![]() |
| Start | Aktualności | Dokumenty |
Brzask |
Galeria |
Świat
|
Historia |
Forum
|
Kontakt |
Linki |
Kolektywizacja w ZSRR ocaliła życie milionów EuropejczykówDruga część wywiadu z dr Groverem Furrem - profesorem Montclair State University, Montclair NJ USA, przeprowadzonego dla gruzińskiego dziennika Georgian Times przez Jakuba Dżugaszwili i Ekę Buchukuri. Wywiad ukazał się 18.10.2010. GF: Już od dłuższego czasu jestem zainteresowany tematem kolektywizacji i głodu (Holodomor). Od lat utrzymuję kontakt z dr Markiem Taugerem, profesorem profesorem Uniwersytetu Zachodniej Wirginii, i największym na świecie ekspertem w dziedzinie klęsk głodu w radzieckiej Rosji. W przeciwieństwie do innych uczonych, Tauger zachowuje ścisłą obiektywność naukową. Nie jest ani antykomunistą, ani pro-stalinowcem ani też nie ma sympatii prokomunistycznych. Po prostu szuka prawdy. Tauger przekonuje iż w klęski głodu w historii Rosji można mierzyć setkami. Głód zdarzał się nieprzerwanie co dwa, trzy lata. Wielki głód panował w 1920-21, 1924, 1927 i 1928 roku. GT: Dlaczego wielu historyków wierzy iż kolektywizacja i uprzemysłowienie były największym błędem Stalina i Bolszewików? GF: W 2001 Tauger opublikował artykuł o wielkim głodzie z 1928 roku, zatytułowany "Kryzys zbożowy czy klęska głodu?". Wielki głód nad Wołgą 1920-21 jest dobrze znany, głównie za pośrednictwem Komisji Nansena, która zebrała wiele przerażających zdjęć cierpiących. Ale klęski głodu 1924, 1927-1928 są szeroko ignorowane. A jeśli nie są ignorowane, to antykomunistyczni uczeni negują je, zastępując określenie "klęska głodu" - określeniem "lokalne lub regionalne problemy". Badacze ci stosują ten chwyt po to, aby ukryć, że głód w mniejszym lub większym nasileniu był w Rosji zjawiskiem powszechnym. Antykomunistyczni autorzy woleliby, aby ich czytelnicy wierzyli iż głód był w ZSRR rzadkością aż do kolektywizacji. Jednak w rzeczywistości, klęski głodu były bardzo częste i kolektywizacja była próbą rozwiązania tego odwiecznego problemu. W swoim sławnym ustępie z pamiętników z okresu II Wojny Światowej, "Hinge of fate", Churchill zacytował Stalina, mówiącego: "Dziesięć milionów" - mówił Stalin, wznosząc do góry ręce - "To było straszne. To trwało cztery lata. Ale było to całkowicie konieczne dla Rosji, jeśli w przyszłości mielibyśmy uniknąć cyklicznych klęsk głodu i orać pola traktorami." Książka Churchilla została napisana wiele lat później i wspomnienia te prawdopodobnie były mało precyzyjne. Jednak nikt nie sugerował, że Churchill zmyślił ten ustęp dotyczący "konieczności uniknięcia cyklicznych klęsk głodu". W rzeczy samej - było to prawdą. W chwili obecnej Tauger opracowuje publikację dotyczącą tych wcześniejszych klęsk głodu w Rosji. Jak widać, kolektywizacja była konieczna nie tylko dla sfinansowania industrializacji, ale także dla położenia kresu cyklicznym niedoborom żywności, w których ginęły ogromne rzesze ludzi. I w rzeczy samej, głód 1932-1933 był ostatnim głodem w Rosji, nie licząc okresu powojennego 1946-47, w którym przyczyną braku pożywienia były zniszczenia wojenne. Fakt ten został praktycznie całkowicie wymazany z dyskusji, dotyczących głodu 1932-33. Kolektywizacja spowodowała śmierć ludzi, to jest pewne. Nikt temu nie przeczy, na pewno nie ja. Zaniechanie kolektywizacji również spowodowało by wiele ofiar. Status quo doprowadzał do śmierci - z głodu... Kontynuacja nowej polityki ekonomicznej również wiązała by się ze śmiercią z głodu. Tak więc każdy wybór skończył by się tym samym - śmiercią ludzi. Są dwa sposoby rozważenia tego problemu: po pierwsze - czyją śmiercią? Po drugie - ilu ludzi? Kolektywizacja była wymierzona w tych, którzy zdominowali wieś radziecką - w bogatych chłopów (kułaków). Status quo powodował koncentrację cierpienia wśród najbiedniejszych. Status quo faworyzował bogatych nad biednymi. Kolektywizacja natomiast postawiła biednych przed bogatymi. W istocie podczas głodów bogaci się bogacili, gdyż mogli oni wykupić artykuły spożywcze i sprzedawać po zawyżonych cenach. Ilu ludzi poniosłoby śmierć, jeśli kolektywizacja nie miałaby miejsca? Mogło na to wpłynąć wiele rzeczy. Weźmy przykład - wojnę. Bolszewicy byli przekonani, iż wcześniej czy później pewne potęgi europejskie, włączając w to, być może, Japonię - napadną na Związek Radziecki. I tak właśnie się stało. Kolektywizacja umożliwiła uprzemysłowienie kraju. Bez uprzemysłowienia Związek Radziecki nie posiadałby nowoczesnej armii. Naziści niemal podbili ZSRR, mordując 28 milionów niewinnych obywateli Kraju Rad. GT: Przypuśćmy, że nie byłoby nowoczesnej Armii Czerwonej i naziści podbiliby ZSRR.. GF: Jeśli naziści pokonaliby ZSRR, dziesiątki milionów