banner
 Start   Aktualności   Dokumenty
 Brzask
 Galeria
 Świat
 Historia
 Forum
 Kontakt
 Linki 

Grudzień 2008

***

25.12.2008
Zdrada nieustająca

Przedstawiciele czołowych polskich związków, dla hecy nazwanych zawodowymi, zafundowali pracodawcom z dawna wyczekiwany prezent pod choinkę. Pod pretekstem konieczności zaciskania pasa (Kryzys idzie! Ratuj się kto może!) związkowi bonzowie obiecali, że to robotnicy poniosą odpowiedzialność za gospodarczą katastrofę, którą zafundował światu kapitalizm.

Jan Guz z proSLDowskiego OPZZ rzekł: „Nie będzie w kryzysie nacisków na wzrost płac, jesteśmy gotowi na zamrożenie płac a nawet ich obniżkę (....) Dla nas, związkowców, teraz najważniejsze jest utrzymanie miejsc pracy.” Natomiast Janusz Łaznowski z Solidarności, która swego czasu tak dzielnie walczyła z „bezbożną komuną”, zdobył się na złotą myśl, przytoczoną przez Gazetę Wyborczą: „Trzeba doić krowę, ale patrzeć, by nie zdechła (...) To byłby absurd, gdyby w dobie kryzysu związki walczyły o podwyżki. Trzeba myśleć o swoim zakładzie, o miejscu pracy”.

Pracodawcy przebierają nogami z uciechy. Ich organizacja o wiele mówiącej nazwie „Lewiatan” domaga się „uelastycznienia kodeksu pracy”, zawieszania wypłacania premii, swobodnego dzielenia etatu między pracowników, ograniczenia jak nigdy dotąd prawa do strajku i ułatwienia pomiatania ludźmi. Oczywiście rząd i centrale związkowe spełnią ich żądania.

Cóż można dodać? Czy zacytować Zagłobę („Zdrajcy! Po trzykroć zdrajcy!”) czy Leca („Niech sobie ten przypis przeczyta elita, że każda śmietanka na deser jest bita”.)? Jedynym plusem zaistniałej sytuacji – odwrócenia się związków od robotników – jest perspektywa uzyskania przewagi przez klasowy, radykalnie lewicowy związek zawodowy Sierpień 80. Komuniści powinni trzymać rękę na pulsie, bo nadchodzący rok może obfitować w niewyobrażalne wypadki i zwroty akcji. Przy odrobinie szczęścia, przyszłorocznego karpia i barszczyk będziemy zajadać już w lepszej Polsce. Czego wszystkim Czytelnikom i sobie przy okazji życzę.

***

23.12.2008

Gdzie jest kasa?!

Gazeta Wyborcza – nieocenione źródło informacji dla każdego czciciela Wolnego Rynku – zafrasowała się nieco. Otóż podała, że „dziennikarze agencji Associated Press próbowali się dowiedzieć, jak 21 amerykańskich banków wydało pieniądze z rządowego planu ratunkowego”. Rzecz jasna, beneficjenci nabrali wody w usta. Thomas Kelly z banku JP Morgan (25 miliardów dolarów „pomocy”) stwierdził, że... w zasadzie nie księgowano u nich tych kwot. Bardziej bezczelne instytucje sektora bankowego zasłaniały się tajemnicą finansową lub udawały, że nie wiedzą o co chodzi. W ten oto sposób za chciwość i głupotę bogatych zapłacili biedni, a pieniądze wsiąkły jak przysłowiowa kamfora. Przepadła kwota niebagatelna, bo aż 350 miliardów dolarów. Dla większego efektu można ją zapisać tak: 350 000 000 000. Tyle bowiem okradzeni zapłacili złodziejom w nagrodę za rabunek.

***

23.12.2008

U! Kraina!

Poniedziałkowe główne wydanie Wiadomości TVP1 zainteresowało się Ukrainą. Kraj ów wciąż idzie na dno, niczym ofiara mafii tonąca w betonowych butach. Kim są owi mafiozi, którzy tak urządzili tamtejsze społeczeństwo? To starzy wyjadacze z kijowskiego Majdanu czasów Pomarańczowej Rewolucji: Prezydent Wiktor Juszczenko i premier Julia Tymoszenko. Ich rządy – obfitujące we wzajemne podgryzanie się i otwieranie gospodarki na „zagranicznych inwestorów” – kończą się na naszych oczach nawet nie hukiem, ale skomleniem. Typowy kapitalistyczny kryzys nadprodukcji dopadł byłą radziecką republikę. Od października hrywna straciła połowę wartości , a w listopadzie 100 tysięcy ludzi straciło pracę. Zgasła już ponad połowa pieców hutniczych. Lecz to dopiero początek katastrofy... Oby nasi ukraińscy Towarzysze nie przespali tego kluczowego momentu i stanęli na czele wielkiego ruchu społecznego niezadowolenia, wskazując mu drogę do zbudowania nowej Ukrainy.

***

23.12.2008

Oko za oko, butem za butę

Większość liberalnych mediów przedstawiła w formie mocno humorystycznej i efekciarskiej rzucenie butami w Busha na jego konferencji prasowej. Dopiero Gazeta Wyborcza nieśmiało uchyliła rąbka tajemnicy i niedomówień, jakimi celowo otoczono całą sprawę...

Dzielny rzucający – dziennikarz Muntazir al Zajdi – wykrzyknął bowiem do amerykańskiego prezydenta: „To pożegnanie od sierot i wdów po zabitych Irakijczykach, psie!” Swój czyn redaktor przypłacił uszczerbkiem na ciele. Mówiąc prościej: Skatowano go. „Fakty” TVN dodały, że brzemienny w skutkach rzut był zdaniem prezydenta Iraku szczególnie ohydny, bo stanowił pogwałcenie arabskiej zasady gościnności. Wszystko jasne! Bush i spółka mogą najeżdżać i pustoszyć Irak, a jego mieszkańcy mają być wobec nich gościnni i grzeczni. Uff... Co za oszałamiająca prostota i piękno rozumowania.

***

23.12.2008

Wytłuc opozycję, bo czemu by nie?

Jeśli nawet gazeta „której nie jest wszystko jedno” uważa coś za kontrowersyjne, to warto się temu bliżej przyjrzeć... Oto „jednym głosem przeszła w Bundesracie (...) kontrowersyjna ustawa dająca policji większe uprawnienia”. Akt prawny jest ukochanym (choć bez wątpienia poronionym) dzieckiem Wolfganga Schaeublego – chadeka i szefa niemieckiej MSW, „znanego skądinąd konserwatysty”. Mężny pogromca terrorystów urojonych chce, by niemieckie specsłużby mogły bez sądowego wyroku infekować podejrzanym komputery, by czuwać nad każdym ich ruchem w cyberprzestrzeni. To nie koniec prezentów dla obywateli RFN. Jest jeszcze pomysł, by ograniczyć lub zgoła znieść tajemnicę zawodową lekarzy, dziennikarzy i adwokatów. Nie mówiąc o kamerowaniu mieszkań podejrzanych. Protest przeciwko tym planom rodem z III Rzeszy złożyła nie tylko Die Linke, ale nawet liberałowie, Zieloni i SPD. Bezskutecznie. Teraz wszystko w rękach niemieckiego trybunału konstytucyjnego.

***

23.12.2008

Uwaga geje! Watykan się śmieje!

ONZ wystosowała deklarację w sprawie niekarania homoseksualizmu. Co prawda ma ona czysto symboliczne znaczenie, lecz jest i tak papierkiem lakmusowym wskazującym, czy dane państwo jest oazą ciemnoty, czy też nie. Pod owym bezbożnym dokumentem podpisało się prawie 70 krajów, jego sygnowania odmówiły takie gwiazdy przewodnie postępowej ludzkości jak państwa islamskie, USA i oczywiście Watykan. Ten ostatni posłużył się uroczym sofizmatem znanym jako fałszywa alternatywa: „Albo geje będą zabijani, albo dojdzie do tego, że zmuszą nas do legalizacji swych małżeństw”. Takie jest przesłanie Stolicy Apostolskiej. Rzecz jasna żaden z jej przedstawicieli nie był na tyle bezczelny, aby wyrazić to wprost, ale łatwo można rozszyfrować ich poglądy na ten temat.

***

23.12.2008

Bicia emerytów ciąg dalszy

Dyżurnym workiem treningowym na którym można wyładować swe kompleksy, fobie, zboczenia i frustrację stali się polscy emeryci. Tym razem poznęcać się nad nimi zapragnął niejaki Leszek K. z Gazety Wyborczej, który w płomiennym komentarzu na okładce stwierdził: „Dziesięć lat czekaliśmy na ograniczenie niesprawiedliwych i rujnujących budżet wczesnych emerytur. Wreszcie się doczekaliśmy”. I dzięki za to Opaczności, która Tuska natchnęła, albowiem katastrofa była o włos. Nie wierzycie? „(...) wszyscy rozumieli, że tykająca bomba demograficzna wysadzi system emerytalny w powietrze”. Jak powszechnie wiadomo, tego typu bombę należy wywieźć na poligon i tam w kontrolowanych warunkach zniszczyć.

W cudowny wręcz sposób dziennikarz tłumaczy, dlaczego ponad 900 tysięcy osób musi stracić prawo do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Jego metodę można niegrzecznie nazwać szczuciem, ale jako osoby kulturalne nazwiemy ją dzieleniem społeczeństwa i próbą rozbijania jedności ludzi pracy. „Nie da się w nieskończoność dotować z państwowej kasy ponad trzystu zawodów, w tym sprzedawczyń, pracowników NIK czy szewców”. Zaiste! Nie da się, gdyż jeden jest tylko zawód godzien zasilania na wieki wieków państwową kasą. Zawód przedsiębiorcy.

Zresztą każdy z owych trzystu zawodów jest lekki, łatwy i przyjemny. Ale najbardziej przyjazne dla zdrowia są profesje górnika, hutnika i nauczyciela. Dwaj pierwsi przecież zawsze mają w robocie ciepło, a belfer cieszy się podobno aż dwoma miesiącami wakacji i może sobie wyjeżdżać na „zielone szkoły”. Ach! Żyć, nie umierać! W takiej fusze można przecież robić aż do osiemdziesiątki.

To nie koniec wykwitów liberalnego inteligenta. Po chwili bowiem oburza się: „Pielęgniarka, której te przywileje nie obejmowały, co roku dopłacała kilkaset złotych na utrzymanie dyżurnego ruchu PKP”. Klarowne rozumowanie: Skoro nie obejmowały jej te przywileje, to trzeba je wszystkie zlikwidować.

„Młodzi emeryci co roku kosztują podatników ponad 20 miliardów złotych. To półroczny koszt utrzymania służby zdrowia czy pięcioletni budżet nauki! Z takim balastem nie mielibyśmy szans dogonić Zachodu (...)” Oczywiście redaktor rozumie doskonale, że „młodzi emeryci” i „podatnicy” to dwa oddzielne gatunki Homo sapiensów, które nigdy się nie przenikają. Dalej następuje typowe biadolenie o leniwych emerytach, wojskowych, rolnikach i górnikach „najeżdżających” Warszawę. Właściwie nie ma sensu tego komentować, bo sama tfu-rczość pana K. wystarczy, by rozweselić nawet człowieka po operacji ślepej kiszki.

Dla większego efektu pozwolę sobie przytoczyć końcową część tekstu: „Daleko nam jeszcze do sprawiedliwego systemu, w którym każdy sam odkłada na swoją emeryturę i tyle będzie miał, ile sobie odłoży”. Coś mi się widzi, że jedynymi, których status majątkowy w takim „sprawiedliwym” systemie wzrośnie będą grabarze i może jeszcze hieny cmentarne.

***

23.12.2008

Czołgający się świat

W niedzielę o 21:00 gościem programu „Młodzież kontra” w TVP Info był sam Grzegorz Kołodko – liberalny ekonomista i autor książki „Wędrujący świat”, w której gromiąc „neoliberalne wypaczenia” próbuje ideą „nowego pragmatyzmu” w gospodarce powstrzymać upadek kapitalizmu. W swej wypowiedzi ślicznie przejechał się po „knocicielowi Balcerowiczowi” za wychłodzenie gospodarki i uleganie neoliberalnym nowinkom. Oczywiście interwencja państwa w gospodarkę „musi być splotem pewnych funkcji”, broń Boże nie można „przegiąć pały” w żadną stronę. A więc koniec z ekscesami. Wszystko ma być jak Keynes przykazał.

Na pytanie młodzieżówki Polskiej Partii Pracy o słuszność i perspektywy zarządu robotniczego i przejmowania przez pracowników swych zakładów (tak jak to uczynili w Chicago) odpowiedział nad wyraz wymijająco. Podkreślił – jakby cytując Marksa – że obecnie mamy do czynienia z klasycznym kryzysem nadprodukcji. Sam poleca jako remedium nakręcenie popytu i obniżkę stóp procentowych. Nic dziwnego: Rozbuchana konsumpcja odwleka kolejny kryzys i daje burżuazji chwilę na wymyślanie pretekstu do ponownego rozkręcenia wyścigu zbrojeń. Wszak nic tak znakomicie nie napędza przemysłu militarnego jak mała, średnia lub wielka wojenka, tudzież drobna eksterminacyjka.

Grzegorz Kołodko jest bez wątpienia inteligentny, więc świetnie zdaje sobie sprawę, że kapitalistyczna orgia kiedyś się skończy i to bardzo boleśnie dla imprezujących. Jednak jego postulaty reanimacji kapitalizmu są głosem wołającego na puszczy. I lepiej dla ludzkości, aby tak pozostało. Im szybciej system wyzysku upadnie, tym lepiej.

***

19.12.2008

Cuda, cuda ogłaszają!

Komisja Nadzoru Finansowego ma pełne ręce roboty: Oto w środę 17 grudnia, przed końcem sesji, jakiś rekin zlecił ogromną sprzedaż akcji. Efekt? Indeks WIG 20 obniżył się o 1,5 procent. Całą sprawą przejęła się wielce Gazeta Wyborcza, która przytacza jeremiady Adama Rucińskiego, byłego szefa Związku Maklerów i Doradców: „Hamulce moralne coraz bardziej puszczają uczestnikom rynku. Jeszcze kilka takich sesji może oznaczać początek końca wiarygodności polskiego rynku.” A może powinno się mówić raczej o końcu wiarygodności kapitalizmu? Przecież wielu jeszcze pokłada swą ufność w Rynku Wszechmogącym, którego niewidzialna ręka w widzialny sposób uszczupla nasze zarobki.

***

19.12.2008

SLD – czyli czas leniwych pierogów

Aparatczycy z SLD dali się wmanewrować w plebiscyt między PO i PiS, czyli między dwiema głowami tej samej burżuazyjnej hydry. Widocznie aspirują do miana łba trzeciego... Tak czy siak trwają wewnątrzpartyjne porachunki, a młode wilczki Napieralski i Olejniczak rozrywają między sobą dziedzictwo (a może raczej truchło?) „demokratycznej i wiarygodnej socjaldemokracji”. Obaj bowiem chcą oddać się pod opiekę innych seniorów: Olejniczak marzy o byciu wasalem Tuska, a Napieralski o służeniu Kaczyńskiemu. Sojusz od początku wstydził się PZPR-owskiej przeszłości i czuł kompleksy wobec liberałów skupionych wokół Gazety Wyborczej i Unii Wolności, tudzież względem Kościoła. Okrągłostołowe senty-męty w połączeniu z całkowitą obojętnością wobec robotniczej sprawy i tradycji doprowadziły SLD do ruiny. Czyżby już dziś było widać zarys przyszłego podziału tej partyjki i jej wiekuistego zniknięcia ze sceny politycznej? Czy w siłę wzrośnie wreszcie autentyczna, bezkompromisowa lewica, której hasłem przewodnim będzie: „O Polską Republikę Rad”? Czas pokaże...

***

19.12.2008

Cosa non nostra

Gazeta Wyborcza (pisząc o odradzaniu się mafii we Włoszech w ogólności, a na Sycylii w szczególności) podaje: „Z mafią przegrali faszyści Benita Mussolliniego, z jej pomocy korzystali Amerykanie podczas inwazji na Sycylię, a po wojnie włoskie władze tolerowały ją widząc w niej bicz na komunistów. Wielki lewicowy ruch antymafijny z lat 60. skończył się wraz z masową emigracją młodych Sycylijczyków na północ Włoch i do USA”. Oto jak ideologia antykomunizmu pomogła przetrwać i wzmocnić się pasożytowi żerującemu na ciele Włoch, feudalnemu przeżytkowi defraudującemu pomoc publiczną dla zacofanego południa Półwyspu Apenińskiego. Pozostaje nadzieja, że Włochy pokryją się wreszcie czerwienią nie tylko robotniczych sztandarów ale i krwi mafiozów.

***

19.12.2008

Bush! Coś ty zrobił już?!

Słynny ćpun, fundamentalista protestancki i ogólnie człek o niskiej inteligencji, czyli George W. Bush, wygłosił nad wyraz interesujące przemówienie do kadetów. Nieudolnie tłumaczył się w nim ze swego piromaństwa: „11 września (...) mogliśmy obrać taktykę defensywną, schować się przed światem i bronić swych granic, mogliśmy wybrać taktykę odwetu, wybraliśmy świadomie trzecią drogę.” Taaak... Tym razem celem ataku był Trzeci Świat. Amerykański prezydent twierdzi, że ludność Afganistanu i Iraku była „zagrożeniem dla świata i regionu” i pyszni się: „Nie zastąpiliśmy tam jednych tyranii drugimi, ale pomagamy w budowie młodych demokracji, które są przykładem dla całego Bliskiego Wschodu”.

Przypomniał też, że rozszerzył strefę szczęścia, zdrowia i wszelkiej pomyślności na Liban, Gruzję i Ukrainę. „Dziś każdy dyplomata USA ma w obowiązkach pomoc dysydentom i bojownikom o wolność” – rzekł George W. Bush. W takim razie powinniśmy mieć nadzieję, że jankescy dyplomaci wspomogą FARC, kurdyjskich działaczy niepodległościowych i irackich partyzantów walczących przeciwko amerykańskiemu okupantowi.

***

19.12.2008

Lobbyści sami się wyżywią

Organ Michnika poruszył problem lobbystów, którzy trzęsą przecież każdym kolejnym amerykańskim rządem. Rocznie firmy lobbystyczne zarabiają ponad 2 miliardy dolarów, a prawie wszyscy politycy po skończeniu kadencji właśnie tam trafiają. Przytacza się wypowiedź jednego z macherów biznesowych, który bez żenady rzecze: „Pracę w nowym rządzie dostaną tysiące nowych osób, które potrzebują orientacji, o co chodzi w ich biznesie. W naszych firmach zmienia się tylko to, że ludzi mających dojścia do republikanów zastępują ci znający demokratów”.

Widać więc jak na dłoni, że za fasadą dwupartyjności, w USA kryje się ohydna dyktatura, której nie powstydziłyby się bezwzględne maszyny z „Matrixa”. Czy nowy wielki kryzys i wypadki następnych lat coś w tej materii zmienią? Zobaczymy...

***

19.12.2008

Grecja wciąż wrze

Lud Grecji nadal protestuje przeciwko polityce głodu, bezrobocia i wojny. Przeciwko neoliberalnemu rządowi, robiącemu z obywateli króliczki doświadczalne swych obłąkańczych eksperymentów gospodarczych. Na Akropolu zawisły transparenty wzywające do oporu i jedności ludzi pracy z całej Hellady. Trzeba wystrzegać się hurraoptymizmu i złudzeń, ale warto życzyć Grekom, aby po latach cierpienia i dyktatury wybrali wreszcie drogę pokoju. Drogę socjalizmu. Natomiast anarchiści i inni zadymiarze mogą sobie do woli krzyczeć: „Precz z przemocą policyjną!”, jak na pikiecie przed ambasadą grecką w Warszawie. Tu nie o policję się rozchodzi, jak próbują ludziom wmówić burżuazyjne media. Chciałoby się rzec: „Gospodarka, głupcy!”


***

19.12.2008

Kryzys im niestraszny

Piątkowa Gazeta Wyborcza (19 grudnia) straszy na okładce  pierwszym od kilku lat i największym od 1994 spadkiem produkcji przemysłowej (o 8,9 procent), który dotknął nas w listopadzie bieżącego roku. Straszenie straszeniem, ale czytelników należy też troszeńkę uspokoić mirażem podtrzymania wzrostu gospodarczego... zakupami świątecznymi. Mało tego! W artykule z serii „Witamy w Polsce” michnikowi dziennikarze przytaczają optymistyczne opinie tak zwanych zwykłych Polaków (to istnieją też jacyś niezwykli?), którzy są święcie przekonani, że: „Mówi się dużo o kryzysie, ale niespecjalnie go widać”, „A w naszych kręgach, wśród normalnych ludzi kryzys nie jest odczuwany”, „Świątecznymi wydatkami zupełnie się nie martwię”, „Kryzysu nie czujemy”... I tak w kółko... Ale prawdziwą perełką jest złota myśl emerytki Elżbiety: „Ach, jakoś w ten kryzys nie wierzę (...) Bogaci zawsze dadzą zarobić”. Taki zresztą tytuł gazeta nadała jej wypowiedzi. Festiwal różowych okularów, w wykonaniu tuby prasowej polskiej burżuazji, jest tak nachalny i nieudolny, że aż śmieszny.


***

19.12.2008

Kuba nie jest sama!

Raul Castro – jak donosi Gazeta Wyborcza – zaproponował uwolnienie kilkudziesięciu amerykańskich szpiegów schwytanych na Kubie, jeśli tylko USA wypuszczą słynną Kubańską Piątkę – grupę kubańskich wywiadowców monitorujących terrorystyczną działalność antykomunistycznych środowisk z Florydy, które nie raz dokonywały ataków na mieszkańców wyspy. 33 państwa Ameryki Południowej i Środkowej domagają się od Obamy zniesienia wyniszczającego Kubę embarga. Przyjęły nawet w tej sprawie rezolucję na szczycie Organizacji Państwa Amerykańskich w Brazylii w obecności samego Raula Castro. Jeśli przyszły prezydent USA pójdzie po rozum do głowy i w sprawie zniesienia blokady powie: „Yes, we can”, rozpocznie się nowy etap w historii obu Ameryk, a „wyspa jak wulkan gorąca” odetchnie z ulgą. Nic już bowiem nie przeszkodzi w jej rozwoju.

***

9.12.2008


Narodziny nowej Grecji

Cała polska burżuazyjna prasa dostała malowniczego kociokwiku po eksplozji społecznego niezadowolenia w Grecji. Gdy nikt rozgarnięty nie wierzy już w „spisek chuliganów i anarchistów”, pismaki muszą wreszcie wyłożyć kawę na ławę. „Dziennik”, pisząc o „regularnej bitwie” przed budynkiem parlamentu w Atenach, dostrzega ogromne wiece słabnącej socjaldemokratycznej partii PASOK i rosnących w siłę komunistów. „Na środę greckie związki zawodowe zapowiedziały strajk generalny przeciwko polityce prawicowego rządu”. Z kolei Gazeta Wyborcza wpadła w jeszcze większą panikę: „Trawiona korupcją i zapaścią finansową Grecja stoi na krawędzi wielkiego kryzysu politycznego.” Tekst na stronie 10. okraszony został zdjęciem muru ateńskiej politechniki, na którym wymalowano ogromny sierp i młot z inicjałami Komunistycznej Partii Grecji i hasłem „Publiczne i bezpłatne szkolnictwo wyższe!” W wywiadzie dla organu liberałów, grecki publicysta Pantelis Valassopoulos ostrzega, że w tej sytuacji mogą wygrać komuniści i Koalicja Radykalnej Lewicy (SYRIZA – przypis mój.). Bestialskie zabójstwo piętnastolatka dokonane przez policjanta może stać się iskrą, która rozpali pożar ludowego buntu. Naszym greckim Towarzyszom pozostaje życzyć w tej sytuacji dużo sił, odwagi i pomyślności.

***

9.12.2008

Łotwa nie wierzy łzom


Wyborcza z przerażeniem podaje, że w oazie demokracji nadbałtyckiej aresztowano Dmitrijsa Smirnovsa – nauczyciela akademickiego z małego miasteczka – za „rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o systemie finansowym”. Sprawa jest poważna, bo za taką zbrodnię łotewski nacjonalistyczny rząd przewiduje w kodeksie karnym nawet dwa lata mamra. Widać więc jak na dłoni, że w państwie kapitalistycznym niebezpiecznie jest mieć wątpliwości co do żywotności i trwałości kapitalistycznej gospodarki. Bardzo niebezpiecznie...

***

9.12.2008

„Który skrzywdziłeś człowieka prostego...”


Gazeta Adama Michnika z troską pochyliła się nad 64-letnią emerytką – Krystyną Sosnowską – mieszkającą przez prawie pół wieku w mieszkaniu zakładowym spółki należącej do Agencji Nieruchomości Rolnych. Nie umożliwiono jej wykupu mieszkania, albowiem świątobliwa Komisja Majątkowa przekazała wszystkie działki Kościołowi, a dokładniej bazylice mariackiej.

Zanim Komisja wydała werdykt, niepokornych mieszkańców zmiękczał pełnomocnik Kościoła – Pan Marek Piotrowski. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Pan P. był funkcjonariuszem SB. Winien więc do końca życia służyć nie klerowi, ale socjalizmowi...

Pani Krystynie obiecano pieniądze, ale potem rakiem wycofano się z tej propozycji. Staruszka żyje więc nadal w zimnym, zagrzybionym mieszkaniu i ogólnie rzecz ujmując „dźwiga krzyż swój” nałożony na nią przez państwo i duszpasterzy. Ale to ją zmieniło: Kiedyś była działaczką Solidarności i Radia Maryja. Teraz przestała chodzić do Kościoła, bo „Po co? Jak mnie pasterze okradają”

A co na to sami pasterze? „My i tak wykazaliśmy dużo dobrej woli, chcieliśmy pomóc lokatorom, choć im się nie należało. To wszystko było przecież nasze.” – twierdzi buńczucznie proboszcz bazyliki mariackiej, ksiądz infułat Bronisław Fidelus, po czym najeżdża na „roszczeniową mentalność lokatorów rodem z PRL”. Za to abp Pieronek wykrzywia w grymasie gniewu swe piękne lico: „Dlaczego robicie wokół tego szum? 50 lat temu Kościołowi zrabowano mienie, teraz widzi się coś złego w tym, że je odzyskuje. Właściciel ma prawo zrobić ze swoją własnością co chce! Dlaczego wszyscy inni mogą a Kościół nie?”

Ależ się Wyborcza zrobiła zuchowata. Nie dziwota, skoro lata temu przetarły jej drogę „Fakty i mity”. Tylko, że ten tygodnik zaczął działać jeszcze w epoce mroku, gdy niewielu było ludzi na tyle dzielnych, by przeciwstawić się potędze kleru. Teraz łatwo o odwagę, ale i jej chłopakom z Wyborczej brakuje, bo nie mówią czytelnikom o ogromie pazerności Kościoła i dają jeno niewielką próbkę jego bezczelności zmieszanej z pogardą dla ludzi.

***

9.12.2008

Nalej Lama!

Były tybetański mnich-dyktator, wygnany przez rozgniewanych poddanych i chińską Armię Czerwoną, przybrał owczą skórę i objeżdża świat robiąc za dyżurną pacynkę kapitalistycznych mocarstw służącą knuciu przeciw ludowemu, wyzwolonemu Tybetowi. Tybetowi, w którym nie ma już niewolników, a kobiety na równi z mężczyznami cieszą się pełnią praw, na straży których stoi Chińska Republika Ludowa.

Tym razem buddyjska imitacja Chomeiniego zawitała do Polski na „ascetyczną” wyżerkę u pewnego noblisty i w celu skolekcjonowania kolejnych tytułów honorowych, takich jak „doktor honoris causa”. Cóż. W tym przypadku to groteskowe wyróżnienie winno się nazywać „humoris causa”.

Przemawiając do studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego, Dalajlama ostrzegł ich przed hodowaniem w sobie złych uczuć, buntu i frustracji. Kazał natomiast pielęgnować uczucie pogodzenia z losem... Racja, Lamo. Pogódź się z losem. Tybet pozostanie wolny tak długo, jak długo ty ani twoi pomagierzy nim nie rządzą.

***

9.12.2008

„Lewicy” skok na szpitale

Posłowie szeroko rozumianej „lewicy” (czyli Marek Balicki i... Ludwik Dorn) złożą w Sejmie projekt ustawy o przekształceniu szpitali w spółki. Prywatyzacja będzie dobrowolna tylko w teorii. W praktyce Balicki rozwiewa złudzenia mówiąc, że „dla tych szpitali, które zechcą sięgnąć po grosz z budżetu, przy oddłużaniu zmiana w spółkę byłaby obowiązkowa”. W wypowiedzi dla Gazety Wyborczej „człowiek lewicy” dodaje: „Skoro sięgną po pomoc publiczną, to muszą przyjąć twarde reguły gospodarki”. Taką mamy klasę polityczną. Wszyscy – od SLD do PiS – myślą dokładnie tak samo. W parlamencie alternatywy dla antyspołecznego rządu nie widać...

***

9.12.2008

Wstrząśnie i zamiesza

Bardzo interesująca dla nas – komunistów – jest wypowiedź profesora Kazimierza Kika dla wtorkowej Gazety Wyborczej. Ostrzega bowiem, że z powodu kłopotów gospodarczych „ludzie będą szukać nowej nadziei. Zaczną się różnicować ze względu na interesy. Wzrośnie znaczenie sfrustrowanych. To nie jest elektorat Platformy. Zrobi się miejsce dla nowych politycznych aktorów. (...) Scena polityczna eksploduje około 2010 roku.” Oczywiście Kik narzeka na brak wiarygodności „lewicy” i dlatego nie daje jej większych szans. Cóż... Jeśli za lewicę uważa SLD, to szczerze mu współczuję.

***

5.12.2008

Mierni ale filuterni

Lektura organu prasowego Kapitalistów Wszystkich Krajów, któremu „nie jest wszystko jedno” zawsze dostarcza miłych wrażeń. Szczególnie wtedy, gdy na okładce można przeczytać tekst Macieja Samcika nawołujący polskie władze do bacznego przyglądania się, czy aby zagraniczni właściciele polskich banków nie zechcą i tutaj kredytowego kurka zakręcić lub zgoła rozmontować. A propos krachu: Gazeta zorganizowała debatę złotoustych i złotomózgich „yntelektualistów-ekonomistów”, którzy są w kwestii kryzysu dobrej myśli i wierzą w Rynek Wszechmogący. Jeno Ryszard Petru z rozbrajającą szczerością przyznał, że „może nadejść moment, kiedy świat uzna, że nawet wielkie USA nie są w stanie uratować systemu finansowego czy upadających firm”. Na otarcie łez, niezrównany Witold Orłowski (laureat AntyNobla z ekonomii, in spe oczywiście), pisze: „Teraz wchodzimy za to w fazę prawdziwej recesji w USA i w zachodniej Europie, której dno przypadnie na rok przyszły. Nikt nie wie jak długo będzie trwała (...). Ale ten kryzys jest zdecydowanie poważniejszy niż recesje z ostatniego półwiecza. Wielki Kryzys w latach 30-tych trwał około trzy lata, można przypuszczać, że obecny potrwa jakieś dwa lata. Ale to jest tylko zgadywanie.”

A więc lubimy zgadywanki, Panie Profesorze? To może ten kalambur, czcigodni mędrcy, rozwiążecie? (Stworzył go Stanisław Jerzy Lec) „Niech sobie ten przypis przeczyta elita, że każda śmietanka na deser jest bita”.

***

5.12.2008

Emeryci dla lwów!!!

Gazeta Wyborcza wcale piszącego te słowa nie zaskoczyła. Ustami Leszka Kostrzewskiego jojczy o rozsypce emerytalnej i chciwych „normalnych” i nienormalnych seniorach. Tusk musi być twardy jak skała (przyznam, że na razie jest tak jak skała inteligentny i czarujący) i iść za ciosem, by zaprowadzić równość i sprawiedliwość. O co w tym chodzi? Ano, Pan Premier powinien rozprawić się z górnikami, którzy mimo lekkiej pracy i wrodzonego lenistwa dostają na starość (A przecież każdy z nich jej dożywa, jak ci z Halemby) nawet trzy razy więcej niż odłożą składek. Ale czego trzy razy więcej, Panie Redaktorze?! Pluszowych misiów, lizaków? I jak sobie to Pan poprzeliczał? Zresztą już po 25 latach mogą przejść na emeryturę. Co za nicponie i nieroby! – Zdaje się wołać czcigodna gazeta. Jeszcze okropniejsze niż górnicy są kobiety! Dlaczego? Bo: „Jak wynika z sondaży nie chcą nic zmieniać i marzą o słodkim życiu na emeryturze”. Tfu! Zgroza i obraza boska! Dziennikarz też tak sądzi: „To niepojęte! W starzejącej się Europie oprócz nas tylko Włosi nie rozumieją, że trzeba wyrównywać szanse emerytów i emerytek”. Szanse? Racja: Szanse na wykitowanie z głodu lub śmierć w kopalni mniej więcej w tym samym wieku. Donaldu Tusku! „Takie” szanse musisz dać swemu ludowi. Ale najpierw samemu sobie.

***

5.12.2008

Jaki laureat taka nagroda

Prezes Instytutu Lecha W. (Przez litość nie rozwinę nazwiska znanego wielbiciela elektryki, skoków przez płoty, bezrobocia i gruźlicy) poinformował, że Kapituła Nagrody Lecha W. postanowiła uhonorować nią króla Arabii Saudyjskiej Abdullaha Al Sauda. Za co? Moim skromnym zdaniem za to, że ów miły monarcha jest człowiekiem głębokiej wiary. Kapitule złożonej z różnych Havlów, Bieleckich, Bartoszewskich i innych Kouchnerów imponuje widocznie, że w Arabii Saudyjskiej można publicznie stracić głowę za pozamałżeński seks, apostazję, sodomię i czary. Kolejnym osiągnięciem Jego Królewskiej Mości jest utrzymanie w swym kraju piekła dla kobiet, czego dowodem jest skazanie na pół roku mamra i 200 batów 19-latki z miasta Katif za to, że została zgwałcona. Kapituła nagrody widocznie uznaje ten wyrok za sprawiedliwy, słuszny i dla moralności tudzież wolności zbawienny. Ale przyjdzie czas, że postępowa ludzkość osądzi zarówno obywatela Al Sauda jak i jego fanów. By żyło się lepiej. Wszystkim.

***

5.12.2008

„Pokój z Rosjanami spiszem bagnetami”

Czwartkowa Gazeta Wyborcza zawiadamia, że nadszedł ciąg dalszy pobrzękiwania szabelkami. Ku uciesze ludzi nie odróżniających Rosji carskiej od Radzieckiej i burżuazyjnej, MON w swym dokumencie „Model Sił Zbrojnych RP 2009-18” przyjął, że „W najbliższych latach będziemy wzmacniać armię na wschodzie Polski, a wywiad będzie bacznie przyglądał się temu, co dzieje się na Białorusi i w obwodzie kaliningradzkim”. Widać, że w Ministerstwie siedzą same Piłsudskie i Rydze-Śmigłe tudzież Andersy na białych koniach. Wymyślają sobie wrogów będąc w stanie delirium tremens, a gdy prawdziwi nieprzyjaciele wyważą drzwi, uciekną mostem w Zaleszczykach...

***

5.12.2008

Dziel i rządź. I zrzędź.

Wojtuś Olejniczak uzgodnił wraz z kumplami z PO i PSL, że Lewica (Kto dał im prawo tak się nazywać?!) poprze platformerski projekt likwidacji emerytur pomostowych, jeśli dorzuci się do niego głodowy zasiłek dla nauczycieli urodzonych do 1963 roku. Zamiast wcześniejszej emerytury, rzecz jasna. Mam dodać swój komentarz? Nie dodam. Komentarz (a może raczej epitafium dla naszej klasy politycznej) napisze życie.

***

5.12.2008

Nocny pociąg z "Solidarnością"

Gazeta zwana Wyborczą z dumą pisze o uczestnikach projektu „Ekspres Solidarności”, którzy wyjechali w środę z Krakowa do Warszawy. Kto wpadł na ten poroniony pomysł? Któż by inny, jeśli nie Europejskie Centrum Solidarności i polskie MSZ?

W zabawie bierze udział 200 osób z 44 krajów. „Ta podróż opowiada o zwycięstwie Polaków nad totalitaryzmami. Ci z Białorusi, Birmy, Ukrainy chcą brać z nas przykład, nasza wolność jest dla nich nadzieją” – rzecze student Uniwersytetu Warszawskiego, którego danych osobowych z litości tu nie podam. Hmm... Pomysł eskapady nie jest tak perwersyjny jak mogłoby się z początku wydawać. Może organizatorzy, by dobitnie ukazać dokonania Solidarności dodadzą na trasie ciuchci nowe, ale dobrze już znane Polakom przystanki? Bieda, Bezrobocie Wielkie, Beznadzieja Ogólna, Gruźlica... Byłoby to wielce pouczające.

***

5.12.2008

Dobra broń to broń skuteczna

Bomby kasetowe są doprawdy urocze: potrafią rozsiać nawet kilkaset ładunków, które rozrywają wszystko na co spadną i to na rozległym obszarze. Wiele z nich wybucha lata po zakończeniu walk i to w dobrych, bo dziecięcych rączkach, oddzielając owe kończyny od reszty dziecka. To jeden z powodów dla których Polska nie podpisała konwencji o zakazie broni kasetowej. Drugi powód podaje Gazeta Wyborcza... Radzio Sikorski (Nie ten od ekshumacji) mówi: „Dopóki nasi sąsiedzi mają taką amunicję, uważamy, że decyzja o rezygnacji z niej byłaby przedwczesna”. Rzecznik MON, niejaki Rochowicz „nie chce powiedzieć, których sąsiadów ma na myśli, ale wiadomo, że chodzi o Rosjan. Pragnący zachować anonimowość wysokiej rangi polski oficer mówi: „[Rosja – przypis mój] to nasz potencjalny przeciwnik. Zresztą z punktu widzenia wojskowego broń jest dobra wtedy, gdy jest skuteczna. A amunicja kasetowa jest bardzo skuteczna”. Ciekawe czemu ten Pan nie chce powtórzyć swych przemyśleń na wizji?

***

5.12.2008

Trzecia droga do Trzeciego Świata

Brytyjski socjaldemokratyczny premier Gordon Brown „chce stworzyć system zachęcający osiem milionów najbiedniejszych obywateli do oszczędzania. Za każdego zaoszczędzonego funta dostaną od państwa 50 pensów (do poziomu 300 funtów)”. Tak przynajmniej pisze Gazeta Wyborcza. Pomysł diabelski, lecz zdaniem liberałów godzien powielenia. Może i polski rząd wprowadzi go w życie?

***

5.12.2008

Niech diabli porwą niepełnosprawnych!

Szokujący tytuł tego eseiku nie jest bynajmniej poglądem piszącego, ale streszczeniem stanowiska Watykanu, który nie podpisze konwencji ONZ o prawach niepełnosprawnych. Diabeł tkwi w artykułach 23 i 25 gwarantujących prawo do „planowania rodziny i edukacji w sprawie rozrodczości” oraz opieki medycznej m. in. w dziedzinie zdrowia seksualnego. Dla Stolicy Piotrowej (co za buńczuczna nazwa...) planowanie rodziny i zdrowie seksualne jest równoznaczne z aborcją. Cóż dodać? Roma locuta, causa finita. (Rzym przemówił, sprawa zakończona.) Amen.

***

5.12.2008

Zabić socrealizm!

Agata Saraczyńska relacjonuje dla wrocławskiej Gazety Wyborczej, że „wraz z wyburzanym pawilonem z zoo zniknie pamiątka słynnej Wystawy Ziem Odzyskanych, czyli zachowane w niezłym stanie sporych rozmiarów socrealistyczne malowidło”. W przypływie obiektywizmu pisze: „(...) znawcy (...) doskonale zdawali sobie sprawę z jego istnienia. I do niedawna nie zrobili nic, by je uratować. Nie rozpowszechniali wiedzy o nim, nie starali się o uznanie go za zabytek. Nie słali protestów, gdy dwa lata temu zapadła decyzja o wyburzeniu zdewastowanego pawilonu”. Teraz, kochani dziennikarze, to już musztarda po obiedzie. Wstyd.

***

5.12.2008

Niebezpieczne związki

Podczas debaty nad odwołaniem Marszałka Sejmu, Jarosław Kaczyński zarzucił temuż Marszałkowi Bronisławowi Komorowskiemu kontakty z Rosją. „To podłość!” – odparł obruszony Komorowski. To znakomity przykład pozornej dyskusji, w czasie której wszyscy milcząco przyjmują założenie, że coś jest ohydne, a cała pyskówka obraca się wokół zagadnienia, czy Pan X popełnił owo ohydztwo, czy nie. Gdyby Rosja miała mniej niż 15 lat, to w świetle artykułu nr 200 polskiego kodeksu karnego, kontakty z nią podlegałyby karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. Ale skoro Rosja urodziła się w roku 1991, to ma obecnie 17 lat. Dlaczego więc Marszałek jest tak oburzony? Potwierdzenie zarzutu świadczyłoby o jego jurności i popularności wśród młodych organizmów. Państwowych, oczywiście...

***

5.12.2008

Daremne żale, próżny trud

Profesor Magdalena Fikus w artykule dla czwartkowej Gazety Wyborczej martwi się tym, w jaki sposób w polskich mediach przedstawiana jest nauka i uczeni. „Nauka w telewizji istnieje wtedy, kiedy urodzi się ciele o dwu głowach albo poleci w kosmos chiński kosmonauta. Podobno normalna nauka widzów nie interesuje”. Uczeni traktowani są jako dekoracja i nie są w stanie w króciutkich ramach czasowych, jakie dają im twórcy programów czy reportaży odeprzeć bzdurnych zarzutów ze strony reakcyjnych polityków i „ekologów” (bynajmniej nie uczonych). Profesor Fikus zauważyła: „W telewizji podobno musi się coś kręcić, coś migotać, jakieś filmiki muszą dopowiadać to, co ważne. Przede wszystkim musi być szybko i krótko”. Warto dodać, że identycznie wyglądają wszelkie serwisy informacyjne: Słowa-klucze mają nasuwać widzom jednoznaczne skojarzenia, a błyskawiczne zajawki potęgować zamęt. To przemyślane i celowe działanie. Perfidny pomysł na kontrolowanie umysłów, którego nie powstydziłyby się maszyny z „Matrixa”. Jakże nisko upadła nasza telewizja, w porównaniu z czasami Polski Ludowej, kiedy nadawano programy „Sonda” i „Kwant”! Szkoda, że profesor Fikus z Instytutu Biochemii i Biofizyki Polskiej Akademii Nauk nie dodała, że wraz z upadkiem krajów demokracji ludowej świat wkroczył w okres drugiego średniowiecza, tyle że jest ono w bardziej atrakcyjnym opakowaniu.

***

1.12.2008

Prezydent leci do Azji

To będzie jedna z najdłuższych wizyt prezydenta Lecha Aleksandra Kaczyńskiego i jego żony, przez tydzień będą zwiedzać Mongolię, Japonię i Koreę Płd. W ten sposób prezydent uniknie spotkania z prezydentem Francji Sarkozym, który miał go namawiać do podpisania traktatu lizbońskiego.

Lech Kaczyński wizytę rozpocznie w niedzielę od Mongolii. W stolicy tego kraju Ułan Bajor zostanie przyjęty w ceremonialnej jurcie, która przypomina te czasów Czyngis-chana. Do najciekawszych punktów wszystkich oficjalnych delegacji w Mongolii należy śniadanie. Kuchnia mongolska bardzo różni się od europejskiej i nie wszyscy potrafią ją zaakceptować bez oporów. Do ulubionych przysmaków należą dania z baraniny, koziny, z wielbłądziego mięsa, a także konina. Będzie też poważniej prezydent, jako wyjątkowy znawca polskiego języka odbierze tytuł doktora honoris causa przyznany mu przez wydział polonistyki ułanbatorskiego uniwersytetu.

2-go grudnia Lech Kaczyński będzie gościem Japonii. W Kioto zwiedzi dawny pałac cesarski, aby następnie udać się do Tokio. Podróż do stolicy Japonii odbędzie jednym z najszybszych pociągów świata – słynnym Shinkansen, który potrafi rozwinąć szybkość do 300 km/godz. Będzie to dla Kaczyńskiego test odwagi podobny do tego w Gruzji, gdzie „kulom się nie kłaniał”. Następnie odbędzie spotkanie z cesarzem Akihito. Ostatnim przystankiem prezydent będzie Korea Płd. Oraz wizyta w strefie zdemilitaryzowanej, oddzielającą Koreę Płd. Od KRLD. I tu Kaczyński może okazać swoje „bohaterstwo, nadstawiając swoją pierś przeciwko barbarzyństwu komunistycznemu”

Do Warszawy Kaczyński powróci 7 grudnia, czyli dzień po wizycie Nicolasa Sarkozy’go w Polsce, bawiącego na uroczystościach z okazji 25 – lecia przyznania Lechowi Wałęsie pokojowej nagrody Nobla. W taki, więc sposób Kaczyński uniknął spotkania z Sarkozy’m, który miał go namawiać o podpisanie traktatu lizbońskiego.

(FK)

***

1.12.2008

Nagranie ze spotkania z Tuskiem

Gdybym wiedział, na czym będzie polegało moje rządzenie, nie pchałbym się, bo ani to pasjonujące, ani przyjemne. (…) Przez emerytury pomostowe wyłysieje i stracę 15 % poparcia, ale wezmę na siebie ten brud, którego inni nie chcieli dokończyć – na tak szczere sformułowania zdobył się premier Donald Tusk na zamkniętym spotkaniu Komisji Trójstronnej, które miało miejsce przed dwoma tygodniami.

Serwis internetowy tvp.info dotarł do sporządzonego poza wiedzą szefa rządu nagrania z posiedzenia prezydium poświęconego kwestii emerytur pomostowych. Odbyło się 14 listopada, a obecni byli na nim m. in. wicepremier Waldemar Pawlak, minister pracy Jolanta Fedak oraz kilku najważniejszych przedstawicieli pracodawców i związków zawodowych. Spotkanie było zamknięte dla prasy oraz obserwatorów, w związku, z czym Tusk zaapelował o całkowitą szczerość.

Przestańmy przez moment zakładać, iż tu są ukryte kamery oraz mikrofony, i że to będzie gdzieś w mediach. Nie, nie będzie – zaznaczył. W trakcie spotkania premier mówił o swojej determinacji w ograniczeniu liczby pracowników uprawnionych do emerytur pomostowych.

Tylko, CO2 oraz „pomostówki”. Przyznał,iż zdaje sobie sprawę z tego, że politycznie może na tym stracić. Zastrzegł jednak, że – w imię koniecznych zmian – chce wziąć na siebie ciężar sytuacji – mam potąd dwóch tematów:, CO2 oraz emerytur pomostowych. Gdybym wiedział, że cztery godziny snu, to osiem godzin jest, o CO2, a osiem godzin o emeryturach pomostowych, i cztery godzin snu, to bym się nie pchał, powiem szczerze. Ani to pasjonujące, ani przyjemne – zaznaczył premier. Dodał, że z punktu widzenia sondaży, zwycięstwo w batalii emerytalnej mu się nie opłaca.- psu mi na budę taka wygrana! Wyłysieje z tego powodu, stracę piętnaście procent i w ogóle będę miał tylko kłopoty- powiedział. My się upieramy nie, dlatego, iż mamy w tym biznes, i dobrze o tym wiecie. Jeśli ktoś na tym traci, to my, że chcemy do końca doprowadzić. Bierzemy na siebie ten brud, którego inni nie chcieli dokończyć – wyjaśnił.

Wbrew twierdzeniom minister pracy Jolanty Fedak, premier nie zaproponował wprowadzenia emerytur pomostowych dla nauczycieli, co w znacznej mierze osłabiłoby propozycje rządowe. (Kilka dni po spotkaniu Fedak twierdziła, iż to pomysł Tuska). Mówił jedynie, że „ nie jest ortodoksyjny, jeśli chodzi o nauczycieli” oraz jest otwarty na pomysły ułatwiające najstarszym z nich łagodne przejście do nowego systemu emerytalnego. Zaproponował związkowcom, że jeśli poprą ustawę o pomostówkach, co rok będzie się z nimi spotykał, by dyskutować o efektach jej realizacji.

„Sytuacja jest nieporównywalnie gorsza”. Sytuacja zewnętrzna, ciągle, Bogu dzięki, na razie zewnętrzna, jest nieporównywalnie gorsza, niż to wydawało się jeszcze tydzień temu. Mówię to także po moich spotkaniach z szefem z Europejskiego Banku Centralnego oraz po wczorajszym z Sarkozy’m – stwierdził Tusk. Zastrzegł, że tych informacji celowo nie reprezentował w mediach. Nie mówiłem tego publicznie. Prosiłbym też wszystkich o powściągliwość, bo to niczemu dobremu nie służy wprawianie w stan nerwowości ludzi. Ale jest dużo gorzej, niż mogło się komukolwiek wydawać, jeszcze, nie mówię, pól roku temu, ale tydzień temu dodał: „Należy to traktować jako zabieg negocjacyjny”, a rzeczywista ocena sytuacji gospodarczej nie jest aż taka fatalna – uspokaja jeden z najbliższych współpracowników szefa rządu, którego serwis internetowy tvp.info poprosił o komentarz do słów Donald Tuska.- