banner
 Start   Aktualności   Dokumenty
 Brzask
 Galeria
 Świat
 Historia
 Forum
 Kontakt
 Linki 

Mord na Kremlu


1. Jagoda

W maju 1934 roku, na sześć miesięcy przed zamordowaniem Kirowa, zmarł na atak serca przewodniczący GPU, Wiaczesław Menżyński. Stanowisko to objął po nim 45-letni wiceprzewodniczący, Henryk Jagoda. Był to niski, spokojny, energicznie wyglądający człowiek o cofniętym podbródku i wypielęgnowanych wąsikach.

Henryk Jagoda był zakonspirowanym członkiem Bloku Prawicowo-Trockistowskiego. W r. 1929 przystąpił do spisku jako członek opozycji prawicowej. Krok ten nie wypływał z jego wiary w słuszność ideałów Bucharina czy Trockiego. Jagoda sądził po prostu, że opozycja musi zwyciężyć i chciał być po stronie zwycięzców. Oto jego słowa:

"Z wielką uwagą śledziłem przebieg walki, gdyż postanowiłem przyłączyć się do strony zwycięskiej. Gdy zaczęto stosować represje wobec trockistów, pytanie, kto wygra - trockiści czy Komitet Centralny Partii Komunistycznej - nie było jeszcze rozstrzygnięte. Wobec tego, jako wiceprzewodniczący GPU, przeprowadzając politykę represyjną postępowałem tak, aby nie ściągnąć na siebie gniewu trockistów. Trockistom skazanym przeze mnie na zesłanie stwarzałem na miejscu wygnania warunki umożliwiające dalsze prowadzenie działalności".

O udziale Jagody w spisku wiedzieli początkowo tylko trzej przywódcy prawicowi: Bucharin, Rykow i Tomski. Z chwilą stworzenia Bloku Prawicowo-Trockistowskiego w 1932 dowiedzieli się o tym również Piatakow i Krestinski. Jako wiceszef GPU Jagoda mógł chronić spiskowców przed wykryciem i aresztowaniem. "W ciągu kilku lat czyniłem wszystko - oświadczył później - aby ustrzec organizację a przede wszystkim jej trzon przed wykryciem". Jagoda powierzał funkcje specjalnych agentów GPU członkom Bloku Prawicowo-Trockistowskiego. W ten sposób pewna liczba agentów obcych wywiadów zdołała przeniknąć w szeregi radzieckiej tajnej policji i prowadzić działalność szpiegowską na rzecz swych rządów pod ochroną Jagody.

Niemieccy agenci, którym Jagoda polecił aresztować Zinowiewa i Kamieniewa, również zawdzięczali jemu swoje stanowiska w GPU.

- Uważałem ich - zeznał później Jagoda mówiąc o szpiegach państw obcych - za cenny element przy realizowaniu konspiracyjnych planów, a szczególnie w dziedzinie utrzymywania kontaktów z obcymi wywiadami.

W r. 1933 agenci rządu radzieckiego aresztowali niespodziewanie Iwana Smirnowa, czołowego organizatora trockistowsko-zinowiewowskiego ośrodka terrorystycznego. Jagoda nie mógł zapobiec aresztowaniu, wobec czego odwiedził Smirnowa w celi pod pretekstem przesłuchania i pouczył go, jak ma się zachować podczas śledztwa.

W r. 1934, przed zamordowaniem Kirowa, agenci GPU zatrzymali w Leningradzie terrorystę Leonida Nikołajewa. Znaleziono przy nim broń oraz plan z uwidocznieniem trasy, którą jeździł codziennie Kirow. Gdy doniesiono Jagodzie o aresztowaniu, polecił on Zaporożcowi, zastępcy szefa leningradzkiego GPU, zwolnić terrorystę bez dalszego przesłuchiwania. Zaporożec, który był jednym z ludzi Jagody, spełnił jego rozkaz.

W parę tygodni później Nikołajew zabił Kirowa. Był to jeden z wielu mordów dokonanych przez Blok Prawicowo-Trockistowski przy bezpośredniej pomocy Jagody... Spokojny i ujmujący wygląd zewnętrzny Jagody stanowił maskę, za którą kryły się nieokiełznana ambicja, okrucieństwo i przebiegłość.

