banner
 Start   Aktualności   Dokumenty
 Brzask
 Galeria
 Świat
 Historia
 Forum
 Kontakt
 Linki 

Proces Szesnastu

W ostatnich miesiącach drugiej wojny światowej, antyradziecka propaganda w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych skoncentrowała główny swój wysiłek wokół sprawy polskiej. Gdy Armia Czerwona prąc ku Zachodowi przekroczyła wschodnią granicę Polski uwalniając coraz większe terytoria spod hitlerowskiego jarzma, brytyjscy konserwatyści wraz z amerykańskimi izolacjonistami rzucili w świat oskarżenie, że Związek Radziecki jest groźbą dla „wolności Polski”. Prasa Hearsta, Pattersona i McCormicka nieustannie nawoływała do wolny przeciw Rosji, by zbawić Polskę przed zalewem „bolszewizmu”. Zarówno w Kongresie USA jak i w Parlamencie brytyjskim raz po raz podnosiły się głosy piętnujące „zamiary czerwonego imperializmu względem Polski” i oskarżające rząd radziecki o odstępstwo od zasad Karty Narodów Zjednoczonych. Gros tej propagandy pochodziło z oświadczeń i materiałów oficjalnie publikowanych przez emigracyjny „rząd” polski w Londynie oraz przez jego przedstawicielstwo polityczne w Waszyngtonie. W skład emigracyjnego „rządu” polskiego w Londynie wchodzili wojskowi, rzecznicy klasy obszarniczej, kilku faszystów, którzy znaleźli schronienie w Wielkiej Brytanii po upadku Polski w 1939 r.

Emigracyjny „rząd” polski uważał się za legalnego spadkobiercę reżimu Piłsudskiego, którego tradycyjna polityka opierała się na wrogim stosunku do Rosji Radzieckiej. Rajmund Buell tak pisze o tym w swej książce pt. „Poland. The key to Europe” („Polska – klucz do Europy”): „Piłsudski był przekonany, że Polska powinna panować nad rozległymi terytoriami. Ze względów historycznych łatwiej było dopiąć tego celu kosztem Rosji, aniżeli kosztem Niemiec”. Przedwojenna dyplomacja polska pod kierownictwem płk. Józefa Becka, byłego antyradzieckiego oficera wywiadu, była nastawiona nie przeciw hitlerowskim Niemcom, lecz przeciw Rosji Radzieckiej. Armia polska, posiadająca najwyższy procent kawalerii ze wszystkich armii świata, była przystosowana do działań wojennych na równinach Ukrainy. Polski przemysł skupiał się na granicy niemieckiej, fortyfikacje zaś na granicy radzieckiej. Od samego powstania, II RP opanowana przez klikę wojskowych i feudalnych obszarników, była osią antyradzieckiego „kordonu sanitarnego” i miejscem zlotu międzynarodowych agentów usiłujących obalić rząd radziecki. Po ucieczce z ZSRR, Borys Sawinkow założył swą siedzibę w Polsce i dzięki bezpośredniej pomocy Piłsudskiego stworzył „Białą Armię” w sile 30 tys. żołnierzy. W późnych latach dwudziestych przedstawicie Torgpromu weszli w porozumienie z naczelnym dowództwem polskim: na podstawie tego porozumienia Polska miała stanowić główną bazę wypadową w nowej wojnie interwencyjnej przeciwko Krajowi Rad. Polski wywiad wszedł w ścisłą współpracę z wszystkimi antyradzieckimi siłami, nie pomijając podziemnej trockistowsko-bucharinowskiej organizacji. W roku 1938 pakt monachijski odkrył wyraźnie antyradzieckie oblicze władców Polski. Gdy hitlerowcy postawili Czechosłowacji ultimatum i gdy Czesi przygotowywali się do obrony, rząd Polski zmobilizował swoją armię i postawił ją na drodze pomocy, jakiej ZSRR był gotów udzielić Czechosłowacji. W nagrodę Hitler pozwolił Polsce zająć Zaolzie w czasie rozbioru Czechosłowacji.

