![]() |
| Start | Aktualności | Dokumenty |
Brzask |
Galeria |
Świat
|
Historia |
Forum
|
Kontakt |
Linki |
Decydujące dni1.
Wojna przesuwa się na Zachód
Około 1935 roku plany wspólnego uderzenia niemiecko-japońskiego na ZSRR posunęły się daleko naprzód. Armie japońskie w Mandżurii urządzały demonstracyjne wypady zapuszczając się w głąb terytorium Związku Radzieckiego. Niemieckie naczelne dowództwo prowadziło tajne rokowania z faszystowskimi kołami wojskowymi w Polsce na temat przymierza wojskowego przeciwko Związkowi Radzieckiemu. W krajach nadbałtyckich, na Bałkanach, w Austrii i Czechosłowacji przygotowywano hitlerowskie "piąte kolumny". Reakcyjni dyplomaci francuscy i angielscy skwapliwie popierali hitlerowskie "parcie na Wschód". 3 lutego w wyniku rozmów przeprowadzonych między francuskim premierem Lavalem i brytyjskim ministrem spraw zagranicznych sir Johnem Simonem rządy brytyjski i francuski podały do wiadomości uzgodnione stanowisko w sprawie zwolnienia hitlerowskich Niemiec od niektórych zobowiązań rozbrojeniowych przewidzianych traktatem wersalskim. 17 lutego "London Observer" zamieścił notatkę tej treści: "Dlaczego dyplomacja japońska jest w tej chwili tak aktywna w Warszawie i Berlinie?... Moskwa daje nam odpowiedź. Stosunki między Niemcami, Polską i Japonią z każdym dniem zacieśniają się coraz bardziej. W razie potrzeby mają się ona przeobrazić w antyradzieckie przymierze." Antyradzieccy politycy we Francji i Wielkiej Brytanii pomagali w wykonaniu programu zbrojeniowego hitlerowskim Niemcom przewidując, że dostarczona broń zostanie użyta przeciw ZSRR... 1 marca, po plebiscycie poprzedzonym intensywną agitacją i terrorem hitlerowców wśród mieszkańców Saary, zagłębie to wraz ze swymi olbrzymimi kopalniami węgla przeszło z rąk francuskich w ręce niemieckie. 16 marca rząd III Rzeszy formalnie odrzucił postanowienia traktatu wersalskiego i zakomunikował ambasadorom Francji, Wielkiej Brytanii i Polski w Berlinie tekst hitlerowskiego dekretu wprowadzający w Niemczech "obowiązek powszechnej służby wojskowej". 13 kwietnia Berlin ogłosił swój zamiar stworzenia ciężkiego lotnictwa bombowego. 18 czerwca, jedenaście dni po mianowaniu konserwatysty Stanleya Baldwina premierem Wielkiej Brytanii, ogłoszono zawarcie brytyjsko-niemieckiego układu morskiego. Hitlerowskim Niemcom zezwolono na budowę marynarki wojennej, a w tym "okrętów podwodnych o tonażu równym tonażowi floty podwodnej, posiadanej przez wszystkich członków Brytyjskiej Wspólnoty Narodów". Zawarcie tego układu nastąpiło po wymianie listów między hitlerowskim ambasadorem w Londynie, Joachimem Ribbentropem, a Pierwszym Lordem Admiralicji Brytyjskiej, sir Samuelem Hoare. 3 listopada "L'Echo de Paris" ogłosiło wzmiankę o konferencji, w której wzięli udział hitlerowski bankier dr Hialmar Schacht, dyrektor Banku Angielskiego sir Montegu Norman i dyrektor Banku Francuskiego Tannery. Zgodnie z informacjami francuskiego dziennika Schacht oświadczył na konferencji: "Nie mamy zamiaru przesuwać naszych granic zachodnich. Wcześniej czy później Niemcy i Polska podzielą między siebie Ukrainę, ale na razie poprzestaniemy na wypróbowaniu naszych sił w stosunku do państw nadbałtyckich." 11 listopada "New York Herald Tribune" donosił: "Premier i minister sprawa zagranicznych Laval jest zdecydowanym zwolennikiem porozumienia francusko-niemieckiego. W kołach półoficjalnych mówi się, że pragnie on zastąpić pakt francusko-radziecki - podpisany, ale jeszcze nie ratyfikowany - układem, na mocy którego reżim hitlerowski gwarantowałby wschodnie granice Francji w zamian za pozostawienie Niemcom zupełnej swobody działania w rejonie Kłajpedy i na Ukrainie." Wobec narastającej groźby wojny rząd radziecki niejednokrotnie ponawiał wezwania do wspólnej akcji wszystkich krajów zagrożonych faszystowską agresją. Radziecki komisarz spraw zagranicznych, Maksym Litwinow, ustawicznie przynaglał zarówno w Lidze Narodów jak i w poszczególnych stolicach europejskich do stworzenia systemu zbiorowego bezpieczeństwa i zawarcia przymierza między narodami pragnącymi pokoju. 2 maja 1935 rząd radziecki podpisał układ o wzajemnej pomocy z rządem francuskim i 16 maja podobny układ z Republiką Czechosłowacką. "Wszyscy winni sobie zdać sprawę z tego - oświadczył Litwinow w Lidze Narodów. - Pokój, dla którego dotychczas niewiele uczyniono, należy natychmiast zacząć organizować, by móc przeciwstawić się niezmiernie aktywnemu obozowi wojennemu." W październiku 1935 r. faszystowskie armie Mussoliniego, zaopatrzone w dyplomatyczne błogosławieństwo Lavala i sir Samuela Hoare, wkroczyły do Abisynii. Druga wojna światowa, zapoczątkowana japońską inwazją Mandżurii w 1931, rozpoczęła swój pochód na Zachód. Tajna faszystowska straż przednia na ziemiach radzieckich przystąpiła już do wielkiej ofensywy przeciwko