banner
 Start   Aktualności   Dokumenty
 Brzask
 Galeria
 Świat
 Historia
 Forum
 Kontakt
 Linki 

Andrzej Lepper[en]
Andrzej Lepper nie żyje

Jak podały główne media, nie żyje lider Samoobrony RP Andrzej Lepper. Według podawanych informacji prawdopodobną przyczyną jego śmierci ma być samobójstwo. Fakt ten budzi w nas co najmniej zdziwienie, niedowierzanie, ale także głębokie zaniepokojenie.

Chociaż od osoby Andrzeja Leppera i Samoobrony sporo nas dzieliło i niejednokrotnie krytykowaliśmy tę formację polityczną, to łączyło nas równocześnie zbliżone postrzeganie wielu faktów. Dotyczy to zwłaszcza oceny transformacji ustrojowej w Polsce, jako niesprawiedliwej i krzywdzącej dla większości społeczeństwa. Andrzej Lepper był niewątpliwie człowiekiem opozycji, nawet przez krótki okres, w którym znajdował się w rządzie.

Politycy i media głównego nurtu nie zostawiali na nim suchej nitki. "Demagog, cham, cwaniak, prostak" - to tylko niektóre epitety, którymi go notorycznie obrzucano. Lepper rzeczywiście nie pasował do salonów. Często walił prosto z mostu. Poza tym ta jego plebejskość... To nie mogło się podobać "elytom". Przede wszystkim jednak nie podobało się to, co Lepper mówił oraz to, że zdobywał tym sympatię pewnej części społeczeństwa. Bo nie oszukujmy się - dla wielu prawdziwych prostaków i chamów miejsce w Sejmie i rządzie zawsze się znalazło.

Z Leppera szydzono i wyśmiewano się, kiedy mówił o talibach w Klewkach. Teraz okazuje się, że po prostu mówił prawdę.

Lepper potrafił pojechać na do Iraku i Chin. Jako jeden z nielicznych sprzeciwić się pełnej hipokryzji nagonce przeciwko Białorusi. Jawnie ignorował obłudne standardy poprawności politycznej, które nakazują określanie tych krajów jako "reżimów totalitarnych" i ich bojkot. Nie przyjął w tym względzie, jak niemal wszyscy inni,  podwójnych standardyów etycznych.

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że wokół Leppera działy się dziwne rzeczy nie od wczoraj.

Choć PiS zawarł z Samoobroną koalicję (wejście w którą okazało się bodajże największym jej błędem), to niemal od samego początku w planie miał doprowadzenie do publicznej kompromitacji Andrzeja Leppera i wyeliminowanie go z polityki. W przygotowanie prowokacji zaangażowano służby państwowe. Ale zrobić złodzieja z Leppera nie udało się.

Chwilę później wybuchła wokół Leppera słynna seks-afera. Można wierzyć bądź nie w to, że była to mistyfikacja. Sądy nie zdążyły tej sprawy wyjaśnić do końca, a teraz zapewne postępowanie zostanie względem niego umorzone. Przyznać trzeba, że nagonka na Leppera była niewybredna a jej przedmiotem nie były same jego przekonania, czy cele polityczne. Prowadzono ją przeciwko niemu osobiście. W razie jego porażki zniszczonoby również jego życie prywatne, rodzinne, towarzyskie. Nie owijając w bawełnę - chodziło o to, żeby go maksymalnie zgnoić. A sprawy były tego rodzaju, że nigdy nie da się ich do końca wygrać. Choćby nie wiem jak być niewinnym i uzyskać na to nie wiadomo ile wyroków sądowych - smród jakiś zawsze pozostanie.

Czy pod taką presją można się ugiąć i targnąć na życie? Można. Ale nic nie wskazywało na to, że Lepper się ugnie. Ten człowiek zamierzał walczyć o swoją pozycję polityczną i swoje dobre imię. Z jego wypowiedzi publicznych wynikało, że miał wiele planów, dalekich i bliskich. Wyglądał na człowieka twardego, w walce politycznej był zahartowany. Miał też oparcie we własnej partii i rodzinie.

Ostatni wpis na jego blogu politycznym, z dnia 19 lipca, przypomina o sprawie Barbary Blidy i domaga się ustalenia za nią odpowiedzialnych.

Elity polityczne nieustannie każą się wychwalać za tę "wolność" polityczną, która podobno panuje w III/IV RP, w przeciwnieństwie do "totalitarnej" Polski Ludowej, w której rzekomo za poglądy i działalność zamykano do więzienia. To drugie oczywiście jest nieprawdą. Ale gdyby nawet tak założyć, to trzeba też przyznać, że wolność do głoszenia poglądów w III/IV RP panuje tylko o tyle, o ile jej sens eliminuje bariera przebicia się przez szum informacyjny. Tym zaś, którzy by ją sforsowali III/IV RP łamie kręgosłupy, być może nie tylko polityczno-moralne.