W 1939 roku, w przeddzień ataku hitlerowskiego na Polskę, polska klika wojskowa odmawiała w dalszym ciągu rewizji antyradzieckiej, samobójczej polityki. Odrzuciła propozycję układu wojskowego ze Związkiem Radzieckim i nie zezwoliła na przemarsz Armii Czerwonej chcącej wyjść naprzeciw hitlerowskiego Wehrmachtu. Konsekwencje tej polityki były dla Polski katastrofalne. Prawie natychmiast po inwazji niemieckiej, rząd polski schronił się za granicę, uwożąc ze sobą zapasy polskiego złota. Przedstawiciele tego rządu utworzyli najpierw we Francji, potem w W. Brytanii, emigracyjny „rząd” polski, kontynuujący intrygancką politykę przeciwko Związkowi Radzieckiemu, która raz już doprowadziła ich ojczyznę do upadku. Za granicą „rząd” ten zyskał poparcie dla swej działalności wśród potężnych międzynarodowych czynników gospodarczych, politycznych i klerykalnych, które uważały zwycięstwo Związku Radzieckiego za zagrożenie własnych interesów.

W 1944 r. powstał w Polsce Rząd Tymczasowy, oparty na koalicji partii antyfaszystowskich. Odrzucił on faszystowską konstytucję Piłsudskiego, której bronił obóz londyński. Rząd Tymczasowy twardo stanął na gruncie radykalnych reform gospodarczych i politycznych, opowiedział się za zniesieniem obszarniczej własności ziemskiej i za utrzymaniem przyjaznych stosunków sąsiedzkich ze Związkiem Radzieckim.

Na konferencji jałtańskiej w lutym 1945 r. Roosevelt, Churchill i Stalin przedyskutowali szczegółowo sprawę przyszłości Polski i wspólnie uzgodnili, że Rząd Tymczasowy należy „zreorganizować na szerszej podstawie demokratycznej, włączając doń demokratycznych przywódców z kraju i z zagranicy” i następnie uznać go za prawowity Tymczasowy Rząd Polski.

Układ jałtański napotkał na gwałtowną opozycję ze strony emigrantów polskich w Londynie i ich amerykańskich i brytyjskich popleczników. Układ określono jako „zdradę Polski”. Natychmiast wszczęto dyplomatyczne intrygi, aby nie dopuścić do wykonania postanowień jałtańskich.

Antyradziecka agitacja i intryganctwo wokół sprawy polskiej dosięgło szczytu w maju 1945 r., gdy rząd radziecki podał do wiadomości aresztowanie szesnastu agentów polskiego „rządu” londyńskiego pod zarzutem antyradzieckiej działalności. Postępowanie rządu radzieckiego, oświadczyli polscy emigranci w Londynie, jest najjaskrawszym dowodem, że program moskiewski zmierza do zduszenia „demokracji polskiej” i do narzucenia narodowi polskiemu „czerwonej dyktatury”...

Najbardziej znanym spośród aresztowanych był generał Leopold Bronisław Okulicki, były szef sztabu armii polskiej za granicą. Armia ta grała kluczową rolę w antyradzieckiej kampanii, prowadzonej przez polskich emigrantów.

Armia polska została początkowo zorganizowana na ziemi radzieckiej w 1941 r. do walki przy boku Armii Czerwonej przeciwko Niemcom na podstawie układu polsko-radzieckiego. Dowódcą tej armii został generał Władysław Anders z dawnej „kliki pułkownikowskiej”, która panowała w Polsce za czasów dyktatury Piłsudskiego.

Aby umożliwić wyszkolenie i uzbrojenie armii Andersa do walki przeciwko Niemcom, rząd radziecki udzielił bezprocentowej pożyczki w wysokości 300 milionów rubli oraz dał jej możność werbunku i zakwaterowania. W skrytości jednak generał Anders, Okulicki i inni wyżsi oficerowie polscy niechętnie odnosili się do przymierza wojskowego z Armią Czerwoną. Sądzili bowiem, że ZSRR poniesie nieuchronnie w szybkim czasie klęskę, toteż swą działalność dostroili do tej możliwości.

