![]() |
| Start | Aktualności | Dokumenty |
Brzask |
Galeria |
Świat
|
Historia |
Forum
|
Kontakt |
Linki |
|
Szli krzycząc: "Polska! Polska!" - wtem jednego razu Chcąc krzyczeć zapomnieli na ustach wyrazu; Pewni jednak, że Pan Bóg do synów się przyzna, Szli dalej krzycząc "Boże ojczyzna! Ojczyzna!" Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka, Spojrzał na te krzyczące i zapytał: "jaka?" A drugi szedł i wołał w niebo wznosząc dłonie; "Panie! Daj, niech się czuję w ludzi milijonie Jedno z nimi ukochać, jedno uczuć zdolny, Sam choć mały, lecz z prawdy - zaprzeczyć im wolny", Wtem Bóg nad Mojżeszowym pokazał się krzakiem I rzekł "Chcesz ty, widzę, być dawnym Polakiem" Juliusz Słowacki Pamięć 22 lipca 1944 rokuWspominamy dziś dzień 22 lipca 1944 roku - w 66 rocznicę Manifestu Lipcowego PKWN, tymczasowego organu władzy wykonawczej na wyzwolonych terenach Polski, powołanego do życia przez przedstawicieli delegacji Krajowej Rady Narodowej i Związku Patriotów Polski, zatwierdzonego ustawą KRN z 21 lipca 1944 roku. Na czele PKWN stał jako przewodniczący Edward Osóbka-Morawski. 31.12.1944 r. PKWN został uchwałą KRN przekształcony w Rząd Tymczasowy. Obchody te zostały w naszym kraju zmarginalizowane przez zwycięską polską burżuazję. Pokrywają się obecnie z kampaniami politycznymi w rodzaju wyborów prezydenckich, przebiegają na tle niedawnej olbrzymiej powodzi, która wiosną nawiedziła nasz kraj. Lecz przede wszystkim bledną na tle zażartej walki o władzę pomiędzy dwiema największymi partiami prawicowymi, to jest PO oraz PiS-em. Historyczna ortodoksja, odmawiająca przyjęcia do wiadomości niewygodnych faktów w myśl zasady „prawda musi być po naszej stronie” - zaciemnia świadomość społeczną, politykom odbiera trzeźwość myślenia, a historykom zawodową uczciwość. Ale bodaj największe szkody wyrządza, gdy narzuca swe przekłamania sądom oraz ustawodawcom, jak to czyni obecnie - po przegranych wyborach prezydenckich - Jarosław Kaczyński. Z głoszonych przeeń reguł i zasad, których wcielanie w życie zapowiadał, wyłania się państwo nacjonalistyczno-klerykalne, skłócone wewnętrznie, a także z sąsiadami. W ramach głoszonych haseł wyborczych, nie używał on już takich sformułowań, jak "postkomuna". Mało tego! Józefa Oleksego uważał za "przedstawiciela średniego pokolenia lewicy", a Napieralski według prezesa PiS "tworzy nowoczesną europejską lewicę". To znaczy taką "lewicę", która odpowiadałaby politycznie Kaczyńskiemu oraz PiS-owi. Idąc tym śladem w Sosnowcu wychwalał... Edwarda Gierka. Fotografował się nawet przed jego pomnikiem itp. Kiedy po wyborach opadły emocje, a Kaczyński poniósł klęskę w starciu z przedstawicielem drugiej partii prawicowej (PO) i jej kandydatem Bronisławem Komorowskim, gorycz przegranej wylała się na zewnątrz, odsłaniając prawdziwe oblicze klerykała, rusofoba, homofoba, przedstawiciela najbardziej zacofanej części polskiego społeczeństwa. Przedstawiciel zwycięskiej partii prawicowej - Platformy Obywatelskiej - Bronisław Komorowski, również się nie popisał, szermując zakłamanym hasłem wyborczym „Zgoda buduje”. Bo jak zgoda może budować rozwarstwienie społeczeństwa na sytych i głodnych? W sytuacji, gdy w naszym kraju przepaść między bogatymi i biednymi, jest największa w Unii Europejskiej, dochodzi do różnic tysięcznego rzędu. Gdy zostały zlikwidowane całe gałęzie przemysłu w Polsce. Gdy kraj nasz uwikłany został w wojny kolonialne