potencjałowi wojennemu Armii Czerwonej. Blok Prawicowców i Trockistów w przymierzu z niemieckimi i japońskimi agentami podjął systematyczną i starannie opracowaną kampanię przeciwko przemysłowi, transportowi i rolnictwu w ZSRR. Celem tej akcji przygotowawczej do przyszłej wojny było podważenie radzieckiego systemu obronnego. Całokształtem kampanii bezkompromisowego sabotażu kierował z wielką wprawą Piatakow, trockistowski wicekomisarz ciężkiego przemysłu. - Terror jest drastyczną metodą działania - oświadczył Piatakow na tajnym zebraniu prawicowców i trockistów w Moskwie - lecz sam terror nie wystarczy. Jest rzeczą konieczną podważyć osiągnięcia władzy radzieckiej, pomniejszyć prestiż kierownictwa stalinowskiego i zdezorganizować życie gospodarcze kraju... Musimy działać z wielką energią i determinacją, musimy uderzać silnie i z uporem, nie cofając się przed niczym. Wszystkie dostępne środki są pożyteczne i uczciwe. Takie są instrukcje Trockiego, na które ośrodek trockistowski zgadza się w całej rozciągłości." Jesienią 1935 grupy sabotażowe operujące w punktach ważnych pod względem strategicznym zdwoiły swe wysiłki. Trockistowscy sabotażyści pod wodzą Piatakowa zadawali raz po raz potężne ciosy wszystkim najbardziej istotnym działom produkcji krajowej: nowopowstałym zakładom ciężkiego przemysłu na Uralu, kopalniom węgla w Zagłębiu Donieckim i Kuźnieckim, kolejnictwu, obiektom energii elektrycznej i budownictwu. Tego samego rodzaju niszczycielską działalność prowadził Bucharin i inni prawicowi przywódcy w kołchozach i spółdzielniach, w handlu i sprawach finansowych państwa. Tajni agenci japońscy i niemieccy kierowali wieloma odcinkami tej sabotażowej kampanii. Oto zestawienie niektórych aktów sabotażu, dokonanych przez agentów niemieckich i japońskich, przez prawicowców i trockistów, na podstawie ich własnych zeznań: Iwan Kniaziew, trockista i agent japoński, naczelnik dyrekcji kolei uralskich: "Jeśli chodzi o rozwój działalności dywersyjnej i sabotażowej w kolejnictwie oraz organizacji wykolejania pociągów, wykonałem w pełni instrukcje, ponieważ w tej dziedzinie polecenia wywiadu japońskiego pokrywały się najzupełniej z poleceniami otrzymanymi nieco wcześniej od organizacji trockistowskiej. 27 października... wykoleił się pociąg wojskowy w Szumiku... Było to dziełem naszej organizacji... Pociąg, posuwający się z szybkością 40-45 km na godzinę, wjechał pełną parą na 8 tor, na którym stał pociąg z rudą. W katastrofie zginęło 29 żołnierzy Armii Czerwonej, a kolejnych 29 odniosło rany... Sami przygotowaliśmy około 13-15 takich katastrof kolejowych... Wywiad japoński nalegał, aby w razie wojny używać środków bakteriologicznych, zwłaszcza złośliwych bakcyli, zarażając nimi przede wszystkim pociągi wojskowe, kantyny żołnierskie i wojskowe ośrodki sanitarne." Leonidas Sieriebriakow, trockista, zastępca szefa administracji kolei żelaznych: "Sami ustaliliśmy cele zupełnie konkretne i sprecyzowane: przerywać ruch transportowy i zmniejszać dzienny załadunek przez zwiększanie obrotu wagonami pustymi, przez niedopuszczanie do podniesienia niskich norm przebiegu wagonów i parowozów, przez niewykorzystywanie w pełni mocy pociągowej i możliwości parowozów itd. Na wniosek Piatakowa odwiedził mnie Liwszyc (trockista i agent japoński) w Centralnej Dyrekcji Transportów Kolejowych. Liwszyc był szefem kolei południowych. W czasie wizyty poinformował mnie, że jego zastępca Zorin mógłby rozwinąć tego rodzaju działalność... Wspólnie z Liwszycem rozważyliśmy tę sprawę i doszliśmy do wniosku, że niezależnie od działań naszej organizacji w centrum kraju i na prowincjach, mających na celu wprowadzenie chaosu w służbie kolejowej, należy również zapewnić sobie opanowanie już w pierwszych dniach mobilizacji głównych węzłów kolejowych i zakorkować je tak, by móc wywołać nieład w systemie transportowym i zmniejszyć zdolność przerzutową tych węzłów." Aleksy Szestow, trockista i agent hitlerowski, członek Zarządu Uralskiego i Syberyjskiego Koncernu Węglowego: "W kopalniach prokopiewskich nie zabezpieczano ani stropów ani ścian wyrąbywanych korytarzy. W rezultacie straty w węglu z normalnych 15-20% podniosły się do 50%. Po drugie, dzięki temu systemowi do roku 1935 wybuchło około 60 podziemnych pożarów. ...Pogłębianie szybów rozpoczynano w niewłaściwym czasie, w szczególności szybu "Mołotow". Zaniechano rozmyślnie od roku 1933 eksploatacji pokładu na głębokości 100 metrów w szybie "Koksowaja". Pogłębianie szybu "Maneicha" również rozpoczęto w niewłaściwym czasie... Na wielką skalę prowadzono akcję sabotażową przy montażu urządzeń, podziemnych elektrowni i innych instalacji..." Stanisła Ratajczak, trockista i agent hitlerowski, szef Centralnego Przemysłu Chemicznego: "Zgodnie z moimi instrukcjami dokonano trzech aktów sabotażu. Jeden z Zakładach