obywateli radzieckich zostałoby wymordowanych. Taki był plan Hitlera. Bez konieczności martwienia się o drugi front i mając do dyspozycji zasoby Związku Radzieckiego, Hitler stałby się znacznie poważniejszym wrogiem dla zachodnich Aliantów. Setki tysięcy, jeśli nie milionów żołnierzy zostałoby zabitych przez wojska niemieckie i ich sojuszników - włączając w to Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińską Powstańczą Armię, znaną także jako 14 dywizja Waffen-SS. Hitler miał poważne plany inwazji na wyspy brytyjskie. Mógł ten plan zrealizować. Ilu obywateli brytyjskich zginęłoby podczas inwazji i okupacji? Na pewno wielu. Japończycy również byliby znacznie silniejsi w wojnie z Aliantami na Dalekim Wschodzie. Otrzymaliby oni ludzi i sprzęt z rąk Nazistów, ropę naftową z Sachalina, z podbitego ZSRR. Wielu Brytyjczyków, Francuzów, Holendrów, Chińczyków, Wietnamczyków i Amerykanów zostałoby zabitych. Nie zapominajmy o Żydach. Przecież Hitler po pokonaniu armii brytyjskich i francuskich miał wolną rękę w Europie. GT: Uważa pan, że Hitler zamordowałby jeszcze więcej Żydów? GF: Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Oczywiście że tak, wraz z ogromną liczbą "podludzi" ("untermenschen"), głównie Słowian. Można więc powiedzieć z pełnym przekonaniem, iż kolektywizacja w ZSRR ocaliła życie nie tylko wielkiej ilości obywateli radzieckich. Kolektywizacja ocaliła życie milionów Europejczyków, Chińczyków, Amerykanów - nawet Japończyków i Niemców. Im dłużej trwałaby wojna, tym więcej ginęłoby żołnierzy państw Osi. Oznacza to, iż w kategoriach dobra, które przyniosła oraz zła, którego udało się uniknąć, kolektywizacja, ze wszystkimi problemami oraz śmiercią ludzi, była jednym z największych tryumfów XX wieku. Jedyną alternatywą dla kolektywizacji rolnictwa było pozwolenie na to, aby klęski głodu nawiedzały kraj w odstępach 2-3 lat w nieskończoność, tak jak czynił to reżim carski oraz opóźnienie uprzemysłowienia o dekady, jeśli uprzemysłowienie w ogóle miałoby miejsce (gdyby naziści osiągnęliby swój cel, wszyscy Słowianie zostaliby zdegradowani do roli niewykształconych niewolników). Bez przyspieszonej industrializacji, Armia Czerwona nie byłaby w stanie odeprzeć ataku nazistów. Patrząc wstecz na doświadczenia Bolszewików z kolektywizacją i uprzemysłowieniem, możemy się wiele nauczyć. Komuniści chińscy, wietnamscy itd. z pewnością wyciągnęli z niej lekcję. Zdecydowali oni nie naśladować bezmyślnie przykładu radzieckiego, i tak też się stało. Jednakże Bolszewicy - "Stalin", jeśli wolisz - byli pierwsi. Nie mieli oni jednak tej przewagi, aby móc oprzeć się na doświadczeniach innych krajów. Można się spodziewać, że wiele decyzji okazało się w efekcie błędnymi, jednak dzieje się tak zawsze z pionierami, w każdej dziedzinie. Podczas kolektywizacji Bolszewicy popełnili wiele, wiele błędów. Ale zdecydowanie największym i niewybaczalnym błędem było by jej zaniechanie. I tutaj pojawia się problem. Zwracanie na to uwagi jest niemodne, "niepoprawne politycznie". Wysiłki dominującej antykomunistycznej a szczególnie - anty-stalinowskiej ortodoksji rekrutującej się głównie z elit społecznych Wschodu i Zachodu skutecznie blokują publikacje zawierające powyższy punkt widzenia. To wszystko są fakty - to jest prawda, jednak "nie możesz jej głośno powiedzieć". Nie staram się znaleźć usprawiedliwienia dla Stalina i ówczesnych Bolszewików. Oni po prostu zrobili wszystko co można było w takiej sytuacji zrobić. Biorąc pod uwagę stan wiedzy oraz sytuację Związku Radzieckiego w 1928 roku, nie było innego wyjścia jak kolektywizacja oraz uprzemysłowienie. Żaden historyk ani ekonomista nie wystąpił do tej pory z żadnym sensownym, alternatywnym planem, który Bolszewicy mogliby przyjąć w 1929 roku. Ani jednym! A nawet jeśli ktoś kiedyś taki plan stworzy, będzie musiał wykazać, że Bolszewicy - Stalin, czy ktokolwiek inny - mógł o tym wiedzieć w 1928 roku. Wątpię żeby to się kiedykolwiek stało. Wiemy dzisiaj iż kolektywizacja przyniosła śmierć wielu ludzi. Wiemy o tym jednak dlatego, że możemy spojrzeć w przeszłości i prześledzić jej rozwój. Stalin i jego towarzysze nie mieli tej przewagi w 1928 roku. Nie mieli przywileju wglądu historycznego, możliwości uczenia się na błędach innych. Taką przewagę mamy my dzisiaj. Mimo to, nikomu nie udało się wypracować racjonalnej alternatywy. W związku z tym, mówiąc kategoriami historycznymi - NIE BYŁO innego wyjścia. Jest to bezpośrednie, choć delikatne, wyzwanie rzucone anty-stalinowskim, antykomunistycznym historykom i innym: przestańcie załamywać ręce i moralizować i wyjaśnijcie nam, jakie były racjonalne alternatywy dla kolektywizacji. Tłumaczenie: Tow. Bie |