banner
 Start   Aktualności   Dokumenty
 Brzask
 Galeria
 Świat
 Historia
 Forum
 Kontakt
 Linki 

Spontaniczne „oburzenie” czy zorganizowana walka?


W piątek blogi internetowe przewodzące ruchowi „oburzonych” obywateli opublikowały oświadczenie „oburzonych” z Placu Syntagmy [głównego placu Aten], wzywające siły lewicowe do opuszczenia placu. W ten sposób „anonimowi” przywódcy „ruchu placów”, „nie związani z partiami politycznymi”, „spontaniczni”, „odpolitycznieni” obywatele okazują się być upolitycznieni i określają się jako „anty-lewicowi”...

Być może z tego właśnie powodu ukrywają się oni za zasłoną anonimowości. Do tego momentu za wroga uznawali oni politykę powodującą biedę i bezrobocie, podczas gdy ich sloganem było odrzucenie drakońskich cięć oraz polityków, którzy wprowadzają je w życie. Tymczasem ten ruch, jak i sam fakt organizowania mobilizacji, jest niczym innym jak wyrazem określonych poglądów politycznych.

W chwili obecnej odsłonił się kolejny aspekt ich politycznego stanowiska, które przypisuje barbarzyńskie posunięcia, wpędzające lud i młodzież w nędzę, ogólnie wszystkim partiom politycznym – w tym KKE (Komunistycznej Partii Grecji).  Oczywiście nie ukazują oni tego, kto zyskuje na tych rozwiązaniach, nie wskazują na prawdziwych wrogów, którymi są monopole, kapitaliści.

Organizatorzy „ruchu placów” występują przeciwko klasowo zorientowanemu ruchowi związków zawodowych, utrzymując, że związkowcy muszą opuścić zgromadzenia. Ale przecież ruch związkowy nie jest jednolity. Czy istnieje jakiekolwiek związek pomiędzy związkami zawodowymi, utrzymywanymi przez pracodawców i rząd, które pomagają wprowadzić barbarzyńskie zmiany, a PAME, które organizuje strajki i masowe wystąpienia wraz z PASEVE, PASY, OGE i MAS?

Tak zachwalane przez kapitalistyczne media samookreślenie „ruchu placów” jako „nie związanego z żadną partią polityczną”, którego używano do tej pory, podobnie jak logika dotycząca zagadnienia demokracji okazują się niczym innym jak czystą hipokryzją. Podobnie zresztą hipokryzją jest rzekoma chęć zjednoczenia ludu wokół sprzeciwu przeciwko barbarzyńskim cięciom, gdyż stanowiska takie jak „wynocha z lewicą”, „partie – won!”, „związki zawodowe – won!” zdecydowanie dzielą, co więcej – nie są demokratyczne, a ściśle mówiąc – są anty-demokratyczne.

Podczas gdy sprzeciwiają się oni memorandum oraz drakońskim posunięciom, wymierzonym w lud, nie mówią ani słowa przeciwko rządowi, Unii Europejskiej i siłom politycznym, które wspierają tą politykę. Wspominają natomiast ogólnie o politykach, którzy wprowadzają ją w życie, używając ogólnikowych argumentów, przy czym zrównują KKE z tymi partiami.

Uniemożliwienie ludziom pracy, mającym pełne prawo do posiadania swoich opinii i prezentowania ich, wyrażania poglądów ideologicznych i politycznych publicznie, a w szczególności w ramach ruchu, gdzie ma miejsce walka polityczna i ideologiczna, jest nie tylko na bakier z demokracją (zwłaszcza w ramach ruchu), ale równa się zakładaniu mu kagańca.

Co więcej, każdy z tych ruchów, nawet najbardziej spontaniczny, ale zwłaszcza „ruch placów” ma swój określony cel, bez względu na to, czy ktoś się z nim zgadza, czy nie. Ostatnie wydarzenia odsłaniają punkt widzenia ich przywódców: albo przyjdziesz na plac popierając nasze stanowiska ideologiczno-polityczne, pozostawiając swoje na zewnątrz ruchu, albo nie przychodź w ogóle, trzymaj się z daleka od placów.