Raport podpułkownika Berlinga ujawnił, że w roku 1941, wkrótce po sformowaniu pierwszych polskich jednostek wojskowych na ziemi radzieckiej, generał Anders zwołał odprawę oficerów, w czasie której stwierdził: „Gdy Armia Czerwona padnie pod ciosami Niemiec – co nastąpi nie później niż w ciągu kilku następnych miesięcy – będziemy mogli przedrzeć się Morzem Kaspijskim do Persji. Ponieważ będziemy stanowić jedyną realną siłę na tym terytorium, będziemy mogli robić, co nam się żywnie podoba”.

Gdy jednak wbrew przewidywaniom Andersa Armia Czerwona nie została rozbita przez Niemców, dowódca polski poinformował swych oficerów, że nie należy się troszczyć o dochowanie warunków polsko-radzieckiego układu wojskowego, który przewidywał wspólne działanie przeciwko Niemcom. Generałowi Borucie-Spiechowiczowi, dowódcy 5. dywizji piechoty, powiedział: „Nie należy się spieszyć”.

Według świadectwa podpułkownika Berlinga, Anders wraz ze swymi oficerami robił wszystko, by przewlec wyszkolenie i uzbrojenie dywizji tak, by uniknąć pójścia do akcji przeciw Niemcom. Szef sztabu, generał Okulicki, energicznie sabotował wyekwipowanie polskich wojsk. Oto słowa Berlinga:

„Okulicki przeszkadzał w zorganizowaniu na Morzu Kaspijskim bazy dla brytyjskich dostaw uzbrojenia i zaopatrzenia, nadchodzących z Iranu. Władze radzieckie zbudowały specjalnie w tym celu linię kolejową i magazyny nad Morzem Kaspijskim, ale sztab gen. Andersa uniemożliwił dostawę chociażby jednego karabinu, czołgu czy worka z żywnością”.

Polscy oficerowie i żołnierze z niecierpliwością oczekiwali pomocy radzieckiej, by pójść do walki z niemieckim najeźdźcą. Jednak reakcyjna klika, kierowana przez Andersa i Okulickiego, tłumiła te zdrowe odruchy terrorem. Sporządzono listy „przyjaciół Związku Radzieckiego”, których uważano za „zdrajców ojczyzny”. Specjalny wykaz, znany pod nazwą „kartoteki B”, zawierał nazwiska i informacje o „sympatykach Związku”. Dowództwo polskie rozpętało wśród żołnierzy faszystowską, antysemicką propagandę. Berling raportował, że „mówiono otwarcie o konieczności porachunku z Żydami, a nawet zdarzały się częste wypadki bicia Żydów”. <<Dwójka>> - andersowski wywiad wojskowy – potajemnie gromadziła informacje o radzieckim przemyśle wojennym, o państwowym gospodarstwie rolnym, o stanie linii kolejowych, o składach wojskowych i o rozmieszczeniu jednostek Armii Czerwonej.

Do wiosny 1942 r. armia Andersa w ZSRR nie stoczyła ani jednej walki z Niemcami. W zamian, intensywnie wtłaczano w głowy żołnierzy i oficerów ideologię generałów – ideologię antyradziecką i antysemicką. Wreszcie dowództwo polskie poprosiło o ewakuację pod brytyjską opiekę do Iranu. W sierpniu 1942 r. 75 491 polskich oficerów i żołnierzy oraz 37 756 członków ich rodzin opuściło terytorium radzieckie, nie oddawszy ani jednego strzału w walce o ziemię ojczystą.

13 marca 1944 australijski korespondent James Aldridge przetelegrafował do redakcji „New York Times” niecenzurowaną wypowiedź o faszystowskich metodach polskich przywódców armii emigracyjnej w Iranie. Aldridge oświadczył, że chciał podać do publicznej wiadomości fakty o polskich emigrantach już przed rokiem, ale aliancka cenzura nie zezwalała na to. Jeden z sojuszniczych cenzorów powiedział Aldridge'owi: „Wiem, że to wszystko prawda, ale cóż na to poradzić? Przecież pan wie, że uznajemy rząd polski”.