w Iraku i Afganistanie... I to ma być program pod tytułem „Zgoda buduje”? Znane są dzieje państwa polskiego jako zasadnicze dylematy granic, władzy oraz panowania, prawa bądź bezprawia, a także obowiązków mieszkańców. Przejawiają się w rozwoju kraju, jego sile bądź słabości. Wiadomo, co wyzwalało oraz skupiało energię społeczeństwa, a co ją trwoniło, rozpraszało. Granice kraju przesuwały się w ciągu wieków z zachodu na wschód. Pustoszono nam siedziby polskości nad Odrą i Wartą, na Pomorzu i Śląsku, traciliśmy na zachodzie najcenniejszą substancję narodową. Cofając się pod naporem żywiołu germańskiego parliśmy z zachodu na wschód. Z krzyżem na Litwę, z mieczem na Ruś, włączając w granicę państwa polskiego obszary zamieszkałe przez niepolskie plemiona. Znana jest w tych dziejach państwa, w historii narodu polskiego rola magnaterii, instytucji wolnościowych szlachty, religii i instytucji Kościoła Rzymskokatolickiego, ich wpływ na losy państwa oraz na ład wewnętrzny. Znane są działania ludzi światłych, dążenia postępowe, pomniki kultury, wzniesione budowle i urządzenia cywilizacyjne – chlubna spuścizna przeszłości, świadectwo, iż Polska rosła od wieków. Lecz nade wszystko każdy Polak pamięta z historii swego narodu dwukrotną utratę niepodległości – pierwszą z roku 1795, która trwała 123 lata, jeśli nie liczyć istnienia Księstwa Warszawskiego, drugą w 1939 roku, trwającą 5 lat. W pierwszym przypadku – przy tak długim okresie wykreślenia państwa polskiego z mapy Europy – mimo wszystko naród polski rozwijał się na przekór uciskowi narodowemu: germanizacji i rusyfikacji, mimo wszelkiego zahamowania, jego siła rosła. Powstały oraz rozwinęły się zorganizowane ruchy wyzwoleńcze – chłopskie i robotnicze na ziemiach polskich, a także w państwach zaborczych. Dlatego mógł nadejść dzień wolności. W drugim wypadku - istnienie narodu polskiego zostało narażone na śmiertelne niebezpieczeństwo biologicznej zagłady, a cały okres okupacji hitlerowskiej cechował się gwałtownym wyniszczaniem żywej siły narodu i jego majątku, dorobku kulturalnego, narodowego. Faszyzm to zagrożenie totalne dla człowieka. Dlatego w świadomości każdego Polaka utrwaliło się pytanie o przyczyny utraty niepodległości w końcu XVIII wieku oraz przyczyny jej utraty w 1939 roku. Na ten temat napisano całe tomy. I zapewne na tym nie koniec. Każde pokolenie historyków zechce własnoręcznie dotknąć tych ran. Szczególnie w chwili obecnej, kiedy IPN za wszelką cenę usiłuje fałszować historię, wybielając prawicę z odpowiedzialności za zbrodnie, głosząc, iż do upadku niepodległości przyczyniły się siły "lewicowe", anty-niepodległościowe itp. Wersja historii propagowana przez IPN zmierzając do zmiany jej postrzegania, pomija słabość wewnętrzną państwa, kruchość jego wiązadeł, która skusiła wrogów do najazdu, była przyczyną podstawową utraty niepodległości. Należy podkreślić, iż na upadek państwa polskiego, złożyły się takie czynniki, jak sposób rządzenia, kierowanie państwem polskim, co rozstrzygało o jego sile i bezpieczeństwie. Państwo czekała zguba, kiedy nad jego interesem, nad interesem narodu stawiano interes prywatny, dynastyczny, stanowy, klasowy i podwórkowy.. Na siłę państwa składa się codzienny trud wszystkich jego mieszkańców, z niego powstaje siła gospodarcza kraju, bez której nie ma bezpiecznych granic. Na nic się jednak zdał ten wysiłek, jeżeli jego owoce były i są