Wygląda to na dobrze przemyślaną taktykę, mającą na celu stworzenie podziałów wewnątrz sił ludowych, zorganizowanych w związkach zawodowych, partiach politycznych, które nie ukrywają swoich poglądów, stanowisk, a nawet przynależności do partii, a tymi, którzy przychodzą na place, często zwykłymi ludźmi, z których większość ufała partiom burżuazyjnym, które ich zdradziły; zawiodły marzenia o lepszym życiu i narodziło się obrzydzenie do partii burżuazyjnych i poszukiwanie drogi wyjścia.

Ostatecznie, komu służy logika „partie i związki zawodowe – won”? W tym miejscu nie będziemy się rozwodzić nad tym, że prowadzący internetowe blogi przygotowują powołanie partii o nazwie „Natychmiastowa Demokracja”, o czym dowiadujemy się z telewizji. Jednak warto zauważyć pewną istotną prawdę, którą zarówno oni, jak i burżuazyjne media starają się ukryć; że nie wszystkie partie polityczne są dla niego takie same, że tak zwany nie powiązany z partiami politycznymi ruch placów jest ruchem politycznym, który pomimo iż określa się jako bezpartyjny, jest zaangażowany politycznie i posiada stanowiska wobec partii politycznych, bez względu na to, co sam twierdzi o sobie.

Od samego początku, od czasu pojawienia się tych form mobilizacji, zadawaliśmy sobie pytanie: kto ukrywa się za internetowymi blogami? Dlaczego się nie ujawnia? Co oznacza ta anonimowość? Czy nie powinno to obchodzić tych, którzy zbierają się na placach? Ludzie ci powinni wiedzieć jakie siły ich zapraszają i kto organizuje te działania. Jako że sam blog to za mało i nie wszystko zaczyna się spontanicznie za pośrednictwem blogów, nawet jeśli blogi mają spory w tym udział, podobny do tego jaki ma ogromna kampania promocyjna ze strony mediów.

Wygląda na to, że anonimowość jest pomocna dla tych, którzy stoją za blogami, i nie tylko dla nich. Ostatecznie doświadczenia ruchów ludowych ukazują, że istnieją również zorganizowane siły, które przypominają siły „ruchu”, ale w rzeczywistości, świadomie lub nie, występują przeciwko zorganizowanemu ruchowi ludowemu, ukrywając swoje twarze w kapturach.

Obecnie mamy do czynienia z ruchem ludzi bezimiennych. Ci, którzy kryją się za nim mają określone cele, które także usiłują ukryć. Starają się oni zaprezentować jako pro-ludowi przywódcy, jednak z jakiegoś powodu nie wskazują na prawdziwych przeciwników ludu.

Ludzie, którzy chowają twarze w kapturach sprzeciwiają się represyjnym mechanizmom państwa, witrynom sklepowym i bankom – to je uważa się za wrogów, a nie kapitalistyczne monopole. Ich działalność sprzyja tendencjom do utraty zorganizowanego charakteru, utrudnia zaangażowanie w nie ludu i nie sprzyja powstawaniu buntowniczej świadomości.

Procedury demokracji bezpośredniej są rzekomo wyrazem oddolnego ruchu przeciwko barbarzyńskim cięciom rządu. Ale która siła polityczna wprowadzi je w życie, tak że cięcia te zostaną odrzucone? Przecież oni są przeciwko politykom i partiom politycznym. Kto więc to zrobi? Inni politycy, być może inne zorganizowane siły, których linia polityczna jest linią, która wyraża się na placach, która nie występuje ani przeciwko monopolom ani kapitalistom. Mówimy tu więc o kolejnej reformie systemu burżuazyjnego. Może to jest właśnie ich cel?

Oczywiście, konkretny slogan „partie – won!” sprawia, że niektórzy ludzie z konkretnych partii rano ukazują się jako obrońcy linii politycznej swojej organizacji, następnie schlebiają „anty-partyjnym” stanowiskom, pomimo iż ci sami ludzie należą do kadry przywódczej, żeby wieczorem tego samego dnia pojawić się na placu jako „bezpartyjni”. To jest hipokryzja na masową skalę, jeśli nie bezczelne oszustwo.  Zwykli ludzi, młodzież uczestniczy w akcji placów aby wyrazić swoje oburzenie, niezadowolenie, gniew wobec rządu, Unii Europejskiej i Troiki [Mianem tym określa się wspólnie Komisję Europejską, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny]. Jednak nie rozumieją oni i nie akceptują linii politycznej zmierzającej do obalenia systemu kapitalistycznego.