Oto kilka faktów z raportu Aldridge'a:

„Obóz polski był podzielony według klas społecznych. Im niższa klasa obozowała w danym rejonie, tym warunki były gorsze. Żydów odosobniono w getcie. Obóz prowadzono według zasad totalizmu... Bardziej reakcyjne grupy prowadziły nieustanną agitację antyradziecką... Gdy ponad 300 dzieci żydowskich miało wyjechać do Palestyny, polska elita, przodująca w antysemityzmie, wpłynęła na władze Iraku, by nie zezwoliły im na przejazd... Słyszałem głosy wielu Amerykanów, którzy chcieli powiedzieć prawdę o Polakach, ale powstrzymali się ze względu na to, że Polacy posiadali potężne wpływy zakulisowe w Waszyngtonie...”

Z Iranu emigranci polscy przedostali się do Włoch, gdzie pod kierownictwem brytyjskiego naczelnego dowództwa i przy pomocy Watykanu, polska armia emigracyjna ustanowiła swą kwaterę główną. Generałowie Anders, Okulicki i wspólnicy wcale nie ukrywali swoich ambicji kształcenia polskiej armii emigracyjnej w zalążek nowej „Białej Armii” na wypadek wojny ze Związkiem Radzieckim.

Kiedy wiosną 1944 r. Armia Czerwona zbliżała się do granic Polski, wzmogło się natężenie antyradzieckiej kampanii, prowadzonej przez polski emigracyjny „rząd” w Londynie. Jedno z podziemnych czasopism, wydawane przez emisariuszy „rządu” londyńskiego, głosiło: „Nieodzownym warunkiem naszego zwycięstwa i naszego istnienia jest klęska lub przynajmniej osłabienie Rosji”. Tajne instrukcje z Londynu polecały swym emisariuszom: „Za wszelką cenę należy utrzymać dobre stosunki z cywilnymi władzami niemieckimi”.

„Rząd” polski w Londynie przygotowywał się do akcji zbrojnej przeciwko ZSRR. Praktycznie rzecz biorąc, akcję tę miała przeprowadzić Armia Krajowa (AK) – podziemna organizacja wojskowa, stworzona i kierowana przez londyńskich emigrantów. Dowódcą AK był generał Bór-Komorowski.

Na początku marca 1944 generał Okulicki został wezwany do Londynu przez generała Sosnkowskiego, wojskowego przedstawiciela polskich emigrantów w Londynie. Tak opisał później generał Okulicki przebieg tej tajnej konferencji:

„... na ostatnim przyjęciu przed moim odlotem do Polski, generał Sosnkowski powiedział mi, że w najbliższej przyszłości należy spodziewać się ofensywy Armii Czerwonej, która wypędzi Niemców z Polski. W takim wypadku – rzekł Sosnkowski – Armia Czerwona zajęłaby całą Polskę i nie zezwoliłaby na istnienie Armii Krajowej na terytorium Polski jako organizacji wojskowej podporządkowanej „rządowi” polskiemu w Londynie.

Sosnkowski zaproponował pozorne rozwiązanie AK po wypędzeniu Niemców z Polski i utworzenie tajnego „sztabu rezerwowego”, który by prowadził działalność na tyłach Armii Czerwonej. Sosnkowski oświadczył, że sztab ten ma kierować walką Armii Krajowej przeciw Armii Czerwonej. Następnie prosił mnie, abym przekazał powyższe instrukcje dowódcy Armii Krajowej w Polsce, gen. Borowi-Komorowskiemu...”

Wkrótce potem gen. Okulicki został w tajemniczy sposób przewieziony samolotem do części Polski okupowanej przez Niemców, gdzie szybko skontaktował się z Borem-Komorowskim, któremu przekazał instrukcję Sosnkowskiego. Dowódca AK powiedział wówczas Okulickiemu, że stworzy specjalny aparat do przeprowadzenia następujących zadań:

„1. Zachować uzbrojenie dla podziemnej działalności i dla przygotowania powstania przeciwko ZSRR.

2. Stworzyć zbrojne oddziały bojowe, nie przekraczające 60 ludzi.

3. Stworzyć terrorystyczne grupy „likwidacyjne” w celu wymordowania wrogów AK i przedstawicieli radzieckiego dowództwa wojskowego.

