![]() |
| Start | Aktualności | Dokumenty |
Brzask |
Galeria |
Świat
|
Historia |
Forum
|
Kontakt |
Linki |
Niech się święci!
Był czas, gdy dzień roboczy trwał w państwach Zachodu nawet 16 godzin. Był czas, gdy do wyniszczającej pracy zatrudniano tam kobiety i dzieci. Był czas, kiedy w owych krajach zarobek odwlekał jedynie głodową śmierć robotnika. Był czas, że zbuntowani pracownicy ginęli tysiącami z rąk swych ciemiężców. Te okropności ze szczególną skrupulatnością dokumentowali i opisywali tacy ludzie jak Karol Dickens, Emil Zola i Stefan Żeromski. Abyśmy my – potomni – nigdy nie zapomnieli, że kły i pazury kapitalizmu nie są jego wypaczeniem, lecz przyrodzoną i trwałą właściwością. W drugiej połowie XIX wieku w Stanach Zjednoczonych rozpoczęto kampanię strajkową o wprowadzenie ośmiogodzinnego dnia pracy. Na początku maja 1886 r. w Chicago policja i wojsko dokonały masakry robotników udowadniając tym samym, że „kapitalizm z ludzką twarzą” jest iluzją. Walka
ludzi pracy o wyzwolenie
zaowocowała powstaniem pierwszego państwa robotników i chłopów –
Związku Radzieckiego, jego zwycięstwem nad faszyzmem w czasie II
Wojny Światowej oraz stworzeniem bloku krajów demokracji ludowej.
Zmusiło to przerażonych kapitalistów, do wprowadzenia w życie
programu „państwa opiekuńczego”. Jednak już w latach 80-tych
burżuazja – widząc jak rozpętany przez nią wyścig zbrojeń
osłabia ZSRR – porzuciła miraże „państwa dobrobytu” i
zaczęła przywracanie stosunków pracy rodem z XIX stulecia. Lecz
opór pracowników nadal przybiera na sile. Kapitalizm jest dławiony
przez cykliczne kryzysy, od których nigdy się nie uwolni. Dziś –
w obliczu kolejnego Wielkiego Krachu – mówimy temu stanowi rzeczy:
„Dość!”. I otwarcie to manifestujemy pod naszymi czerwonymi
sztandarami. Pod znakiem sierpa i młota.
Tegoroczne
pochody pierwszomajowe
zgromadziły na całym świecie niezliczone rzesze ludzi,
sprzeciwiających się rzeczywistości, w której człowiek jest
przez drugiego człowieka wyzyskiwany, prześladowany, odzierany z
nadziei i poczucia godności. A „rządzący światem samowładnie”
czują, że ich czas dobiega końca.
Nie
inaczej było w Warszawie. Na
demonstracji współorganizowanej przez Komunistyczną Partię Polski
dało się odczuć, że coś się zmienia: Uczestników było o wiele
więcej niż przed rokiem, pod czerwonymi flagami maszerowało
licznie młode pokolenie. Jakże blado na tym tle wypadła grupka
faszystowskiej młodzieży, usiłująca zakłócić pochód. Widać
było, że jej czas już mija. „Wolność, równość, socjalizm!”
– wołali świętujący – „Wy jesteście kryzysem, a my
rozwiązaniem!”, „Jesteśmy przyszłością!”. Mieszkańcy
stolicy i turyści z roku na rok przejawiają coraz większe
zainteresowanie pochodem pierwszomajowym, co przejawia się w ich
rosnącym zapotrzebowaniu na ulotki i materiały partyjne. Podobnie
media, choć te – mimo nakręcenia godzin materiałów – okroiły
wyniki swej pracy, nadając w serwisach informacyjnych ledwie migawki
i publikując wyrwane z kontekstu wypowiedzi manifestujących. Nie
przytoczyły nawet wygłoszonego przez reprezentantów KPP wniosku,
że kres pasmu kryzysów i ludzkich udręk może położyć jedynie
likwidacja ich przyczyny – kapitalizmu.
Tak wołał poeta Władysław Broniewski przed ponad półwieczem. Jego słowa pozostają nadal aktualne. Teraz – w czasie kryzysu kapitalizmu – coraz więcej ludzi zadaje sobie pytanie, czy podział na wyzyskujących i wyzyskiwanych jest nieodwołalnym zrządzeniem losu. W końcu zaczynają zdawać sobie sprawę, że inna, lepsza rzeczywistość jest możliwa a przy ich udziale w walce – pewna. Święto
1 Maja obchodziliśmy zarówno
u zarania kapitalizmu jak i podczas przeobrażania się tego
zbrodniczego systemu w imperializm. Gdy Świat – zgodnie z
niewzruszalnym prawem rozwoju społeczeństw – wkroczy na drogę
socjalizmu a następnie komunizmu, nastanie wreszcie „Wieczna
wiosna ludzkości”. Wtedy zaś każdy dzień będzie świętem:
Człowieka i wyzwolonej już Pracy. peter |