banner
 Start   Aktualności   Dokumenty
 Brzask
 Galeria
 Świat
 Historia
 Forum
 Kontakt
 Linki 

Przyszedł czas na socjalizm!

Od 1928 roku aż do późnych lat 80-tych, prócz okresu nazistowskiej inwazji, gospodarka radziecka rozwijała się nieprzerwanie: od chwili, gdy Związek Radziecki położył pierwsze fundamenty pod produkcję socjalistyczną, do momentu gdy Gorbaczow rozpoczął proces rozmontowywania stosunków socjalistycznych. Bezrobocie i niepewność jutra stały się w ZSRR wspomnieniem.

Prawdą jest, że wzrost gospodarczy uległ spowolnieniu w latach 70-tych, ale stało się tak na skutek przekierowania środków z budżetów i ośrodków badawczych - na wojsko, w celu obrony przed potencjalną agresją USA i NATO, oraz w efekcie wzrostu kosztów wydobycia surowców, a nie jak się obecnie powszechnie uważa - w wyniku rzekomej niewydolności centralnego planowania i społecznej własności środków produkcji.

W rzeczywistości socjalizm radziecki działał lepiej niż kapitalizm, co widać na przykładzie mierników wzrostu gospodarczego.

Od 1928 roku do 1989 PKB na mieszkańca w ZSRR rósł średnio w tempie 5,2% rocznie, w porównaniu z 4% w Europie Zachodniej i 3,3% w głównych jej "odgałęzieniach" - w USA, Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii.

Co najważniejsze, rozwój radzieckiego socjalizmu odbywał się bez nawracających recesji i towarzyszących im negatywnych zjawisk w postaci bezrobocia, głodu i ludzkiej rozpaczy, stanowiących nieodłączną część krajobrazu gospodarek kapitalistycznych w tym samym okresie.

Podczas gdy kapitalizm ugrzązł w bagnie wielkiego kryzysu lat 30-tych, pozostawiając setki milionów robotników bez pracy, gospodarka radziecka rozwijała się w szybkim tempie, angażując całą dostępną siłę roboczą. I w okresie gdy dwie zarazy inflacji i bezrobocia przetaczały się przez znajdujące się wstanie stagflacji gospodarki kapitalistycznie w latach 70-tych, gospodarka ZSRR rosła bez przerwy - nie było tam ani inflacji ani bezrobocia.

Dzisiaj wmawia się nam coś całkowicie przeciwnego. Powszechnym przeświadczeniem, mającym swoje korzenie nie tyle w rzeczywistości, co w propagandzie zimnowojennej, jest teoria, że gospodarka radziecka upadła pod ciężarem swojej nieefektywności i że upadek ZSRR udowadnia, że system gospodarczy, oparty na społecznej własności środków produkcji, centralnym planowaniu i produkcji nastawionej na zaspokojenie społecznych potrzeb, nie sprawdza się w praktyce. Co ciekawe, uwierzyli w to nawet niektórzy marksiści, którzy pod wpływem podobnych przekonań zaczęli wychwalać "socjalizm rynkowy" jako jedyną działającą alternatywę.

W rzeczywistości historia rozwoju gospodarki radzieckiej okresu pokoju oraz pełego zatrudnienia pozostawała bez uszczerbku aż do czasu, gdy Gorbaczow rozpoczął eksperymenty z tym samym "socjalizmem rynkowym", którego tak usilnie bronią niektórzy marksiści.

Jak widać, opinia, że socjalizm radziecki "nie działa" jest całkowicie niezasłużona. Spowolnienie wzrostu gospodarczego mające tyle samo wspólnego z wysiłkami USA, mającymi na celu wpędzenie ZSRR w rujnujący wyścig zbrojeń, co z problemami wewnętrznymi, zostało przekształcone w mit o załamaniu gospodarczym.

Mity działają w obie strony. Podczas gdy potrafią one przedstawić sukcesy tak, aby wyglądały na porażki, mogą one również zaprezentować porażki tak, aby przypominały sukcesy.

Obserwujemy to obecnie na przykładzie kapitalizmu. Wraz z koniecznością ratowania banków ogromnymi dotacjami, recesją w USA, gospodarkami europejskimi padającymi jak klocki domina pod ciężarem stagnacji, rosnącego długu oraz bardzo wysokim, długoterminowym bezrobociem, w którym utkwiły bez szans na poprawę, jedynie nieliczni wskazują na to, co oczywiste: że kapitalizm nie działa. Gdyby gospodarka radziecka miała tak zły bilans, już dawno zostałaby okrzyczana nie tylko "nieefektywną", ale wręcz - nieludzką katastrofą, wrzodem na ciele ludzkości który musi zostać usunięty jak najszybciej.

Ponadto, wiele organizacji marksistowskich po których można by się spodziewać, że w okresie głębokiego kryzysu kapitalizmu, bez wahania wyrażą poparcie dla hasła "może być lepiej niż w kapitalizmie", powstrzymuje się od przyjęcia takich stanowisk. Zamiast tego - poza godnymi uwagi i inspirującymi wyjątkami - koncentrują się one na twierdzeniu, jak ważną rzeczą jest walka z "prawicą" oraz że socjalizm nie będzie obecny w ich programie przez najbliższe 500 lat. Jeszcze 500 lat?

Jest w tym coś ze samospełniającej się przepowiedni. Socjalizm nie urodzi się spontanicznie i nie zapuka sam do naszych drzwi, pytając się, czy nie zechcemy go łaskawie umieścić w programie. Tak jak każdy punkt, ktoś musi go do niego włączyć. Jeśli sprawę socjalizmu będzie się odkładać do odległej przyszłości, bez względu na to, w jak głęboki kryzys stoczy się kapitalizm, bez względu na to, ile setek milionów istnień ludzkich pochłonie i jak bardzo konieczna stanie się wobec niego alternatywa, socjalizm nigdy nie stanie się punktem programu, ani za 500 ani za 1000 lat.

Masowe bezrobocie, pogarszające się warunki ekonomiczne oraz coraz większa brutalizacja życia dają jasno do zrozumienia, że przyszłość właśnie nadeszła.

Może być lepiej niż w kapitalizmie. Przyszedł czas na socjalizm!

Stephen Gowans
8 sierpnia 2011 r.


Artykuł pochodzi ze strony:

http://mltoday.com/subject-areas/marxist-theory/socialism-s-agenda-time-1196-2.html

Tłumaczenie: Tow. Bie