4. Wyszkolić sabotażystów do działania na tyłach Armii Czerwonej.

5. Prowadzić akcję szpiegowską na tyłach Armii Czerwonej.

6. Zachować posiadane przez AK radiostacje i utrzymać łączność ze sztabem AK w Londynie.

7. Prowadzić drukowaną i ustną propagandę przeciwko ZSRR”.

***

Jesienią 1944 Armia Czerwona dotarła do brzegów Wisły i zatrzymała się przed Warszawą, aby przegrupować swe siły i podciągnąć linie zaopatrzenia po długiej ofensywie letniej. Strategia radzieckiego naczelnego dowództwa polegała nie na frontalnym uderzeniu na Warszawę, lecz na zdobyciu jej w drodze okrążenia, by w ten sposób oszczędzić stolicę i jej mieszkańców. Ale generał Bór-Komorowski, działając bez porozumienia z radzieckim naczelnym dowództwem, wszczął na rozkaz Londynu powstanie w Warszawie, oświadczając, że lada dzień Armia Czerwona uderzy na miasto. Armia Czerwona jednak nie była w tym czasie gotowa do przekroczenia Wisły, tak że niemieckie naczelne dowództwo mogło systematycznie bombardować z ziemi i z powietrza poszczególne rejony miasta, opanowane przez powstańców.

Oto sprawozdanie generała Okulickiego o roli, jaką odegrał gen. Bór-Komorowski w ostatecznej kapitulacji wojsk powstańczych w Warszawie:

„Pod koniec września 1944 dowódca Armii Krajowej gen. Bór-Komorowski zaczął pertraktować w sprawie kapitulacji z dowódcą wojsk niemieckich w Warszawie, SS-Obergruppenfuehrerem von dem Bachem. Bór-Komorowski wyznaczył na delegata do prowadzenia rokowań w imieniu szefa sztabu AK płk. Bogusławskiego, dowódcę 2. oddziału (wywiadowczego). Składając raport ze swej misji przed gen. Borem-Komorowskim w mojej obecności płk. Bogusławski powiedział, że von dem Bach uważał za konieczne, by Polacy zaprzestali walki przeciwko Niemcom, ponieważ Związek Radziecki był wspólnym wrogiem Polski i Niemiec. Spotkawszy Bora-Komorowskiego w dzień kapitulacji, powiedziałem mu, że von dem Bach miał prawdopodobnie rację. Bór-Komorowski zgadzał się z moim poglądem”.

Przez całą jesień i zimę 1944 aż do końca wiosny 1945, w czasie kiedy Armia Czerwona prowadziła ofensywę zakrojoną na gigantyczną skalę, by ostatecznie zniszczyć niemiecką potęgę wojskową na froncie wschodnim, oddziały pozostające pod wodzą gen. Okulickiego szerzyły na tyłach terror, sabotaż, uprawiały szpiegostwo i urządzały zbrojne napady na oddziały wojsk radzieckich.

„Zarządzenia naczelnego dowództwa radzieckiego w strefach przyfrontowych były sabotowane – oświadczył później Stanisław Jasiukowicz, wicepremier polskiego „rządu” w Londynie i jeden ze współspiskowców Okulickiego. - Nasza prasa i radio wszczęły propagandę oszczerstw. Staraliśmy się podburzyć naród polski przeciwko Rosji”.

Oddziały pod rozkazami Okulickiego wysadzały w powietrze pociągi wiozące żołnierzy radzieckich, niszczyły składy zaopatrzenia, minowały drogi, którymi posuwały się oddziały Armii Czerwonej, dezorganizowały radziecki transport i linie komunikacyjne na wszelki dostępny sposób. Tak brzmiał rozkaz z dnia 17 września 1944, wydany przez jednego ze współpracowników Okulickiego:

„Działania muszą być wszechstronne – należy wysadzać pociągi wojskowe, wozy ciężarowe, linie kolejowe, palić mosty, niszczyć magazyny i rady wiejskie. Wszystko to należy wykonywać w tajemnicy.”