Ponieważ tajna działalność Bloku Prawicowo-Trockistowskiego zdana była w coraz większym stopniu na opiekę Jagody, zaczął on uważać siebie za centralną i dominującą osobistość w całej konspiracji. Marzył o tym, aby stać się rosyjskim Hitlerem. Przeczytał "Mein Kampf". "To jest wartościowa książka", zwierzył się Bułanowowi, swemu sekretarzowi i oddanemu powiernikowi.

Szczególne wrażenie wywarł na nim fakt, że Hitler "od podoficera doszedł do swego obecnego stanowiska". Jagoda rozpoczął swoją karierę jako starszy sierżant w armii rosyjskiej. Jagoda miał swoje własne koncepcje co do rodzaju rządu, który miał być utworzony po obaleniu Stalina. Rząd ten powinien być wzorowany na hitlerowskim - powiedział Bułanowowi. On sam (Jagoda) będzie "Wodzem"; Rykow zastąpi Stalina na stanowisku sekretarza zreorganizowanej partii; Tomski będzie przewodniczącym związków zawodowych, które przejdą pod ścisłą kontrolę wojskową, podobnie jak hitlerowskie bataliony pracy, a "filozof" Bucharin, jak się wyraził Jagoda, będzie "dr Goebbelsem". Co do Trockiego to Jagoda nie był pewien, czy w ogóle pozwoli mu na pobyt w Rosji. Będzie to zależało od okoliczności. W międzyczasie jednak Jagoda był gotów wykorzystywać rokowania Trockiego z Niemcami i Japonią. Zamach stanu powinien być zestrojony w czasie z wybuchem wojny przeciw Związkowi Radzieckiemu.

"Aby doprowadzić do skutku ten zamach - powiedział Jagoda Bułanowowi - potrzebne będą wszystkie środki: akcja zbrojna, prowokacje, a nawet trucizna. Są chwile, gdy należy działać powoli i bardzo ostrożnie, są jednak również chwile, gdy konieczna jest szybka i niespodziewana akcja". Jagoda zgadzał się z decyzją Bloku Prawicowo-Trockistowskiego, na mocy której przyjęto terror jako broń polityczną przeciw rządowi radzieckiemu. Została mu ona zakomunikowana przez J. S. Jenukidze, dawnego żołnierza, a obecnie sekretarza Centralnego Komitetu Wykonawczego ZSRR.

Jenukidze był głównym organizatorem akcji terrorystycznej prowadzonej przez prawicę. Jagoda miał tylko jedno zastrzeżenie. Jego zdaniem, metody stosowane przez spiskowców były zbyt prymitywne i niebezpieczne. Jagoda podjął się opracować subtelniejsze środki mordu politycznego niż tradycyjne bomby, sztylety lub rewolwery. Początkowo przeprowadzał doświadczenia z truciznami. Założył tajne laboratorium i zatrudnił szereg chemików. Dążeniem jego było wynaleźć metodę zabijania wykluczającą możliwość wykrycia zabójcy. Nazwał to morderstwem z gwarancją bezpieczeństwa. Ale nawet truciznę uważał za broń zbyt prymitywną. Od dawna już Jagoda rozwijał swoją własną technikę zabijania. Polecił ją jako idealny środek przywódcom Bloku Prawicowo-Trockistowskiego. "To bardzo proste - mówił - Człowiek zapada na zdrowiu lub jest już chory od pewnego czasu z przyczyn naturalnych. Otoczenie jego przyzwyczaja się do myśli, że pacjent wyleczy się lub umrze. Lekarz zajmujący się chorym może ułatwić mu wyzdrowienie lub śmierć... A więc? Reszta to już kwestia techniki". Należało tylko znaleźć odpowiedniego lekarza.


2. Zamordowanie Menżyńskiego


Pierwszym lekarzem, którego zaangażował Jagoda do wykonania tego jedynego w swoim rodzaju planu morderczego, był dr Leo Lewin, korpulentny, uprzedzająco grzeczny człowiek w średnim wieku, który miał zwyczaj obnosić się ze swym brakiem zainteresowania dla spraw politycznych. Dr Lewin był osobistym lekarzem Jagody, a co ważniejsze, wybitnym członkiem zespołu lekarskiego na Kremlu. Do jego stałych pacjentów należało wielu czołowych przywódców radzieckich, a między nimi zwierzchnik Jagody, przewodniczący GPU, Wiaczesław Menżyński.