Nie można pozwolić na to, aby ci ludzie pracy zostali złapani w sieć, którą system przygotowuje za pośrednictwem „bezpartyjnego” lub spontanicznego ruchu. Walka z monopolami nie jest prosta. Konieczny jest plan, strategia, ideały, wkład i poświęcenie. Oznacza to sojusz z KKE i radykalnymi siłami zorientowanymi klasowo, nowe siły, które budzą się z letargu i tolerancji, muszą zrobić krok do przodu.

Slogan „Partie – won!” wyraża konserwatywny punkt widzenia. Partie polityczne są to organizacje, które dzięki linii politycznej i ideologii wyrażają konkretne interesy. Nasze społeczeństwo dzieli się na klasy społeczne i warstwy. Po jednej stronie jest dominująca klasa burżuazyjna, posiadająca władzę, której partie zasiadają w rządzie, a po drugiej stronie jest klasa robotnicza. Istnieje również pośrednia warstwa, która jest zróżnicowana zarówno ekonomicznie jak i społecznie. Ta pośrednia warstwa, która znajduje się ekonomicznie trudnej sytuacji, jest z obiektywnego punktu widzenia sojusznikiem robotników i przeciwnikiem monopoli. Slogan „partie – won!” zrównuje KKE z partiami burżuazyjnymi. Ukrywa prawdziwych wrogów ludu – posiadające władzę monopole.

Robotnik oszukuje sam siebie, jeśli wierzy, że mobilizacja na placach wystarczy do tego, żeby wyzwolić go od narzuconych mu starych i nowych problemów – bez ruchu, który zaczyna się i jest głęboko zakorzeniony w fabrykach i przemyśle, w każdym miejscu pracy, a który skierowany jest przeciwko klasie kapitalistycznej. Jeśli ruch nie jest silny w fabrykach, bez względu na to, jakie mobilizacje będą miały miejsce, nie będzie miał solidnych fundamentów. Prawdziwą areną walki jest miejsce pracy – przemysł.

To tam robotnicy dzień w dzień prowadzą bezkompromisową walkę z biznesmenami. Walka ta wywodzi się ze stosunków klasowych, z wyzysku pracy, gdyż bogactwo i zyski kapitalistów wytwarzane są poprzez pracę robotników. Niektórzy mówią, że walka odbywa się też na ulicach i jest to również konieczne, ale przede wszystkim w miejscach, gdzie przeciwnicy klasowi wchodzą w bezpośredni konflikt. To jest prawdziwy rdzeń klasowo zorientowanej walki politycznej.

Robotnik oszukuje się, jeśli wierzy, że mobilizacja ludowa musi odbywać się bez udziału partii politycznych lub przeciwko nim wszystkim. Taki ruch siłą rzeczy jest skazany na podporządkowanie się linii politycznej kapitalistów, przyczyniając się do przedłużenia kapitalistycznego wyzysku.

Robotnik oszukuje się, jeśli wierzy, że system burżuazyjny może działać w interesie ludu.

Burżuazyjny system polityczny nie może zostać poprawiony, jedynie obalony.

Robotnik oszukuje się, jeśli popiera odrzucenie barbarzyńskich cięć bez podniesienia tym samym postulatów wyjścia z Unii Europejskiej i obalenia państwa rządzonego przez monopole.

Lud potrzebuje ruchu, który da mu jasną perspektywę. Oznacza to zorganizowaną walkę u boku KKE, walkę w obrębie zorientowanego klasowo ruchu PAME, PASY, PASEVE, OGE i MAS. Jedynie te siły są w stanie przeciwstawić monopolom i ich sługusom strategię działania w interesie ludowym.

Bez takiej strategii lud nie znajdzie drogi wyjścia.


Redakcja Rizospastisa, organu prasowego Komunistycznej Partii Grecji (KKE)


5.06.2011

***

Za: Marxism-Leninism Today


Oryginał dla porównania:

http://mltoday.com/subject-areas/marxist-theory/spontaneous-indignation-or-organized-struggle-1164.html


Tłumaczenie: Tow. Bie