banner
 Start   Aktualności   Dokumenty
 Brzask
 Galeria
 Świat
 Historia
 Forum
 Kontakt
 Linki 

Powstanie Warszawskie a rozum polityczny


Przemawiając niegdyś w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, prezydent Lech Kaczyński powiedział m.in: "Po latach los dał powstańcom zwycięstwo, mamy wolną Polskę." Chyba przesadził z tym zwycięstwem, bo powstańcy walczyli o Polskę w starych granicach z Wilnem i Lwowem, a nie o Ludową z granicami na Bugu, Odrze i Nysie Łużyckiej.

Natomiast w wywiadzie dla „Trybuny” z dnia 1.08.2009 prof. Tomasz Nałęcz przedstawiając entuzjazm ludności i powstańców w pierwszych dniach powstania, jako wyraz walki o wolną Polskę, winą za jego upadek obarczył Związek Radziecki, który "nie udzielił pomocy powstaniu".

A jak to było naprawdę? Gen. broni Kazimierz Sosnkowski: "Instrukcja wspólna rządu i Naczelnego Wodza z dnia 27 października 1943 r., do której nie bez ważnych powodów powracam uparcie - uzależniała możliwość i celowość powstania od dopełnienia kilku warunków politycznych i wojskowych. Najważniejszymi z nich były: uprzednie nawiązanie stosunków dyplomatycznych z Rosją Sowiecką, dostateczne zaopatrzenie Armii krajowej w broń i sprzęt, zbliżenie się frontu wschodniego do granic Polski przed wkroczeniem Armii Czerwonej na nasze terytorium państwowe. Pewien wyjątek oraz próbę częściowego choćby opanowania Kraju instrukcja dopuszczała jedynie w wypadku, gdyby nastąpił rzeczywisty rozkład armii niemieckiej połączony z paniką na tyłach. Żaden z tych warunków nie istniał lub nie był realizowany, ani 6 czerwca, gdy naczelne polskie władze wojskowe wyrażały zgodę na czasowe oddanie Brygady Spadochronowej do operacji inwazyjnych, ani też w końcu lipca, gdy zwierzchnie władze krajowe podejmowały decyzje uruchomienia powstania warszawskiego." (K.Sosnkowski: "Słowo wstępne do książki gen. Stanisława Sosabowskiego <<Najkrótszą drogą>>." Bellona 1991, str.22).

"Wszelka myśl o powstaniu zbrojnym jest nieuzasadnionym odruchem pozbawionym sensu politycznego, mogącym spowodować tragiczne, niepotrzebne ofiary". (Treść depeszy Naczelnego Wodza przesłanej 28 lipca 1944 roku do prezydenta RP; Witold Babiński - mjr adiutant naczelnego Wodza: "Powstanie warszawskie"; [w:] Zeszyty Historyczne, Instytut Literacki, Paryż, 1964 r., zeszyt 6, str.45)

"W obecnych warunkach politycznych jestem bezwzględnie przeciwny powszechnemu powstaniu, którego sens historyczny musiałby z konieczności wyrazić się w zamianie jednej okupacji na drugą. Ocena sytuacji niemieckiej musi być bardzo trzeźwa i realna, gdyż omyłka może kosztować bardzo wiele". (Treść depeszy Naczelnego Wodza do generała Tadeusza Bora-Komorowskiego z 29 lipca 1944,(W Babiński, s. 56)

"Raz jeszcze powtarzam - w obecnych warunkach politycznych jestem bezwzględnie przeciwny powszechnemu powstaniu. Rada Ministrów nie powinna obradować nad powstaniem, nie znając przebiegu rozmów w Moskwie". (Treść depeszy Naczelnego Wodza z 30 lipca 1944 r., do szefa Sztabu Naczelnego Wodza gen. Stanisława Kopańskiego - Kopańskiego. (Babiński, s.57)

"Uważałem, że jakkolwiek akcja przeciw Niemcom w warunkach istniejących w kraju doprowadziłoby tylko do niepotrzebnego przelewu krwi polskiej. Bardzo stanowczo przedstawiłem ten pogląd generałowi Sosnkowskiemu i prosiłem go o wydanie jak najbardziej wyraźnych i kategorycznych rozkazów zabraniających powstania w Polsce. Generał Sosnkowski zgadzając się z moim poglądem wysłał 28 lipca depeszę do dowódcy Armii Krajowej". (Władysław Anders; "Bez ostatniego rozdziału"; Gryf Publications LtD; Londyn 1959 r., s.252)