Jagoda zaczął obdarzać dra Lewina specjalnymi względami. Przesyłał mu zagraniczne wina, żonie jego ofiarował kwiaty i wiele innych upominków. Oddał też doktorowi dom na wsi do bezpłatnego użytkowania. Poza tym pozwalał mu przywozić z zagranicy różne przedmioty bez uiszczenia opłaty celnej. Te niezwykłe dowody sympatii ze strony wpływowego pacjenta pochlebiały Lewinowi, lecz dziwiły go jednocześnie.

Wkrótce, wskutek przebiegłej gry Jagody, dr Lewin nie podejrzewając niczego przyjął szereg łapówek i dopuścił się kilku mniejszych przestępstw. Wówczas Jagoda zrzucił maskę. Oświadczył Lewinowi, że tajny ruch opozycyjny jest w przededniu objęcia władzy w Związku Radzieckim. Poinformował go również, że on sam jest jednym z przywódców tego ruchu. Spiskowcom potrzebne są, powiedział Jagoda, usługi dra Lewina, ponieważ niektórzy przywódcy radzieccy, a wśród nich jego pacjenci, muszą być usunięci.

- Pamiętajcie - powiedział Jagoda przerażonemu lekarzowi - że musicie być mi posłuszni. Nie możecie się już wycofać. Gdy raz zaufałem wam, nie pozostaje wam nic innego jak docenić to i wykonywać rozkazy. Nie wolno wam nikomu zdradzić tajemnicy. Zresztą nikt by wam nie uwierzył. Uwierzono by zawsze mnie, a nie wam. Jagoda dodał: "Porzućmy na razie ten temat, pomyślcie o tym w domu, wezwę was za kilka dni". Dr Lewin w ten sposób opisał później swoją reakcją na słowa Jagody: "Nie trzeba chyba tłumaczyć, jak straszne były dla mnie te słowa. Sądzę, że nie trudno to zrozumieć. Żyłem w bezustannym napięciu nerwowym. Jagoda powiedział mi później: <<Wiecie, kim jestem i jaka instytucja mi podlega!>>. Powtórzył, że moja odmowa oznaczałaby ruinę dla mnie i dla mojej rodziny. Zrozumiałem, że nie mam wyboru i że muszę zadośćuczynić żądaniom Jagody".

Dr Lewin dopomógł Jagodzie zwerbować innego lekarza, który również często leczył Menżyńskiego. Był to dr Ignacy Kazakow. Jego oryginalne metody leczenia wywoływały gorące spory w radzieckim świecie lekarskim na początku lat trzydziestych. Dr Kazakow twierdził, że odkrył prawie niezawodny system leczenia wielkiej ilości chorób. Nazwał go "lizaterapią". Przewodniczący GPU, Menżyński, który cierpiał na anginę pectoris i na astmę bronchitalną, miał pełne zaufanie do systemu Kazakowa i dokładnie stosował się do jego przepisów.

Z polecenia Jagody dr Lewin udał się do Kazakowa i powiedział mu: "Menżyński jest już jedną nogą na tamtym świecie. Doprawdy, lecząc go, tracicie czas". Dr Kazakow spojrzał ze zdumieniem na swego kolegę.
- Chciałbym porozmawiać z wami poufnie - rzekł dr Lewin.
- O czym? - spytał dr Kazakow.
- O stanie zdrowia Menżyńskiego...

Po czym dr Lewin przystąpił do rzeczy: "Myślałem, że jesteście inteligentniejsi. Widzę, ze wciąż jeszcze nie rozumiecie mnie. Dziwię się, że podjęliście się leczenia Menżyńskiego z takim zapałem i że nawet udało się wam polepszyć stan jego zdrowia. Nie powinniście nigdy pozwolić mu na powrót do pracy".