Gorłowskich, drugi w Zakładach Newskich i trzeci w Połączonych Zakładach Chemicznych w Woskreseńsku..." Jakow Drobnis, trockista, zastępca kierownika Zakładów Kemerowskich: "Od końca lipca 1934 powierzono mi kierownictwo nad działalnością sabotażową i dywersyjną w obrębie całego Zagłębia Kuźnieckiego... Przez cały 1933 rok mieszkałem w Azji Centralnej, którą opuściłem w maju 1934, ponieważ ośrodek trockistowski postanowił przenieść mnie do Zachodniej Syberii. Z uwagi na to, że Piatakow miał możność przenoszenia ludzi w ramach przemysłu, bez trudności załatwiono moje przeniesienie... Jednym z systemów sabotażu w dziedzinie planowania było zużywanie funduszy inwestycyjnych na budowę obiektów drugorzędnych. Inny system polegał na opóźnianiu budowy danego przedsiębiorstwa, tak by nie można było uruchomić głównych jego działów w terminie wyznaczonym przez rząd... Okręgowa elektrownia była przystosowana do tego, aby w razie potrzeby dla celów sabotażowych w każdej chwili kopalnia mogła być zalana. Poza tym dostarczano węgla na opał nie odpowiadającego warunkom technicznym, co powodowało eksplozje. Wszystko to robiono z rozmysłem... Pewna liczba robotników odniosła przy tym poważne rany." Michał Czernow, prawicowiec, agent niemiecki, komisarz rolnictwa: "Wywiad niemiecki nalegał szczególnie na to, aby organizacja sabotażowa uwzględniła w swej działalności hodowlę koni. Chodziło mu o pozbawienie Armii Czerwonej dostawy koni. Co się tyczy nasion, nasz program zawierał mieszanie posortowanych gatunków nasion, by w ten sposób obniżyć wysokość zbiorów w kraju... W hodowli bydła i nierogacizny dążyliśmy do wybicia rasowych stadników, do osiągnięcia wysokiej śmiertelności bydła, do powstrzymania rozwoju terenów pod uprawę paszy, a zwłaszcza staraliśmy się sztucznie zarazić bydło przy pomocy różnego rodzaju bakterii... W celu zwiększenia pomoru bydła we Wschodniej Syberii pouczyłem szefa Departamentu Weterynaryjnego, członka organizacji prawicowej, Ginsburga... by nie dostarczał Wschodniej Syberii przeciwwąglikowej szczepionki. Gdy w roku 1936 zaraza wybuchła, okazało się, że nie można było uzyskać tej szczepionki. W rezultacie, nie mogę dokładnie ocenić, ale na pewno zginęło ponad 25 tysięcy koni." Wasyli Szarangowicz, prawicowiec, agent polskiego wywiadu, sekretarz Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Białorusi: "Prowadziłem sabotaż głównie w rolnictwie. W 1932 dokonaliśmy wielu aktów sabotażu, w których brałem osobisty udział. Przede wszystkim przez zwalnianie tempa kolektywizacji... Następnie usiłowaliśmy przeszkodzić w zbiorach... Przez niewłaściwe szczepienie spowodowaliśmy szerzenie się zarazy wśród nierogacizny, wskutek czego wzrosła znacznie śmiertelność pogłowia. W 1936 wywołaliśmy epidemię anemii wśród koni. Robiliśmy to celowo z uwagi na wielkie znaczenie konia w wojnie obronnej na terenach Białorusi. Staraliśmy się zniweczyć ten kapitał obronny na wypadek wojny. O ile pamiętam około 30 tysięcy koni padło wskutek tej akcji..." 2. List od Trockiego W czerwcu 1935 rząd Frontu Ludowego wydalił Trockiego z Francji. Trocki udał się do Norwegii, gdzie założył swą trzecią z rzędu kwaterę główną na wygnaniu w okolicach Oslo, w domu położonym na uboczu i dobrze strzeżonym. Norweska Partia Robotnicza, która opuściła komunistyczną Międzynarodówkę była w owym czasie wpływowym czynnikiem politycznym i ułatwiła Trockiemu wjazd do kraju. Norwescy zwolennicy Trockiego prowadzili właśnie zażartą kampanię propagandową przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Na skrajnej prawicy sekundowała im dzielnie Partia Zjednoczenia Narodowego ("Nasjonal Samling") z byłym ministrem wojny, majorem Vidkundem Quislingiem na czele. Quisling był niegdyś norweskim attache wojskowym w Leningradzie. W 1922-23 powierzono mu "dyplomatyczną" misję na Ukrainie i Krymie. Tam poślubił "białą" Rosjankę. W końcu 1935, gdy groźba wojny zarysowywała się coraz wyraźniej, specjalny kurier doręczył Radkowi w Moskwie długo oczekiwany list Trockiego z Norwegii. Z wielką niecierpliwością Radek odpieczętował list i zaczął czytać. Na ośmiu stronicach pięknego, angielskiego papieru Trocki przedstawił szczegóły tajnego układu, który wreszcie miał wkrótce zawrzeć z rządem niemieckim i japońskim. Po uwagach wstępnych, w których podkreśla "zwycięstwo faszyzmu w Niemczech" i nadciągającą "wojnę światową", autor listu omawia sprawę zasadniczą: "W dwóch momentach możemy dojść do władzy: przed lub w czasie wojny. Kwestia sprawowania władzy stanie się dla Bloku dopiero wówczas realna, gdy Związek Radziecki zostanie pokonany. Do nadchodzącej wojny Blok musi przygotowywać się z całą energią..." Od tej chwili - pisał Trocki - "działalność dywersyjna trockistów w przemyśle zbrojeniowym" będzie musiała odbywać się pod bezpośrednim nadzorem naczelnego