"Zostało stwierdzone, że ani dowództwo frontu, ani dowództwo 1 Armii Wojska Polskiego nie było zawczasu uprzedzone przez Bora-Komorowskiego o przygotowaniu powstania. Z jego strony nie uczyniono najmniejszych usiłowań związania działalności warszawiaków z czynnościami 1-szego Białoruskiego Frontu. Dowództwo wojsk sowieckich dowiedziało się o powstaniu post factum od miejscowej ludności, która przeprawiła się przez Wisłę. Nie było również zawczasu uprzedzone naczelne dowództwo". (G. K. Żukow; "O Powstaniu Warszawskim w Polsce"; Zeszyty Historyczne; Instytut Wydawniczy; Paryż 1969 r., zeszyt 16, s.130)

"Niejednokrotnie stawiano pytanie, dlaczego Rosjanie, wiedząc przecież o wybuchu powstania w Warszawie, nie zrobili czegoś więcej, aby je wesprzeć, od zewnątrz, mało tego - zatrzymali swe natarcie nad Wisłą. Powstańcy niewątpliwie należeli do obozu tzw. emigracji, której rząd przebywał w Londynie, i stamtąd otrzymywali dyrektywy. Reprezentowali koła polskie o orientacji zachodniej. Można więc przypuszczać, że ZSRR nie był zainteresowany w tym, by koła te wzmocniły się dzięki zwycięskiemu powstaniu i zdobyciu miasta. Prawdopodobnie chciał te atrakcyjne atuty zachować dla swych zwolenników z obozu lubelskiego. Ale to niechaj byli sojusznicy załatwią  sami między sobą. Dla nas ważne było to, że natarcie rosyjskie nie przekroczyło wtedy Wisły, i że uzyskaliśmy krótką chwilę wytchnienia. 25 lipca 1944 roku próba podjęta przez rosyjski XVI korpus pancerny przekroczenia Wisły przez most kolejowy pod Dęblinem, nie powiodła się. Rosjanie stracili 30 czołgów. Most zdołaliśmy zawczasu wysadzić w powietrze odziały pancerne zostały zatrzymane na północ od Warszawy. My Niemcy, mieliśmy wrażenie, że to nie zamiar Rosjan sabotowania polskiego powstania, lecz nasza obrona zatrzymała natarcie." (Heinz Guderian; "Wspomnienia Żołnierza"; Wydawnictwo Bellona; 2008 r.)

"Postanawiając przeprowadzić bój o Warszawę w ramach akcji <<Burza>>, rozumieliśmy dobrze, że walka w mieście nie może być rozpoczęta za późno, kiedy los Stolicy miałby już tylko zależeć od rozwoju zewnętrznych działań wojennych. Powinna ona być podjęta w takim czasie by w naszych rękach pozostawić wpływ na wypadki. Z drugiej strony byliśmy świadomi strasznego niebezpieczeństwa, jakie by sprowadzić musiała akcja przedwczesna. Nasze zapasy amunicji i żywności starczyć mogły zaledwie na 7 do 10 dni walki". (T. Bór-Komorowski; "Armia podziemna"; Londyn 1979 r, s.614)

Maria Janion – historyk literatury, profesor w instytucie badań literackich PAN, uważa, że decyzja o wybuchu Powstania Warszawskiego w pełni ujawniła fatalistyczny wymiar walki o wolność: "Jednym z celów Powstania było powstrzymanie wycofujących się Niemców od aktów agresji wobec ludności i od zniszczenia miasta. Stało się przeciwnie: ludność została wymordowana, a miasto doszczętnie zniszczone. Innym ważnym motywem było pragnienie pokonania Niemców w celu przywrócenia władzy politycznej legalnemu rządowi londyńskiemu przed wkroczeniem Armii Czerwonej do Warszawy. I tu również potoczyło się nie wbrew marzeniom. Armia Czerwona zawładnęła Polską i Warszawą bez reszty". (Gazeta Wyborcza Nr. 179 z 2-3 sierpnia 1997).

„Powstanie skierowane było militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciw ZSRR, faktycznie przeciwko Polsce.”
(K. Kożniewski; Trybuna Nr. 178, 1 sierpnia 1997r.)

Oddając hołd powstańcom Warszawy, należy pamiętać, iż za tragedię powstania, nie jest odpowiedzialny ZSRR, jak to twierdzi Nałęcz, ale tacy pogrobowcy sanacji jak T. Bór-Komorowski, Leopold Okulicki i im podobni. W następstwie upadku powstania w Warszawie zginęło co najmniej 20 tysięcy niemal bezbronnych powstańców i ponad 200 tysięcy ludności cywilnej... Co prawda mówi się, iż powstanie było moralnym zwycięstwem. Odpowiadając Nałęczowi jeden z powstańców powiedział: "Proszę pana, jeszcze dwa takie zwycięstwa i nie ma narodu".


Józef Łachut

Warszawa, 27.07.2010