Ku rosnącemu zdziwieniu i przerażeniu Kazakowa Lewin ciągnął dalej: "Musicie uprzytomnić sobie, że Menżyński jest żywym trupem i że przywracając mu zdrowie i umożliwiając mu powrót do pracy narażacie się Jagodzie. Menżyński przeszkadza mu i Jagoda pragnie usunąć go jak najprędzej. Jagoda to człowiek, który nie cofnie się przed niczym. Ani słowa o tym Menżyńskiemu. Ostrzegam was, że jeśli doniesiecie mu o tym, Jagoda zlikwiduje was. Nie wymkniecie mu się, gdziekolwiek byście się ukryli. On was wydobędzie nawet spod ziemi".

Po południu 6 listopada 1933 r. wezwano nagle dr Kazakowa do Menżyńskiego. Gdy przybył do mieszkania przewodniczącego GPU, poczuł ciężki i dławiący zapach terpentyny i farby. Po paru minutach zaczęło mu brakować tchu. Jeden z sekretarzy Menżyńskiego poinformował doktora, że dom został świeżo pomalowany i że dodano "specjalny składnik" do farby, aby "przyśpieszyć jej schnięcie". Ten właśnie "specjalny składnik" powodował wydzielanie się ostrej i duszącej woni. Dr Kazakow udał się na piętro i znalazł Menżyńskiego w stanie graniczącym z agonią. Wyziewy farby bardzo niekorzystnie wpłynęły na stan jego tchawicy. Siedział w dziwnej, skurczonej pozycji, cały opuchnięty, z trudem mógł mówić i to tylko szeptem. Dr Kazakow przysłuchiwał się oddechowi. Był ciężki i chrapliwy; wydech był bardzo długi, jak zwykle w wypadkach silnych ataków astmy. Lekarz natychmiast dał choremu zastrzyk celem złagodzenia cierpień. Potem otworzył szeroko wszystkie okna w pokoju i polecił sekretarzowi uczynić to samo w całym domu. Zapach zaczął stopniowo znikać. Dr Kazakow pozostał jeszcze przy Menżyńskim, póki ten nie poczuł się lepiej, po czym powrócił do domu.

Gdy tylko wszedł do mieszkania, zadzwonił telefon. Było to GPU. Zawiadomiono doktora, że Henryk Jagoda wzywa go natychmiast do siebie. Samochód został już po niego wysłany.
- No i co myślicie o stanie zdrowia Menżyńskiego? - tymi słowami powitał Kazakowa Jagoda, gdy znaleźli się sami w gabinecie tego ostatniego. Dr Kazakow odrzekł, że ze względu na nagły nawrót ataków silnej astmy stan Menżyńskiego jest poważny.
Jagoda przez chwilę milczał.
- Czy rozmawialiście z Lewinem?
- Tak - odpowiedział Kazakow.
Jagoda podniósł się gwałtownie z krzesła i zaczął chodzić tam i z powrotem przed swoim biurkiem. Nagle odwrócił się do Kazakowa i zawołał z wściekłością:
- Dlaczego więc szukacie dziury w całym? Dlaczego nic nie robicie? Kto was prosił o wtrącanie się w cudze sprawy?
- Czego chcecie ode mnie? - zapytał Kazakow.
- Kto was prosił o leczenie Menżyńskiego? - spytał Jagoda. - Troszczycie się o niego nie wiadomo po co. Jego życie nie jest potrzebne nikomu, a wszystkim zawadza. Nakazuję wam opracować wraz z drem Lewinem taką metodę kuracji, która szybko spowodowałaby śmierć Menżyńskiego!
Po chwili Jagoda dodał:
- Słuchajcie, Kazakow! Ostrzegam, że w razie nieposłuszeństwa znajdę sposób, aby się was pozbyć. Nigdy mi się nie wymkniecie...

Następne dni były dla dra Kazakowa jednym ciągiem trwogi i koszmarnych wydarzeń. Pracował jakby we śnie. Bez przerwy stawiał sobie pytanie, czy powinien zameldować o wszystkim władzom radzieckim, czy też nie? Do kogo się zwrócić? Jak upewnić się, że osoba z którą rozmawia, nie jest na żołdzie Jagody?