dowództwa niemieckiego i japońskiego. Trockiści nie powinni przedsiębrać jakiejkolwiek "akcji praktycznej" bez uprzedniej aprobaty aliantów niemieckich i japońskich... Aby uzyskać pełne poparcie Niemiec i Japonii, bez których "byłoby śmiesznie marzyć o dojściu do władzy", Blok Prawicowców i Trockistów musi być gotów na znaczne ustępstwa. Trocki tak ujął te ustępstwa na rzecz "aliantów": "Niemcy potrzebują surowców, żywności i rynków zbytu. Musimy im zezwolić na udział w eksploatacji naszych kopalń rudy żelaznej, manganowej, kopalń złota, nafty i apatytów, będziemy musieli dostarczać im przez ustalony okres czasu żywność i tłuszcze po cenach niższych od cen rynku światowego. Trzeba będzie oddać naftę sachalińską Japonii i zaręczyć dostawę nafty z innych kopalń na wypadek jej wojny ze Stanami Zjednoczonymi. Japonii również będziemy musieli zezwolić na eksploatację terenów złotodajnych. Trzeba będzie zostawić wolną rękę niemieckiej ekspansji na Bałkanach i nie krępować Japonii w jej napaści na Chiny. Trzeba będzie odstąpić Japonii obszary nadmorskie wraz z rejonem Amuru, a Niemcom Ukrainę." Z kolei Trocki przedstawił w swym liście system rządzenia, jaki trzeba będzie zaprowadzić w Rosji po obaleniu rządu radzieckiego: "Wszyscy muszą zrozumieć tę prawdę, że rząd Bloku nie utrzyma się przy władzy, jeżeli nie dostosuje w pewnej mierze struktury socjalnej ZSRR do struktury krajów kapitalistycznych. Dopuszczenie kapitałów niemieckich i japońskich do eksploatacji ZSRR stworzy dobre warunki dla rozwoju kapitalizmu w Związku Radzieckim. Te warstwy chłopskie, które zachowały kapitalistyczny sposób myślenia i nie godzą się z kolektywizacją będą ciążyć w stronę kapitalizmu. Niemcy i Japonia zażądają, byśmy złagodzili nastroje wsi i wówczas będziemy musieli im iść na ustępstwa, będziemy musieli rozwiązać kołchozy lub pozwalać na występowanie z nich." Zarówno pod względem politycznym jak terytorialnym i ekonomicznym Trocki przewiduje w Rosji daleko idące zmiany: "Nie może być mowy o zaprowadzeniu demokracji jakiegokolwiek typu. Klasa robotnicza przeżyła 19 lat rewolucji i apetyty jej wzrosły niezmiernie. I tych właśnie robotników będzie trzeba kierować częściowo do fabryk prywatnych, częściowo do fabryk państwowych przy najbardziej zaostrzonej konkurencji ze strony kapitału zagranicznego. Oznacza to, że stopa życiowa klasy robotniczej pogorszy się radykalnie. Na wsi rozgorzeje na nowo walka biedoty wiejskiej i średniaków przeciw kułakom. W takiej sytuacji tylko rząd silnej ręki bez względu na formy, jakie przybierze, będzie się mógł utrzymać przy władzy." Lektura listu Trockiego wywołała u Radka sprzeczne uczucia. Powiedział później: "Po przeczytaniu tych dyrektyw przemyślałem je w nocy... Stało się dla mnie jasne, że chociaż obecne instrukcje zawierały w sobie te same co dawniej elementy, to jednak dojrzały już tak dalece, że propozycje Trockiego przekraczały granice rozsądku... Nie byliśmy już w żadnej mierze panami własnych czynów." Nazajutrz rano Radek pokazał list Trockiego Piatakowowi. - Nasuwa się absolutna konieczność spotkania się z Trockim w cztery oczy za wszelką cenę - rzekł Piatakow. A ponieważ właśnie miał wyjechać służbowo do Berlina, zatem prosił Radka o wysłanie do Trockiego pilnego listu z zawiadomieniem o swej podróżny i prośbą, by Trocki spotkał się z nim w Berlinie możliwie najrychlej. 3. Lot do Oslo Piatakow przyjechał do Berlina w grudniu 1935. Radek uprzednio poinformował Trockiego o tej podróży, toteż na Piatakowa oczekiwał już łącznik, by skontaktować się z nim natychmiast po jego przyjeździe do stolicy hitlerowskich Niemiec. Łącznikiem był Dymitr Bucharcew, trockista, korespondent "Izwiestii" w Berlinie. Bucharcew zakomunikował Piatakowowi, że niejaki Stirner miał dla niego wiadomość od Trockiego. Stirner, wyjaśnił łącznik, był zaufanym Trockiego w Berlinie (Stirner był to jeden z pseudonimów "sekretarza" Trockiego, międzynarodowego szpiega Karla Reicha alias Johansona). Piatakow i Bucharcew udali się do Tiergarten, gdzie w jednej z alei oczekiwał ich Stirner. Stirner wręczył Piatakowowi kartkę od Trockiego: "Y. L. (inicjały Piatakowa), oddawcę niniejszego można darzyć pełnym zaufaniem." W sposób równie zwięzły jak notatka, którą doręczył, Stirner oświadczył, że Trocki z niecierpliwością oczekuje Piatakowa i że jemu, Stirnerowi, powierzył umożliwienie tego spotkania. Czy zatem Piatakow byłby gotów udać się do Oslo samolotem? Piatakow zdawał sobie sprawę z tego, na co się narażał udając się w taką podróż. Mimo to postanowił, że musi się zobaczyć z Trockim za wszelką cenę. Odrzekł więc, że zgadza się na to. Wobec tego Stirner poprosił go, by nazajutrz rano przybył na lotnisko w Tempelhof. Gdy Bucharcew zatroszczył się o paszport, Stirner odrzekł: - Niech pan się o to nie martwi. Załatwię tę