Dowódca oddziału AK, niejaki Lubikowski, komendant specjalnej tajnej szkoły szpiegowsko-sabotażowej, donosił w sprawie pewnych poleceń, wykonanych przez swych agentów:

„Otrzymałem pisemny raport o wykonaniu mego rozkazu... od Ragnera, który doniósł mi o przeprowadzeniu 12 akcji sabotażowych, o wykolejeniu dwu pociągów, wysadzeniu dwu mostów i uszkodzeniu linii kolejowej w ośmiu punktach”.

Specjalnie wyszkolone grupy terrorystów napadały i mordowały żołnierzy Armii Czerwonej oraz działaczy Rządu Tymczasowego. Według niekompletnych danych, ogłoszonych przez radzieckie władze wojskowe, terroryści zabili 594 oficerów i żołnierzy Armii Czerwonej i ranili 294 w przeciągu ośmiu miesięcy...

Jednocześnie działając w myśl instrukcji otrzymywanych drogą radiową z Londynu, agenci gen. Okulickiego prowadzili szeroką działalność szpiegowską na tyłach wojsk sowieckich. Rozkaz polskiego „rządu” w Londynie, skierowany do generała Okulickiego z dnia 11 listopada 1944 Nr 7201-1-777, brzmiał:

„Ponieważ znajomość zamiarów i możliwości wojskowych... Związku Radzieckiego na wschodzie posiada zasadnicze znaczenie dla przewidywań i planowania przyszłych wydarzeń w Polsce, musicie... wypełnić tę lukę przez nadsyłanie nam informacji, stosownie do instrukcji oddziału wywiadowczego sztabu”.

W dalszym ciągu instrukcji żądano dokładnych informacji o radzieckich jednostkach wojskowych, o pociągach zaopatrzeniowych, fortyfikacjach, lotniskach, o radzieckim uzbrojeniu i przemyśle wojennym.

Dzień po dniu nielegalna sieć radiowa, działająca na tyłach Armii Czerwonej, nadawała do Londynu szyfrowane wiadomości. Oto typowy radiogram Nr 621-2 nadany z Krakowa do Komendy Głównej w Londynie:

„W drugiej połowie marca przeciętnie 20 pociągów z wojskiem, amunicją (artyleria, czołgi amerykańskie, piechota w 1/3 złożona z kobiet) przejeżdżało w kierunku zachodnim... W Krakowie rozwieszono rozkaz natychmiastowego poboru do wojska roczników 1915-1925. Również w Krakowie przy udziale generała Żymierskiego odbyła się uroczysta promocja 800 oficerów przybyłych ze wschodu...”

22 marca 1945 gen. Okulicki streścił ostatnie nadzieje swych londyńskich przełożonych w tajnym rozkazie do pułkownika „Sławbora”, komendanta Zachodniego Okręgu Armii Krajowej. Rozkaz brzmiał:

„Ewentualne zwycięstwo Związku Radzieckiego nad Niemcami nie tylko zagrozi interesom brytyjskim w Europie, ale przerazi samą Europę... Ze względu na własne interesy w Europie, Brytyjczycy będą zmuszeni przystąpić do mobilizacji sił Europy przeciw ZSRR. Jest rzeczą oczywistą, że w tym antyradzieckim bloku my będziemy awangardą. Jednocześnie trudno sobie wyobrazić taki blok europejski bez udziału Niemiec pod kontrolą brytyjską”.

Krotki żywot miały plany i nadzieje polskich emigrantów. Już na początku 1945 roku radziecki wywiad wojskowy zaczął wyławiać polskich konspiratorów operujących na tyłach. Do lata 1945 r. prowodyrowie dostali się w ręce radzieckie. Szesnastu z nich, z generałem Okulickim na czele, stanęło przed Kolegium Wojskowym Najwyższego Trybunału ZSRR.

Proces rozpoczął się dnia 18 czerwca w gmachu Związków Zawodowych w Moskwie i trwał przez 3 dni. Przewód sądowy ustalił niezbicie, że polscy emigranci i ich podziemny aparat w swej nienawiści do ZSRR udzielali pokaźnej pomocy hitlerowskim najeźdźcom ich własnego kraju.