Dr Lewin, z którym Kazakow widywał się wtedy często, opowiedział mu o istnieniu rozgałęzionej konspiracji przeciwko rządowi radzieckiemu. Do spisku należeli sławni dygnitarze państwowi, jak Jagoda, Rykow i Piatakow, przyłączyli się do niego tacy pisarze i filozofowie jak Radek i Bucharin, a w tajemnicy popierali go wyżsi dowódcy wojskowi. Jeżeli dr Kazakow wyświadczy teraz Jagodzie jakąś cenną przysługę, ten po dojściu do władzy nie zapomni o doktorze. Obecnie w Związku Radzieckim toczy się ukryta wojna i lekarze, podobnie jak inni ludzie, muszą zdecydować, po czyjej staną stronie.

Dr Kazakow załamał się i oświadczył Lewinowi, że będzie spełniał rozkazy Jagody. Oto, jak dr Kazakow własnymi słowami opisał metodę, jakiej użył wraz z drem Lewinem celem zgładzenia przewodniczącego GPU: "Spotkałem się z Lewinem i wspólnie opracowaliśmy następującą metodę. Wykorzystaliśmy mianowicie dwie główne właściwości białka i produktów białkowych. Po pierwsze: produkty powstałe przez rozkład białka, wywołany hydrolizą, mają właściwości potęgujące dla działania lekarstw. Po drugie: lizaty zwiększają wrażliwośc organizmu. Po trzecie: wykorzystano specjalne właściwości organizmu Menżyńskiego, które polegały na połączeniu dwóch chorób - astmy bronchitalnej i anginy pectoris. Jest rzeczą ogólnie znaną, że w wypadku astmy bronchitalnej tzw. parasympatyczna część wegetatywnego układu nerwowego jest podrażniona. Dlatego w wypadku takim stosuje się składniki podrażniające część  odpowiadającą jej, czyli sympatyczną, tzn. gruczoł tarczycowy.

Takim składnikiem jest wyciąg z gruczołu nadnercza - preparat rdzeniowy. W wypadku anginy pectoris podrażniona jest tylko część sympatyczna, która bierze swój początek ze zwoju szyjnego splotu sympatycznego. Te dwie sprzyjające okoliczności wykorzystaliśmy. Stopniowo jeden rodzaj lekarstw został zastąpiony innym... Trzeba było wprowadzić szereg środków zmagających działalność serca - a więc digitalis, adonis, strofantus. Lekarstwa te były stosowane w następującej kolejności: z początku dawano choremu lizaty, następnie przerywano tę kurację i stosowano środki nasercowe. W rezultacie uzyskano poważne osłabienie pacjenta".

W nocy 10 maja 1934 Menżyński zmarł. Człowiekiem, który objął jego stanowisko, był Henryk Jagoda. Później Jagoda oświadczył: "Zaprzeczam zarzutom stwierdzającym, że usuwając Menżyńskiego kierowałem się motywami osobistymi. Pretendowałem do stanowiska szefa GPU nie dla własnych korzyści, ale w interesie naszej tajnej organizacji.


3. Morderstwo z gwarancją

Lista osób, które miały zostać zamordowane z polecenia Bloku Prawicowo-Trockistowskiego, zawierała nazwiska następujących przywódców radzieckich: Stalin, Woroszyłow, Kirow, Menżyński, Mołotow, Kujbyszew, Kaganowicz, Gorki i Żdanow. Ale przywódcy ci byli pod stałą ochroną. Rząd radziecki w wyniku wielu smutnych doświadczeń w związku z działalnością terrorystów unikał jak najstaranniej wszelkiego ryzyka. Jagoda wiedział o tym bardzo dobrze. Gdy organizator prawicowych terrorystów Jenukidze zawiadomił go o decyzji publicznego zgładzenia Kirowa, powziętej przez trockistowsko-zinowiewowski ośrodek, Jagoda początkowo sprzeciwił się. Oto jego motywy:

"Wyraziłem obawę, że bezpośrednia akcja terrorystyczna może skompromitować nie tylko mnie, ale doprowadzić do wykrycia całej organizacji. Wskazałem Jenukidzemu na istnienie bezpieczniejszej metody i przypomniałem mu o zamordowaniu Menżyńskiego, dokonanym przy pomocy lekarzy.