sprawę. Mam w Berlinie stosunki. Nazajutrz rano o oznaczonej godzinie Piatakow zjawił się w Tempelhof. Stirner oczekiwał go u wejścia na lotnisko i gdy Piatakow nadszedł, skinął nań, by szedł za nim. Wchodząc na lotnisko Stirner pokazał Piatakowowi przygotowany dlań paszport, wydany przez hitlerowski rząd Niemiec. Na lotnisku czekał samolot gotów do startu... Po południu samolot wylądował na lotnisku w pobliżu Oslo. Na pasażerów czekał samochód. Po pół godzinie jazdy zatrzymali się przed niewielkim domem położonym na dalekich peryferiach Oslo. Trocki oczekiwał tam wizyty starego przyjaciela. Lata długiej tułaczki zmieniły człowieka, którego Piatakow uważał za swego wodza. Trocki wyglądał na dużo więcej niż 50 lat. Włosy i brodę miał siwe. Był przygarbiony, a spoza binokli połyskiwały oczy z natężeniem maniaka. Nie tracono wiele słów na powitanie. Na rozkaz Trockiego pozostawiono ich samych. Rozmowa toczyła się przez dwie godziny. Piatakow na wstępie złożył raport z sytuacji wewnętrznej Rosji. Trocki ustawicznie przerywał mu ostrymi i sarkastycznymi komentarzami. Strofował Piatakowa i swych innych rosyjskich zwolenników, że mówią za wiele, a działają za mało. - Oczywiście - rzekł Trocki ze złością - wy po tamtej stronie marnujecie zbyt wiele czasu na dyskusje o problemach międzynarodowych. Zrobilibyście dużo lepiej zajmując się sprawami, które was bezpośrednio dotyczą, a które tak źle stoją. Zostawcie sprawy międzynarodowe mnie, znam się na tych rzeczach lepiej od was! Trocki ponownie wyraził przeświadczenie, że upadek stalinowskiego państwa jest nieunikniony. Faszyzm nie zniesie dłużej wzrastającej potęgi radzieckiej. Trockiści w Rosji mieli do wyboru: albo "zginąć pod ruinami stalinowskiego państwa", albo natychmiast zjednoczyć swe siły w potężnym wysiłku, by obalić Stalina. Przyjęcie pomocy, a nawet kierownictwa naczelnego dowództwa niemieckiego i japońskiego, nie powinno nasuwać żadnych wątpliwości. Konflikt zbrojny między ZSRR a mocarstwami faszystowskimi jest nieunikniony i nastąpi nie w odległej przyszłości, ale niebawem. - Data wybuchu tej wojny już została oznaczona - dodał Trocki - wojna nastąpi w roku 1937. Dla Piatakowa było jasne, że ta wiadomość nie była wymysłem Trockiego. Trocki z kolei wyjawił, że od dłuższego czasu "konferuje z wiceprzewodniczącym Niemieckiej Partii Narodowych Socjalistów - Hessem." W wyniku tych negocjacji z zastępcą Hitlera Trocki zawarł umowę z rządem Trzeciej Rzeszy ściśle określającą obopólne zobowiązania. Hitlerowcy wyrazili gotowość pomocy trockistom w przejęciu władzy w ZSRR. - Rozumie się - rzekł Trocki do Piatakowa - że takie przychylne ustosunkowanie się partnerów do nas nie jest wynikiem nadzwyczajnej miłości w stosunku do trockistów. Składają się na to po prostu realne interesy faszystów oraz dane przez nas obietnice". Konkretnie rzecz biorąc, układ trockistowsko-hitlerowski da się ująć w pięć punktów. W zamian za pomoc niemiecką w dojściu do władzy trockistów, Trocki zgodził się: 1) Zagwarantować ogólne przychylne ustosunkowanie się do rządu niemieckiego oraz współpracę z nim w najważniejszych zagadnieniach międzynarodowych. 2) Dokonać ustępstw terytorialnych. 3) Pozwolić przemysłowcom niemieckim w formie koncesji (lub w innej formie) na eksploatację na terytorium ZSRR przedsiębiorstw uzupełniających gospodarkę niemiecką (ruda żelazna, mangan, nafta, złoto, drzewo budulcowe itd.) 4) Stworzyć w ZSRR sprzyjające warunki dla rozwoju działalności prywatnych przedsiębiorstw niemieckich. 5) Na wypadek wojny rozwinąć szeroką działalność dywersyjną w przemyśle zbrojeniowym i na linii frontu. Działalność dywersyjna winna być prowadzona według instrukcji Trockiego, uprzednio uzgodnionych z głównym sztabem niemieckim. Piatakow, jako główny zastępca Trockiego w Rosji, martwił się, że niełatwo będzie można wytłumaczyć potrzebę tej bezceremonialnej umowy ogółowi członków Bloku Prawicowców i Trockistów. - Nie należy przedstawiać ogółowi szarych zwolenników problemów programowych w całokształcie - niecierpliwie oświadczył Trocki - Mogłoby ich to niepotrzebnie nastraszyć. Organizacja jako całość nie powinna znać szczegółów zawartego z państwem faszystowskim układu. - Podanie szczegółów układu do wiadomości ogółu, nawet zakomunikowanie ich szerszym kołom trockistów jest niewskazane i nie przyniesie nam żadnych korzyści - rzekł Trocki. - Na razie można poinformować o tym bardzo ograniczoną ilość ludzi. W dalszym ciągu Trocki podkreślał wagę czynnika czasu. - Pozostaje nam stosunkowo niewiele czasu - nalegał. - Jeśli przepuścimy tę sposobność, znajdziemy się w obliczu niebezpieczeństwa całkowitej likwidacji trockizmu w kraju i utrwalenia się na dziesiątki lat państwa stalinowskiego, opartego o pewne osiągnięcia w dziedzinie gospodarczej, a zwłaszcza o nowe kadry młodzieży, które