niewykorzystywane, jeżeli są zawłaszczane przez klasy wyzyskujące i jeżeli ulegają roztrwonieniu, lub użyciu w niewłaściwy sposób, jak np. w wojnach w Iraku czy Afganistanie, w imię interesów amerykańskiego i światowego kapitału. Niestety, próby naprawy Rzeczypospolitej, próby uczynienia jej silną wewnętrznie, zdolną do obrony swej niepodległości były spóźnione, połowiczne i nie zostały urzeczywistnione. Nadchodzi w tym roku kolejna rocznica Manifestu PKWN, który zapoczątkował nową epokę w dziejach narodu polskiego. Tylko na tle rzetelnego przedstawienia przeszłości, można przekonywająco uwydatniać przełomową rolę osiągnięć Polski Ludowej, która zrealizowała zapowiedzi Manifestu Lipcowego. Nigdy na żadnym etapie historii Polski, naród nie stanął wobec tak wielkich trudności i zadań, jak wówczas przy starcie do nowego życia. Zginęło 6 milionów 23 tysiące mieszkańców naszego kraju; największy odsetek dotyczył strat wśród inteligencji i ludzi młodych. Wskutek kalectwa, wyniszczenia zdrowia i sił obniżyła się znacznie i na dłuższy czas zdolność do normalnej, wydajnej pracy milionów ludzi w wieku produkcyjnym. W okresie Polski Ludowej polskie miasta i wsie zmieniły się do nie poznania. Powstały nowe zakłady pracy, zlikwidowano przeludnienie wsi, dzięki industrializacji kraju. Nie sposób zaprzeczyć wielkim dokonaniom w każdej dziedzinie gospodarki narodowej oraz życia społecznego. Te osiągnięcia to zrodziły się z wysiłku milionów Polek i Polaków, których czyny władza kapitalistyczna w Polsce usiłuje zdewaluować i wykreślić z naszej historii. Polska była przed II wojną światową krajem zacofanym, słabym gospodarczo o chronicznym wielomilionowym bezrobociu, państwem dużej emigracji zarobkowej, głodującej wsi, nędzy większości robotników, krajem ograbianym przez obcy i rodzimy kapitał, gdzie 23% ludności było analfabetami, gdzie w domach robotniczych i na wsi panowała gruźlica, wysoki był stopień śmiertelności. Dopiero dzięki władzy ludowej Polska znalazła się na 10. miejscu w kategorii rozwoju gospodarczego względem rozwiniętych krajów Europy Zachodniej. Wszystkie te osiągnięcia zostały zlikwidowane po restauracji kapitalizmu w naszym kraju. Nie ma
innej rocznicy związanej z dziejami polskiej lewicy, która byłaby tak
bardzo znienawidzona przez prawicę, jak ta upamiętniająca zdarzenie z
22 lipca 1944 r. - ogłoszenie Manifestu PKWN zwanego też Manifestem
Lipcowym. Nie ma takiej obelgi i takiego słowa pogardy, którego by nie
skierowano pod adresem tych, którzy sens tamtego dnia zachowali w –
mimo wszystko – dobrej pamięci. Nic dziwnego - manifest był
symbolicznym
aktem założycielskim Polski Ludowej. Prawica przypisuje tamtemu
wydarzeniu zdradzieckie korzenie i głosi, iż tekst manifestu
zredagowano nie w Chełmie, ale w Moskwie i że odczytano go przez
moskiewskie radio. Być może to prawda: skomplikowana i dramatyczna, jak
niejednoznaczne były kulisy i przebieg ówczesnych wydarzeń. Nie
zmienia to jednak faktu, że fundamentalny – a przy tym zrealizowany –
postulat manifestu, jakim było radykalne przeobrażenie ustroju
społeczno-politycznego Polski poprzez likwidację wielkiej własności
ziemskiej i reformę rolną oraz nacjonalizację przemysłu, był postulatem
słusznym i koniecznym. Wynędzniała
przez stulecia Polska potrzebowała
wyjścia z półfeudalnego ustroju społeczno-politycznego. Potrzebowała
też wyzwolenia od hegemonii pasożytniczych monopoli kapitalistycznych.