Podczas procesu miała miejsce następująca wymiana zdań między radzieckim prokuratorem, generałem Afanasjewem, a niskim, o zaciśniętych, cienkich ustach przywódcą antyradzieckiego podziemia w Polsce, gen. Okulickim:

Afanasjew: - Czy wasza akcja utrudniała operacje Armii Czerwonej przeciwko Niemcom...?

Okulicki: - Tak.

Afanasjew: - A komu ta akcja była pomocna?

Okulicki: - Oczywiście Niemcom.

***

Generał Afanasjew powiedział przed sądem, że nie będzie domagał się kary śmierci dla żadnego z oskarżonych ze względu na to, że byli oni „tylko sługusami” polskich emigrantów w Londynie i że „obecnie przeżywamy radosne dni zwycięstwa, a oskarżeni przestali być niebezpieczni”. Radziecki prokurator dodał:

„Obecny proces jest kwintesencją działalności polskich reakcjonistów, którzy od lat walczą przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Ich polityka doprowadziła do okupacji Polski przez Niemcy. Armia Czerwona walczyła o wolność przeciw barbarzyństwu... Związek Radziecki z pomocą sojuszników odegrał decydującą rolę w klęsce Niemiec. Tymczasem Okulicki i jemu podobni chcieli wsadzić nóż w plecy Armii Czerwonej... Ludzie ci wolą widzieć kordon sanitarny wokół Rosji Radzieckiej aniżeli żyć z nią w przyjaźni...”

21 czerwca radzieckie Kolegium Wojskowe ogłosiło wyrok. Trzech oskarżonych zostało uniewinnionych. Generał Okulicki i jego 11 wspólników zostało uznanych za winnych i skazano ich na kary więzienia od 4 miesięcy do 10 lat. Sprawę szesnastego oskarżonego, Antoniego Pajdaka, odłożono ze względu na chorobę.

Z chwilą aresztowania szesnastu Polaków przez władze radzieckie, amerykański sekretarz stanu Edward R. Stettinius i brytyjski minister spraw zagranicznych Antony Eden zaprotestowali mocno, oświadczając, że aresztowani byli wybitnymi polskimi „przywódcami demokratycznymi”. Po procesie obaj statyści dyskretnie zamilkli.

Po procesie Stany Zjednoczone i Wielka Brytania przestały uznawać emigracyjny „rząd” w Londynie. Rząd polski po reorganizacji zgodnie z postanowieniami układu jałtańskiego, został formalnie uznany jako Rząd Jedności Narodowej.

Warto dodać, że dyplomatyczne stosunki między rządem radzieckim, a polskim „rządem” emigracyjnym naprężyły się dwa lata wcześniej, 25 kwietnia 1943 roku, z powodu konspiracyjnej działalności przeciwko Związkowi Radzieckiemu, prowadzonej przez reżim londyński.

Od samego powstania, polski „rząd” emigracyjny był głównie popierany i finansowany przez rząd brytyjski. Po uznaniu Rządu Tymczasowego przypuszczano, że niektórzy z polskich emigrantów otrzymają obywatelstwo brytyjskie i może zatrudnienie w służbie policyjnej w koloniach brytyjskich. Generał Anders i jego pomocnicy, dowiedziawszy się o alianckiej decyzji uznania Rządu Tymczasowego, złożyli publiczne oświadczenie, że polskie wojsko emigracyjne pod ich dowództwem nigdy nie pogodzi się z decyzją sprzymierzonych, że pozostanie lojalne wobec „rządu londyńskiego” i że wróci do ziemi ojczystej tylko „z bronią w ręku”. Lecz już jesienią 1945 roku polskie wojsko emigracyjne licznie opuszczało swych reakcyjnych dowódców i na zaproszenie Rządu Tymczasowego wracało do Polski, by wziąć udział w odbudowie Ojczyzny.


M. Sayers, A. Kahn
„Wielki spisek przeciwko ZSRR”
Spółdzielnia Wydawniczo-Oświatowa „Czytelnik”
Warszawa 1948

Str. 429-442