Jenukidze odpowiedział, że zabójstwo Kirowa musi być przeprowadzone zgodnie z ustalonym planem. Dalej oświadczył, że trockiści i zinowiewowcy biorą na siebie wykonanie zamachu i że nie powinniśmy im w tym przeszkadzać. Jeżeli chodzi o metodę zabijania przy pomocy lekarzy, to Jenukidze powiedział, że w najbliższym czasie ośrodek zdecyduje, wobec którego z przywódców partyjnych lub rządowych metoda ta będzie po raz pierwszy zastosowana."

Pewnego dnia, w końcu sierpnia 1934, do biura Jenukidzego na Kremlu został wezwany młody członek opozycji prawicowej, Beniamin Maksimow. W r. 1928 uczęszczał on do specjalnej "Szkoły Marksistowskiej", prowadzonej w Moskwie przez Bucharina, który też wciągnął Maksimowa do konspiracji. Zdolny, pozbawiony skrupułów młodzieniec został starannie przeszkolony przez przywódców prawicowych, a po ukończeniu szkoły zatrudniony jako sekretarz. W okresie wizyty u Jenukidzego Maksimow był osobistym sekretarzem Waleriana Kujbyszewa, przewodniczącego Najwyższej Rady Ekonomicznej, członka Biura Politycznego Partii Komunistycznej oraz bliskiego przyjaciela i współpracownika Stalina.

Jenukidze zawiadomił Maksimowa, że "podczas gdy poprzednio prawica sądziła, że można obalić rząd radziecki organizując pewne warstwy ludności nastawione bardziej antyradziecko, a zwłaszcza kułaków, obecnie sytuacja zmieniła się... i konieczne jest zastosowanie bardziej aktywnej metody zdobywania władzy". Następnie Jenukidze opisał nową taktykę konspiracji. W porozumieniu z trockistami prawica powzięła decyzję wyeliminowania pewnej liczby przeciwników politycznych przy pomocy terroru. Eliminacja ta polegać miała na "zrujnowaniu zdrowia przywódców". Metoda ta, powiedział Jenukidze, jest "najdogodniejszą, ponieważ skutki jej objawią się pozornie jako wyniki choroby. W ten sposób zamaskowana będzie terrorystyczna działalność prawicy".

"Poczynione już zostały przygotowania" - dodał Jenukidze. Ponadto powiedział on Maksimowowi, że Jagoda, który jest po ich stronie, zapewni spiskowcom ochronę. Maksimow, jako sekretarz Kujbyszewa, miał być wykorzystany przy zabójstwie przewodniczącego Najwyższej Rady Ekonomicznej. Kujbyszew cierpiał na poważną chorobę serca i konspiratorzy zamierzali to wykorzystać. Polecenie to przeraziło Maksimowa. Widać było, że się zawahał.

Kilka dni później znów wezwano Maksimowa do biura Jenukidzego. Tym razem podczas omawiania szczegółów zamachu na życie Kujbyszewa obecny był trzeci mężczyzna. Siedział on w rogu pokoju i podczas całej rozmowy nie odezwał się ani słowem. Mimo to Maksimow zdawał sobie sprawę z wymowy jego obecności.

Człowiekiem tym był Henryk Jagoda... "Wymaga się od was - powiedział Jenukidze Makdimowowi - po pierwsze, umożliwienia im (lekarzom Jagody) stałego dostępu do pacjenta, tak, aby te rzekome wizyty lekarskie nie napotykały na żadne przeszkody. Po drugie, żąda się od was, aby w wypadku ataku nie wzywać zbyt pośpiesznie doktora, a jeśli stanie się to konieczne, wezwać tych lekarzy, którzy stale zajmują się pacjentem".