Potrzebowała emancypacji mas ludu pracującego miast i wsi, otwarcia
dla nich dróg już nawet nie tylko awansu i uobywatelnienia, ale wręcz
uczłowieczenia. Nie uczyniły tego rządy II Rzeczypospolitej utrzymując
owe masy – w imię egoistycznego interesu klasowego – w stanie nędzy i
zbydlęcenia na sparszywiałej od biedy ziemi. To także Manifest Lipcowy ogłosił powrót na ziemie Zachodnie i Północne: na Warmię i Mazury, nad Bałtyk, na Dony Śląsk. Bez tych ziem bylibyśmy dziś krajem kadłubowym. Szkoda, iż żarliwi "potępiacze" pamięci 22 Lipca nie chcą tego wszystkiego uwzględnić i z uporem godnym lepszej sprawy pozostają bezkrytycznymi apologetami "pańskiej Polski". I dlatego nawet najbardziej krytyczna ocena tego wszystkiego, co było złe w historii Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i najbardziej nawet surowa ocena naszych relacji ze Związkiem Radzieckim w latach 1944-1989 nie zatrą dobrego i korzystnego z punktu widzenia dalekosiężnych interesów narodu sensu tych przemian społecznych, których zapowiedzią był manifest 22 Lipca. Państwo, które dziś nazywane jest przez prawicę i tak zwaną lewicę "państwem demokratycznym", ma być rzekomo tym szczęśliwsze od Polski Ludowej, gdy jest rządzone przez inteligencję. W takiej sytuacji należy apelować o sprawdzanie wartości kalorycznej mózgów ministrów spraw zagranicznych oraz oficerów sztabu generalnego. Na szachownicy polityki zagranicznej gra się bogactwem i nędzą, życiem i śmiercią milionów ludzi. Biada narodom, które się oddają w niezręczne lub nieumiejętne ręce. Oceniając polskie władze "londyńskie" czasu wojny w pierwszym tomie swoich pamiętników na str. 330 Winston Churchill napisał: "Historia Europy ma swoją tragiczną tajemnicę, właśnie Polaków, którzy indywidualnie są zdolni do heroizmu i posiadają cnoty waleczności i wdzięku, a którzy wykazują w swym życiu państwowym niedostatki nieuleczalne. Wspaniali w rewolcie i w czasie klęski, stają nikczemni i nędzni w chwili zwycięstwa. Odważni z odważnych są częstokroć kierowani przez podłych pomiędzy najpodlejszymi. Będę miał sposobność mówić o Polakach, o bankructwie ich przygotowań i planów wojennych, o arogancji i błędach ich polityki, o straszliwych rzeziach i nieszczęściach, na które zostali skazani przez wariactwa swej polityki." Całość aktualnej polskiej sytuacji politycznej można spuentować fragmetem wiersza Juliana Tuwima: Uczone małpy, ścisłowiedy, Co oglądacie świat przez lupę I wszystko wiecie: co, jak, kiedy, Całujcie mnie wszyscy w dupę.
*** Post
scriptum: W nawiązaniu do 66. rocznicy PKWN, nasuwają się z oceny
aktualnej sytuacji politycznej w Polsce następujące wnioski: Jesteśmy świadkami rozpętanej przez Kaczyńskiego tzw. „obrony krzyża” przed Pałacem Prezydenckim, organizowania pochodów „patriotycznych” poświęconych 600-leciu Bitwy Grunwaldzkiej przez Młodzież Wszechpolską, pod hasłami nacjonalizmu, patriotyzmu itp., a w zasadzie skierowanych przeciwko „Paradzie Równości” zorganizowanej przez środowiska gejów i lesbijek. W paradzie tej uczestniczyli niektóre osoby z SLD, popierając postulaty domagające się równego traktowania. Postulaty godne poparcia. Lewica spod znaku SLD w swej kampanii prezydenckiej nie wychodziła poza takie hasła jak: zapłodnienie in vitro, równe praw dla wszystkich w Polsce, wyprowadzenie wojsk z Afganistanu itp. Natomiast nie poruszała w zasadzie palących problemów klasy robotniczej. Jednocześnie niektórzy przedstawiciele SLD (jak np. Leszek Miller) biorący udział w audycji red. Domagały, odpowiadając na pytanie dlaczego zmienił swoje poglądy lewicowe na liberalne, odpowiedział, iż "przekonał się, że poglądy lewicowe przeżyły się i on nie widział w tamtym ustroju dla siebie kariery", a Ryszard Kalisz... bajdurzył o podejmowaniu stosunków seksualnych w fiacie 126p. Taka
partia
lewicowa, która chce prezentować ludzi pracy najemnej, stanowiących
zdecydowaną większość społeczeństwa, powinna dążyć do tworzenia
klasowych
związków zawodowych, oraz wzmacniania rewolucyjnego charakteru Partii,
co pozwoliłoby reprezentować interesy społeczno-polityczne tej części
społeczeństwa.
Wybory wykazały, iż około 50% społeczeństwa, która nie brała
udział w wyborach, nie widzi w dalszym ciągu swojego przedstawiciela,
który reprezentowałby ich interesy. To powinniśmy w naszej pracy
partyjnej wziąć
pod uwagę. |