wzrosły w przekonaniu o naturalności tego stanu rzeczy, które uważają państwo stalinowskie za socjalistyczne, za radzieckie. Naszym zadaniem jest przeciwstawić się temu państwu. - Zastanówcie się - kończył Trocki, gdy zbliżała się godzina odjazdu Piatakowa - był czas, kiedy my, socjaldemokraci, sądziliśmy, że rozwój kapitalizmu jest zjawiskiem pozytywnym, postępowym... A jednak odmienne wytyczyliśmy sobie zadania: organizację walki z kapitalizmem, wychowanie pokolenia grabarzy kapitalizmu. Podobnie i w chwili obecnej musimy służyć państwu Stalina, nie po to jednak, aby pomagać w budowie tego państwa, lecz po to, aby stać się jego grabarzami - i to jest nasze główne zadanie! Po dwóch godzinach rozmowy Piatakow opuścił rezydencję Trockiego i udał się w drogę powrotną do Berlina - tak samo, jak przybył - prywatnie wynajętym samolotem i z hitlerowskim paszportem. 4. Ostatnia godzina Druga wojna światowa, która zgodnie z przepowiednią Trockiego miała uderzyć w Związek Radziecki w 1937 roku, dosięgła już Europy. Po inwazji Mussoliniego na Abisynię wypadki potoczyły się wartko. W czerwcu 1936 Hitler zremilitaryzował Nadrenię. W lipcu faszyści uderzyli na Hiszpanię. Oficerowie hiszpańscy dokonali zamachu stanu przeciwko republikańskiemu rządowi. Pod pretekstem "walki z bolszewizmem" i przeciwdziałania groźbie komunistycznej rewolucji, wojska niemieckie i włoskie wylądowały w Hiszpanii, aby poprzeć rewoltę oficerów. Wódz hiszpańskich faszystów, generał Francisco Franco, rozpoczął ofensywę na Madryt. - Cztery kolumny maszerują na Madryt - chełpił się po pijanemu faszystowski generał Queipo de Liano. - Piąta kolumna czeka wewnątrz miasta, by nas powitać. Wtedy to świat po raz pierwszy usłyszał tę złowieszczą nazwę "piąta kolumna". (Od roku 1936 do 1938, w okresie puczu Franca, wspieranego przez mocarstwa osi, Andres Nin stał na czele ultralewicowej i protrockistowskiej hiszpańskiej organizacji "Partido Obrero de Unification Marxista" (POUM - Zjednoczona Partia Robotnicza Marksistów). Oficjalnie POUM nie należała do IV Międzynarodówki Trockiego. W jej szeregach jednak pełno było trockistów, do tego stopnia, że w sprawach wielkiej wagi, takich jak stosunek partii do ZSRR lub do Frontu Ludowego, POUM postępowała zgodnie z założeniami Trockiego. Podczas rewolty Franca przyjaciel Trockiego Nin piastował stanowisko ministra sprawiedliwości w Katalonii. Na pozór POUM wydawała się służyć sprawie antyfaszyzmu, w rzeczywistości zaś ustawicznie prowadziła kampanię propagandową przeciwko hiszpańskiemu rządowi republikańskiemu. Początkowo wydawało się, że działalność opozycyjna Nina ma wyłącznie "polityczny" charakter, zwłaszcza, że członkowie POUM motywowali swe stanowisko opozycyjne argumentami natury "rewolucyjnej". Skoro jednak POUM zorganizowała nieudane powstanie w Barcelonie na tyłach wojsk republikańskich w przełomowym momencie wojny w lecie 1937 wzywając ludność "do wzięcia udziału w obaleniu rządu republikańskiego", stało się oczywiste, że Nin i inni przywódcy POUM byli w rzeczywistości faszystowskimi agentami współpracującymi z gen. Franco i że już od dłuższego czasu prowadzili systematyczną działalność sabotażową, terrorystyczną i szpiegowską przeciw rządowi republikańskiemu. 23 października 1937 komendant policji barcelońskiej podpułkownik Burillo ogłosił szczegóły konspiracji POUM wykrytej w Katalonii. Tajne dokumenty, które wpadły w ręce policji barcelońskiej, stwierdzały niezbicie, że członkowie POUM uprawiali zakrojone na szeroką skalę szpiegostwo na rzecz faszystów, że przeszkadzali w dostawie materiałów wojennych przeznaczonych dla armii republikańskiej i że utrudniali operacje wojskowe na linii frontu.) Adolf Hitler przemawiając do tysięcy zgromadzonych szturmowców na kongresie Partii Narodowo-Socjalistycznej w Norymberdze 12 września ogłosił publicznie swój zamiar inwazji na Związek Radziecki. - Jesteśmy gotowi o każdej porze - krzyczał Hitler. - Nie mogę pozwolić na istnienie dogorywających państw u naszych granic!... Gdybym miał góry Uralu z ich nieobliczalnymi zapasami surowców, Syberię z jej ogromnymi lasami i Ukrainę z olbrzymimi zasobami pszennej ziemi, Niemcy pod przewodnictwem narodowo-socjalistycznym opływałyby w dostatki. 