banner
Start Aktualności Dokumenty
 Brzask
 Galeria
Świat
 Historia
Forum
 Kontakt
Linki

65-ta rocznica Powstania Warszawskiego


W związku z obchodzoną 65-tą rocznicą wybuchu „tragicznego powstania warszawskiego”, wielu graczy politycznych, w tym obecne władze polskie, usiłuje na tej tragedii zbić kapitał polityczny. Znakomitym przykładem jest Pan Prezydent Lech Kaczyński, który uważa, iż dzień 1-go sierpnia powinien być świętem narodowym.

Inicjatywa, ta wzbudziła wiele kontrowersji.

"Wybuch Powstania Warszawskiego był jedną z największych zbrodni dowództwa AK. Ten zryw nie miał najmniejszych szans powodzenia" - stwierdził profesor Jan Ciechanowski, w czasie kolejnej promocji swojej książki pt. „Powstanie Warszawskie”. Nieodpowiedzialna decyzja polityczna obozu londyńskiego skończyła się śmiercią ponad 270 tysięcy warszawiaków - w tym cywilów, żołnierzy, lecz przede wszystkim młodzieży, której zabrakło przy odbudowie zgruzowanej Warszawy oraz zniszczonego przez wojnę i okupanta kraju.

Wielu działaczy oceniło wybuch powstania bardzo surowo...

Generał Broni Kazimierz Sosnkowski :

  • „Wszelka myśl o powstaniu zbrojnym jest nieuzasadnionym odruchem, pozbawionym sensu politycznego mogącym spowodować tragiczne, niepotrzebne ofiary”. (Treść depeszy Naczelnego Wodza przesłanej 28 lipca 1944 r. do Prezydenta RP),
  • „W obecnych warunkach politycznych, jestem bezwzględnie przeciwny powszechnemu powstaniu, którego sens historyczny musiałby z konieczności wyrazić się w zmianie jednej okupacji na drugą. Ocena sytuacji niemieckiej musi być bardzo trzeźwa i realna gdyż omyłka może kosztować bardzo wiele”. (Treść depeszy Naczelnego Wodza z 29 lipca 1944 r. do generała Tadeusza Bora-Komorowskiego )

  • Raz jeszcze powtarzam – w obecnych warunkach politycznych, jestem bezwzględnie przeciwny powszechnemu powstaniu. Rada Ministrów nie powinna obradować nad powstaniem nie znając przebiegu i wyniku rozmów w Moskwie”. (Treść depeszy Naczelnego Wodza z 30 lipca 1944 r. do szefa Sztabu Naczelnego Wodza generała Stanisława Kopańskiego).

Generał Broni Władysław Anders:

  • „Uważałem, iż jakakolwiek akcja przeciwko Niemcom w warunkach istniejących w Kraju doprowadziłaby tylko do niepotrzebnego przelewu krwi polskiej. Bardzo stanowczo przedstawiłem ten pogląd generałowi K. Sosnkowskiemu i prosiłem go wydanie jak najbardziej wyrażanych i kategorycznych rozkazów zabraniających powstania w Polsce. Generał Sosnkowski zgadzając się z moim poglądem, wysłał 28 lipca 1944 roku depeszę do dowódcy Armii Krajowej”. (Władysław Anders, Bez ostatniego rozdziału, Gryf Publication Ltd., Londyn 1959 r.)
  • Uważając w ocenie wojskowej powstanie w Warszawie, w warunkach w jakich wybuchło, za beznadziejne przy olbrzymich stratach, które za sobą pociągnie, dałem wyraz temu 3 sierpnia w następujących słowach: Osobiście uważam decyzję dowódcy Armii Krajowej za nieszczęście”. (Tamże, str. 253)

Generał Brygady Antoni Chruściel:

  • ”Teraz 9 września 1944 generał Chruściel występował z wnioskiem, który miał kompletnie zmienić charakter powstania warszawskiego. Niewątpliwie chodziło mu o ratowanie swoich żołnierzy i ludności cywilnej od ostatecznej zagłady i zdawał sobie z tego sprawę, że maksymalna pomoc sowiecką można było uzyskać drogą podporządkowania się generałowi Żymierskiemu i PKWN. Można się domyślać, iż po 4 latach intensywnej pracy konspiracyjnej gen. Chruściel nie wytrzymał napięcia nerwowego, co później , już na zachodzie, przerodziło się u niego w manię prześladowczą. Na propozycję gen. Chruściela zareagował gen. Bór-Komorowski odręcznym listem, w którym stwierdził, iż „zwracanie się do Żymierskiego jest moim zdaniem zdradą”. (Z. S. Siemiaszko, „Zeszyty Historyczne”, Instytut Literacki, Paryż 1969, zeszyt 16, str.25)

Janusz. K. Zawodny – Oficer AK, dowódca pocztu bojowego i łączności zgrupowania „Sosna”, prof. Nauk politycznych na uniwersytetach w Pensylwanii, Filadelfii i Oxfordzie:

