![]() |
| Start | Aktualności | Dokumenty
|
Brzask |
Galeria |
Świat
|
Historia |
Forum
|
Kontakt |
Linki |
|
Jeszcze raz o kłamstwie Kłamstwo Zbigniewa Chlebowskiego, przewodniczącego, Klubu Parlamentarnego, PO, na temat emerytur pracowników służb specjalnych z okresu Polski Ludowej. To III PO, a nie Polska Rzeczpospolita Ludowa przyznała służbom specjalnym wyższe emerytury. Na sabacie czarownic, w jaki przekształciła się debata sejmowa nad projektami ustaw o redukcji emerytur służb specjalnych i członkom WRON, a także późniejszych wypowiedzi w tej sprawie, posłowie wszystkich partii popisywali się ignorancją, bądź złą wolą. Z uporem maniaka twierdzili, iż odbierają byłym funkcjonariuszom służb specjalnych przywileje nadane im przez PRL, „za wierną służbę” w niecnej sprawie. Nawet posłanka SLD Joanna Senyszyn dała się na to nabrać. Wysokość emerytur została przyznana ustawą z dnia 18.02 1994 r., czyli już przez parlament Najjaśniejszej „Wolnej Polski”. Cóż od tego czasu się zmieniło, by mogło skutkować takim działaniom ze strony Platformy?. Mają racje. W Polsce Ludowej sprawy emerytalne zawodowych wojskowych oraz funkcjonariusz milicji w (tym także Służby Bezpieczeństwa) normowały inne ustawy, wojskowa z 1972 r., a milicyjna z 1959 r. Przewidywały one – w porównaniu z powszechnym systemem emerytalnym- różne przywileje, ale reguły mniejsze niż obecne. Zwłaszcza, jeśli o wysokość samej emerytury. Hubert Mikołajczyk, pracownik Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, badający problem zróżnicowania emerytur w drugiej połowie lat 70., czyli w czasach Gierka, w studium przeznaczonym tylko „do użytku służbowego”, w 1978 r., zwraca uwagę na to niewielkie zróżnicowanie systemów emerytalnych- powszechnego i specjalnych. Wszystkie jednakowo przyjmowały za podstawę wymiaru emerytury zarobki z ostatniego roku względnie z korzystniejszych dla pracownika dwóch kolejnych lat innego okresu. Stosunkowo duża jednolitość – pisał Mikołajczyk panuje również przy ustalaniu zasad obliczania wysokości świadczeń (…) w systemach powszechnym, dla górników, nauczycieli, rzemieślników, dla członków rolniczych spółdzielni produkcyjnych, dla osób wykonywających pracę na podstawie umowy agencyjnej względnie umowy zlecenia wymiar emerytury wynosi:90 proc., zarobku lub dochodu ponad 2000 zł. (…) w systemie wojskowym oraz milicyjnym emerytura wynosi 40 proc., podstawy wymiaru, rośnie wraz z wysługą lat, pełna emerytura 85 proc. Z tym, że do tej „pełnej” trzeba było mieć 35 lat służby w Polsce Ludowej. Nadmiernemu zróżnicowaniu wysokości emerytur między poszczególnymi systemami zapobiegło też charakterystyczne dla PRL stosunkowo niewielkie zróżnicowanie zarobków, kompensowane różnymi branżowymi przywilejami pozapłacowymi. Funkcjonariuszom mundurowym przysługiwało wiele ułatwień i uprawnień m.in. w przydziałach mieszkań, w odrębnej służbie zdrowia, w skróceniu wieku emerytalnego, w uprawnieniach do przedterminowej emerytury, a także w dostępie do pracy zarobkowej podczas jej pobierania. Ale i te uprawnienia były skromniejsze niż obowiązujące obecnie. PRL, nie sprzyjała „młodym” emerytom również w wojsku i milicji. Funkcjonariusz zwalniający się ze służby przed osiągnięciem 50 roku życia oraz „wysługi” 30 lat miał prawo jedynie do 50 proc., przysługującej mu emerytury. Polska Ludowa niezbyt rozpieszczała swoje służby specjalne. Ustawy przewidywały możliwość pozbawienia emerytury „mundurowej”, jednak wyłącznie na podstawie wyroku sądu, orzeczenia komisji dyscyplinarnej lub sądu honorowego. W każdym takim przypadku delikwentowi przysługiwała emerytura z systemu powszechnego, ale obliczona rzetelnie, a nie lipnie, jak w obecnych deubekizcyjnych propozycjach Zbigniewa Chlebowskiego i jego partii PO. Posłowie broniący dyskryminacyjnego projektu, który przewiduje naliczanie emerytur według przelicznika 0,7 za rok pracy, w systemie powszechnym przewidzianego dla okresów zasiłkowych względnie urlopowych(, czyli pozostawania poza pracą), bredzili, że przecież esbecy nie płacili składki na ubezpieczenia społeczne. Należałoby wybrańcom narodu przypomnieć, iż składkę na ubezpieczenie w Polsce Ludowej płacili wyłącznie pracujący na własny rachunek, czyli tzw. prywatna inicjatywa. Pracownicy administracji państwowej i całej gospodarki uspołecznionej, czyli ogromna większość pracujących, składki nie płaciła, obowiązek ten ciążył, bowiem na pracodawcy. W przypadku służb mundurowych – na ministerstwach Spraw Wewnętrznych i Obrony Narodowej. Resorty te otrzymywały z budżetu na ten cel odpowiednie środki, ale nie odprowadzały do ZUS, lecz zatrzymywały, ponieważ przyjmowały bezpośrednio na siebie obowiązek wypłacania emerytur oraz zapewnienia opieki zdrowotnej. Argument o „niepłaceniu” składek jest więc oszukańczy oraz kłamliwy i nie do obroni się przed żadnym rzetelnym sądem. (JŁ.) |