25 listopada 1936 r. hitlerowski minister spraw zagranicznych Ribbentrop i japoński ambasador w Berlinie M. Muszakoji podpisali pakt antykominternowski zobowiązując się do połączenia sił we wspólnej akcji przeciwko "światowemu bolszewizmowi." Rząd radziecki, świadomy bliskiego niebezpieczeństwa wojny, rozpoczął nagle kontrofensywę przeciw wrogowi wewnątrz własnego kraju. W okresie wiosny - lata 1936 r. władze radzieckie uderzyły energicznie serią nagłych aresztowań w całym kraju na hitlerowskich szpiegów, tajnych trockistowskich i prawicowych organizatorów, na sabotażystów i terrorystów. Na Syberii aresztowano hitlerowskiego agenta Emila Sticklinga i wykryto, że kierował on sabotażem w kopalniach w Kemerowie przy współpracy Szestowa i innych trockistów. W Leningradzie ujęto innego hitlerowskiego agenta, Walentyna Olberga. Olberg był jednocześnie tajnym emisariuszem Trockiego, utrzymującym łączność z Fritzem Dawidem, Nathanem Lurie, Bermanem-Jurinem i innymi terrorystami. Raz po raz wykrywano kierowników pierwszego szczebla konspiracji. Władze radzieckie przejęły szyfrowaną wiadomość, którą udało się Smirnowowi przesłać z więzienia pod adresem jednego ze swych wspólników. W następstwie tego aresztowano Dreitzera i Mraczkowskiego. Fala gorączkowego niepokoju ogarnęła rosyjskich konspiratorów. Teraz wszystko zależało od agresji z zewnątrz. Wysiłki Jagody zmierzające do podważenia oficjalnego śledztwa spełzły na niczym. Pewnego razu nadzwyczajna komisja śledcza wezwała nagle do Instytutu Smolnego na przesłuchanie jednego z ludzi Jagody, agenta NKWD, Borysowa. Borysow odegrał przodującą rolę w przygotowaniach wstępnych do zamachu na życie Kirowa. Jagoda dokonał aktu rozpaczy: Borysow w drodze do Smolnego stracił życie w "wypadku samochodowym"... Usunięcie jednego świadka nie wystarczało. Oficjalne śledztwo toczyło się dalej. Codziennie donoszono o nowych aresztowanych. władze radzieckie odtwarzały mechanizm konspiracji, zdrady i terroru. W sierpniu już prawie wszyscy kierownicy ośrodka trockistowsko-zinowiewowskiego przebywali w areszcie. Rząd radziecki ogłosił, że w następstwie specjalnego śledztwa w sprawie morderstwa Kirowa nowe, sensacyjne fakty wyszły na światło dzienne. Kamieniew i Zinowiew mieli ponownie stanąć przed sądem. Proces rozpoczął się 19 sierpnia 1936 przed Wojskowym Kolegium Najwyższego Trybunału ZSRR w Sali Październikowej moskiewskiej siedziby związków zawodowych. Przed sądem stanęli Zinowiew i Kamieniew, których przyprowadzono na rozprawę z więzienia, gdzie odbywali jeszcze uprzednią karę. Wraz z nimi zasiadło na ławie oskarżonych czternastu dawnych ich wspólników, między innymi: dawni przywódcy Gwardii Trockiego Smirnow, Dreitzer, Mraczkowski, sekretarz Zinowiewa Jewdokimow i jego pomocnik Bakajew oraz pięciu terrorystycznych emisariuszy Trockiego: Fritz Dawid, Nathan Lurie, Berman-Jurin i Walentyn Olberg. Akt oskarżenia zarzucał wszystkim zdradę. Pierwszy z tzw. "procesów moskiewskich" zdemaskował i zlikwidował ośrodek terrorystyczny, wstępny szczebel konspiracyjnej organizacji. Jednocześnie w czasie procesu ustalono, że spisek przeciw ustrojowi radzieckiemu wykracza znacznie poza ramy trockistowsko-zinowiewowskiej organizacji obejmując siły dużo ważniejsze niż te, jakie reprezentują bezpośrednio oskarżeni. W czasie przewodu sądowego publiczność miała możność po raz pierwszy zapoznać się ze szczegółami intymnych stosunków łączących Trockiego z przywódcami hitlerowskich Niemiec. Przesłuchanie niemieckiego trockisty Olberga, którego sam Trocki wysłał do ZSRR, prowadzone przez prokuratora Wyszyńskiego, wyjawiło kilka uderzających faktów: Wyszyński: - Co oskarżony wie o Friedmanie? Olberg: - Friedman był członkiem organizacji trockistowskiej w Berlinie i również został wysłany do ZSRR. Wyszyński: - Czy oskarżony wie, że Friedman utrzymywał stosunki z niemiecką tajną policją? Olberg: - Słyszałem o tym. Wyszyński: - Czy związki niemieckich trockistów z niemiecką policją były utrzymywane systematycznie? Olberg: - Tak, były systematyczne i utrzymywane za zgodą Trockiego. Wyszyński: - Na jakiej podstawie oskarżony twierdzi, że Trocki wiedział i zgadzał się na to? Olberg: - Sam byłem jednym z ogniw tego systemu współpracy. Kontakt nawiązałem za zgodą Trockiego. Wyszyński: - Osobisty kontakt z kim? Olberg: - Z tajną faszystowską policją. Wyszyński: - Innymi słowy, oskarżony przyznaje się do utrzymywania kontaktów z Gestapo? Olberg: - Nie zaprzeczam. Od 1933 r. niemieccy trockiści systematycznie kontaktowali się z tajną policją faszystowską. Olberg opowiedział przed Trybunałem, w jaki sposób zaopatrzył się w fałszywy paszport południowo-amerykański, przy pomocy którego przekroczył granice ZSRR. Paszport otrzymał od "tajnego agenta niemieckiego Tukalewskiego w Pradze". Olberg dodał, że brat jego, Paweł Olberg, pomógł mu w uzyskaniu tego paszportu. - Czy brata oskarżonego łączyły jakieś stosunki z Gestapo? - zapytał Wyszyński. - Był on agentem Tukalewskiego. - Agentem policji faszystowskiej? - Tak - odpowiedział Olberg. Emisariusz Trockiego, Nathan Lurie, zeznał przed sądem, że nim wyjechał z Niemiec, został poinformowany, iż po przybyciu do Związku Radzieckiego powinien współpracować z niemieckim inżynierem Franzem Weitzem. - Kim jest Franz Weitz? - zapytał Wyszyński. - Franz Weitz był członkiem Niemieckiej Partii Narodowo-Socjalistycznej, przybył do ZSRR na polecenie Himmlera, który w owym czasie był dowódcą SS i szefem Gestapo. - Czy Franz Weitz był jego przedstawicielem? - Franz Weitz przybył do ZSRR z poleceniem Himmlera prowadzenia akcji terrorystycznej. Przywódcy Bloku Prawicowców i Trockistów dopiero po zeznaniach Kamieniewa zrozumieli, że ich sytuacja jest beznadziejna. Kamieniew zdradził istnienie innych szczebli w aparacie konspiracyjnym. - Wiedząc, że możemy być wykryci - oświadczył Kamieniew przed sądem - wyznaczyliśmy ograniczoną ilość ludzi do prowadzenia dalszej terrorystycznej działalności. Z naszej strony wyznaczyliśmy do kierowania tą działalnością Sokolnikowa, ze strony trockistowskiej wydawało się nam, że najodpowiedniejszymi ludźmi byliby Sieriebriakow i Radek... O ile chodzi o mnie, to utrzymywałem kontakty z Tomskim i Bucharinem na przestrzeni lat 1932, 33 i 34, sondując ich nastroje. Sympatyzowali z nami. Na moje pytanie o nastroje Rykowa, Tomski odpowiedział: "Rykow myśli tak jak ja". Na pytanie zaś co do Bucharina odrzekł: "Bucharin myśli podobnie jak ja, ale różni się nieco co do taktyki: nie zgadza się z linią polityczną partii, ale stosuje taktykę jak najgłębszego zakorzenienia się w partii i pozyskania sobie osobistego zaufania kierownictwa." Niektórzy oskarżeni prosili o przebaczenie, inni zgadzali się ze swym losem. - Waga polityczna i przeszłość każdego z nas są różne - powiedział Dreitzer, były dowódca przybocznej gwardii Trockiego. - Ale jako mordercy w obliczu sądu jesteśmy wszyscy sobie równi. Sam zaliczam się do tych, ktorzy nie mają prawa spodziewać się lub prosić o ułaskawienie. W swym ostatnim słowie terrorysta Dawid wykrzyknął: - Przeklinam Trockiego! Przeklinam tego człowieka, który zrujnował moje życie i pchnął mnie do tej obrzydliwej zbrodni! Wieczorem 23 sierpnia Kolegium Wojskowe Najwyższego Trybunału ZSRR wydało wyrok. Zinowiew, Kamieniew, Smirnow i trzynastu innych członków ośrodka trockistowsko-zinowiewowskiego zostało skazanych za działalność terrorystyczną i zdradę na karę śmierci przez rozstrzelanie. W tydzień potem aresztowano Piatakowa, Radka, Sokolnikowa i Sieriebriakowa. 27 września zwolniono Jagodę ze stanowiska przewodniczącego NKWD. Wybiła ostatnia godzina dla rosyjskich konspiratorów. Z dnia na dzień przywódcy prawicowi Bucharin, Rykow i Tomski oczekiwali aresztowania. Domagali się natychmiastowej akcji nie czekając na wojnę. Ogarnięty paniką prawicowy przywódca Związków Zawodowych, Tomski, zaproponował natychmiastowy zbrojny atak na Kreml. Wniosek odrzucono jako zbyt ryzykowny. Siły nie były gotowe do tak otwartego wystąpienia. Na ostatnim zebraniu przywódców Bloku Prawicowo-Trockistowskiego, które odbyło się tuż przed aresztowaniem Piatakowa i Radka, postanowiono przygotować zbrojny zamach stanu. Zorganizowanie tego zamachu oraz kierownictwo całego aparatu konspiracyjnego powierzono wówczas Krestinskiemu, zastępcy komisarza spraw zagranicznych. Dotychczas Krestinski narażał się mniej niż inni, było zatem małe prawdopodobieństwo podejrzenia w stosunku do niego, poza tym utrzymywał bliskie kontakty z Trockim i z Niemcami. Mógłby więc prowadzić dalej organizację konspiracyjną nawet na wypadek aresztowania Bucharina, Rykowa i Tomskiego. Na pomocnika i zastępcę Krestinski dobrał sobie Arkadiusza Rosenholca, który niedawno powrócił do Moskwy z Berlina, gdzie przez wiele lat stał na czele radzieckiej Misji Handlu Zagranicznego. Rosenholc, wysoki i przystojny, atletycznej budowy mężczyzna, w czasie swej kariery urzędniczej zajmował różne odpowiedzialne stanowiska w aparacie administracyjnym utrzymując w ścisłej tajemnicy swe związki z trockistami. Tylko dwóch ludzi wiedziało, że Rosenholc był trockistą i agentem na żołdzie niemieckiego wywiadu od 1923 - ludźmi tymi byli Trocki i Krestinski. (Rosenholc był oficerem Armii Czerwonej podczas wojny domowej. Po wojnie został wysłany jako attache handlowy do ambasady ZSRR w Berlinie. W 1923 Trocki polecił mu wejść w kontakt z niemieckim wywiadem. W zamian za pieniądze, które służyły do finansowania nielegalnej działalności trockistów, Rosenholc dostarczał Niemcom wiadomości o wojskowym lotnictwie radzieckim, do którego Trocki jako komisarz wojny miał dostęp. Rosenholc nie wystąpił nigdy publicznie jako opozycjonista.) Od tego momentu praktyczne kierownictwo Bloku Prawicowo-Trockistowskiego spoczęło w rękach dwóch trockistów, agentów niemieckich, Krestinskiego i Rosenholca. Po długich dyskusjach obaj zadecydowali wspólnie, że wybiła wreszcie godzina dla rosyjskiej piątej kolumny, aby postawić wszystko na jedną kartę. Tą ostatnią kartą miał być pucz wojskowy. Na wodza powstania zbrojnego został wybrany marszałek Tuchaczewski, zastępca komisarza obrony ZSRR. M. Sayers, A. Kahn; „Wielki spisek przeciwko ZSRR”; Spółdzielnia Wydawniczo-Oświatowa „Czytelnik”; Warszawa 1948; Str. 311-334 |