  • „Na 16 ludzi pluton posiadał następujące uzbrojenie: 1 pistolet automatyczny typu „Sten” zrzucony z Anglii, 3 pistolety automatyczne „Błyskawica” wyprodukowane w podziemiu, 1 karabin, 2 rewolwery, 1 pistolet F.N. oraz 1 kosa. Na cały pluton było 6 granatów, jeden obronny z Anglii, dwa niemieckie zdobyte na zabitym Niemcu na Stawkach i jeden zrobiony ze starej skarpetki, dwa sfabrykowane na Starym Mieście, tzw. „Sidolówki”” zrobione przez naszych akowskich fachowców. (….) Zapasowej amunicji nikt nie posiadał, było jej tylko tyle ile zawierały magazynki. (….) Dziewczęta broni nie posiadały, z wyjątkiem kaprala podchorążego „Krystyny”, której pod koniec walk na Starym Mieście dałem własny pistolet, zatrzymując sobie „Stena”. (J.K. Zawodny: Raport dowódcy plutonu AK z Powstania Warszawskiego. „Zeszyty Historyczne” Instytut Literacki, Paryż, 1969 rok, zeszyt 16, str.183-184”)

Profesor Jan Ciechanowski z Wyższej Szkoły im. Giejsztorfa w Pułtusku:

  • 21 lipca 1944 roku gen. Okulicki przedstawia plan uderzenia na niemiecki garnizon w Warszawie. Chce zamknąć wroga w kotle i wykończyć, a potem AK jako pełnoprawny gospodarz ma przywitać Rosjan wchodzących do miasta. Nie brał pod w ogóle pod uwagę, że Niemcy wciąż są silni. Sosnkowski przestrzegał go przed powstaniem powszechnym, wiedział, że cofający się przed Armią Czerwoną Niemcy - dysponujący w Polsce stoma dywizjami - będą zaciekle walczyć, by nie dopuścić wroga na terytorium Rzeszy. To, że Sowieci wkroczą do Warszawy w ciągu kilku dni, też było dla Okulickiego jasne. Zresztą nikt w dowództwie AK nie przewidywał dłuższej walki. Amunicji było na pięć dni. Bilans powstania jest przerażający. Niemcy mieli 1570 zabitych i 9 tysięcy rannych. Myśmy stracili ok. 200 tysięcy powstańców i cywili, zrujnowana została stolica państwa.
  • Okulicki pobożne życzenia brał za rzeczywistość, za strategiczną konieczność. AK nie prowadziła w tej sprawie żadnych rozmów z dowództwem Armii Czerwonej. Okulicki po prostu uważał, że dla Stalina stolica Polski ma prestiżowe znaczenie, a wobec rzekomej słabości Niemców nie ma miejsca na zwłokę. Było świeżo po zamachu na Hitlera. Ponadto z pobytu w Związku Radzieckim, gen. Okulicki najwyraźniej wyniósł przekonanie, że z Rosjanami można się dogadać i odrodzenie Polski jest możliwe tylko w dobrych relacjach z nimi.
  • Natomiast dowództwo AK nie ukrywało, ani nie miało zamiaru ukrywać, że choć powstanie jest skierowane militarnie przeciwko Niemcom, to politycznie przeciw Rosjanom. Stalin to nie był ministrant, świetnie czytał takie rzeczy. Wiedział, że jest panem sytuacji, bo i Churchill i Roosevelt widzą w Armii Czerwonej klucz do pokonania III Rzeszy. Ta wojna przecież rozstrzygnęła się na froncie wschodnim. Tak więc Stalin zatrzymał się na linii Wisły i skupił się na uderzeniu na Rumunię, co zresztą miało dużo większe znaczenie strategiczne niż zdobywanie Warszawy. Przejął rumuńskie złoża ropy i odciął Niemców od źródła paliwa, co miało dla nich katastrofalne skutki. Narzekanie, że Stalin nie zachował się tak, jak by tego chciała AK, jest niestety świadectwem polskiego infantylizmu, tej tradycyjnej już niechęci do brania odpowiedzialności za własne decyzje. Ciągle więc ktoś nas zdradza, oszukuje. Masakra Warszawy była owocem zupełnie nietrafnej oceny sytuacji pod względem politycznym i geostrategicznym. Nałożyły się na to ambicje jednego człowieka - Okulickiego. Powstanie nie musiało i nie powinno dojść do skutku. Opowieści w rodzaju, że nie było wyboru, bo młodzież rwała się do walki, to tylko alibi dorobione ex post.

Podczas obchodów tej tragicznej rocznicy, ani słowem nie wspomina się o udziale w walkach powstańczych zbrojnych organizacji lewicowych takich jak Armia Ludowa czy batalion „Czwartaków” ani o idących z pomocą powstańczej Warszawie oddziałach Ludowego Wojska Polskiego, które straciły w walkach o przyczółek czerniakowski i żoliborski ponad 3 tysiące żołnierzy.

Prawica usiłuje wszelkimi siłami zawłaszczyć tragedię powstania - uważanego przez nią za "zwycięstwo w walce o niepodległość" - dla swoich klasowych, egoistycznych celów.


Warszawa,
1 sierpnia 2009

J. Łachut