W końcu r. 1934 stan zdrowia Kujbyszewa gwałtownie się pogorszył. Cierpiał on bardzo i nie mógł prawie wcale pracować. Dr. Lewin opisał później system, który stosował na zlecenie Jagody celem spotęgowania choroby Kujbyszewa:

"Ponieważ czułym miejscem jego organizmu było serce, tam właśnie wymierzyliśmy cios. Wiedzieliśmy, że od dłuższego już czasu Kujbyszew chorował na serce. Cierpiał on na osłabienie komory i mięśnia sercowego oraz miewał lekkie ataki anginy pectoris. W takich wypadkach jest konieczne oszczędzać serce i unikać środków wzmagających, które mogłyby doprowadzić do dalszego osłabienia... Kujbyszewowi przepisywano bez przerwy przez dłuższy czas środki nasercowe. Trwało to do chwili jego wyjazdu do Azji Środkowej. Począwszy od sierpnia, aż do września 1934 zastrzykiwano mu wyciąg z gruczołów oraz inne środki nasercowe. Spotęgowało to siłę i zwiększyło ilość ataków anginy pectoris".

O godzinie 14:00 dnia 25 stycznia 1935 r. Kujbyszew miał ciężki atak serca w swym biurze, w Radzie Komisarzy Ludowych w Moskwie. Maksimow, który znajdował się wówczas przy Kujbyszewie, dowiedział się poprzednio od dra Lewina, ze w wypadku takiego ataku chory powinien położyć się i pozostawać w zupełnym spokoju. Pouczono jednocześnie Maksimowa, że zadaniem jego było dopilnować, aby Kujbyszew postąpił wręcz odwrotnie. Namówił on więc tego śmiertelnie chorego człowieka, aby poszedł do domu.

Blady jak widmo, stąpając z największym trudem, Kujbyszew opuścił swe biuro. Maksimow natychmiast wezwał Jenukidzego i zawiadomił go o tym, co zaszło. Przywódca prawicowy polecił Maksimowowi zachować spokój i nie wzywać żadnych lekarzy. Kujbyszew z trudem przebył drogę wiodącą z gmachu Rady Komisarzy Ludowych do swego domu. Powoli, cierpiąc coraz bardziej wszedł po schodach do swego mieszkania na trzecim piętrze.

Posługaczka, która spotkała go u progu, rzuciwszy tylko okiem na niego, zatelefonowała do biura prosząc o natychmiastowe przysłanie doktora. Gdy lekarze przybyli do domu, Walerian Kujbyszew już nie żył.


4. "Konieczność historyczna"

Najbardziej brutalnym ze wszystkich morderstw dokonanych pod kontrolą Jagody było zamordowanie Maksyma Gorkiego i jego syna Pieszkowa. Gorki w chwili śmierci liczył 68 lat. Znano go i poważano na całym świecie nie tylko jako największego żyjącego pisarza rosyjskiego, ale także jako jednego z najwybitniejszych humanistów. Gorki był chory na gruźlicę oraz na serce. Syn jego Pieszkow odziedziczył po nim wielką skłonność do chorób płucnych.

Dr Lewin leczył obydwu. Zgładzenie Gorkiego i jego syna zostało przeprowadzone przez Jagodę w następstwie jednomyślnej decyzji, powziętej przez najwybitniejszych przywódców Bloku Prawicowo-Trockistowskiego. W r. 1934 Jagoda poinformował dra Lewina o decyzji i polecił mu ją wykonać.

- Gorki pozostaje w bardzo bliskich relacjach z najwybitniejszymi dygnitarzami - powiedział Jagoda Lewinowi - jest on gorącym zwolennikiem polityki rządu i osobiście odnosi się z wielką czcią do Stalina. Człowiek ten nigdy nie wstąpi na naszą drogę. Po drugie, wiecie jakim autorytetem cieszą się słowa głoszone przez Gorkiego zarówno w naszym kraju jak i daleko poza jego granicami. Zdajecie sobie sprawę z wpływu, jaki on wywiera, i ze szkody, jaką może on wyrządzić naszemu ruchowi. Musicie podjąć się tego zadania, a nagrodę otrzymacie, gdy nowy rząd dojdzie do władzy.

Gdy dr Lewin usłyszawszy tę instrukcję okazał pewne zaniepokojenie, Jagoda dodał: "Nie ma powodu przejmować się tym. powinniście zrozumieć, że to jest nieuniknione; to jest moment dziejowy, konieczność historyczna, etap rewolucji, który musimy przebyć. Wy przebędziecie go wraz z nami, będziecie świadkiem tego i musicie pomóc nam w miarę swych możliwości".

Trockiści nienawidzili Gorkiego i lękali się go mimo jego podeszłego wieku. Sergiusz Besonow, kurier trockistowski, opowiadał, że już w lipcu 1934 Trocki powiedział mu: "Gorki jest w zażyłych stosunkach ze Stalinem. Odgrywa on wyjątkową rolę pozyskując sympatię dla ZSRR wśród opinii demokratycznej świata, a w szczególności w Europie Zachodniej.

Pod wpływem Gorkiego opuszczają nas masowo zwolennicy, jakich mieliśmy wśród warstwy inteligenckiej. Wyciągam z tego wniosek, że należy usunąć Gorkiego z naszej drogi. Przekażcie tę instrukcję Piatakowowi w formie jak najbardziej kategorycznej; Gorki musi zostać zlikwidowany za wszelką cenę".

Pieszkowa zamordowano przed ojcem. Dr Lewin oświadczył później:

"Mogliśmy z łatwością wykorzystać u Pieszkowa trzy grupy organów: wyjątkowo pobudliwy układ naczyniowo-sercowy, wątłe narządy oddechowe odziedziczone po ojcu, gruźliku, i wreszcie wegetatywny system nerwowy. Nawet małe ilości wina działały na niego niekorzystnie, a mimo to pił on wino w wielkich ilościach..."

Dr Lewin pracował systematycznie nad osłabieniem organizmu Pieszkowa. W połowie kwietnia 1934 Pieszkow mocno się zaziębił. Wywiązało się zapalenie oskrzeli. Gdy wydawało się, że chory może wyzdrowieć, Jagoda zapałał gniewem: "Niech ich diabli wezmą! Potrafią wyprawić na tamten świat zdrowego, a nie mogą sobie dać rady z chorym!" Ostatecznie jednak usiłowania dra Lewina przyniosły pożądane rezultaty. Oto jego własne słowa:

"Chory był bardzo osłabiony; serce znajdowało się w stanie opłakanym; układ nerwowy, jak wiadomo, odgrywa poważną rolę przy chorobach zakaźnych. Cały jego organizm był mocno wyczerpany, wskutek czego choroba przybrała wyjątkowo poważny charakter. Przerwa w stosowaniu lekarstw wzmacniających serce i, odwrotnie, stosowanie środków osłabiających przyśpieszyły w poważnym stopniu rozwój choroby. Tak, że ostatecznie pacjent zmarł 11 maja na zapalenie płuc".

W podobny sposób został zamordowany Maksym Gorki. Częste podróże, jakie Gorki odbywał w 1935 daleko poza Moskwę, przerywały "opiekę" dra Lewina i to przejściowo ratowało życie Gorkiego. Ale na początku 1936 nadarzyła się sposobność, na którą dr Lewin czekał od dawna. Gorki zachorował ciężko na grypę. Dr Lewin rozmyślnie pogorszył stan chorego i - podobnie jak w wypadku Pieszkowa - nastąpiło zapalenie oskrzeli. I znów dr Lewin zamordował swego pacjenta.

"Co do Aleksieja Maksymowicza Gorkiego ustalono następującą linię postępowania: używać tylko lekarstw ogólnie stosowanych, które nie budzą żadnych wątpliwości lub podejrzeń, a które by pozwoliły na pobudzenie nadmiernej aktywności serca. Do takich lekarstw zaliczyć można kamforę, kofeinę, kardiazol i digalen. Przy niektórych chorobach serca stosowanie tych środków jest normalne. W tym jednak konkretnym wypadku stosowaliśmy te środki w olbrzymich dozach. I tak np. Gorki otrzymywał 40 zastrzyków kamfory... w ciągu doby. Taka ilość była dlań oczywiście zbyt wielka... prócz tego dwa zastrzyki digalenu... cztery kofeiny... i dwa strychniny."

Dnia 18 czerwca 1936 roku wielki pisarz radziecki zakończył życie.


M. Sayers, A. Kahn;
„Wielki spisek przeciwko ZSRR”;

Spółdzielnia Wydawniczo-Oświatowa „Czytelnik”;
Warszawa 1948;


Str. 294-310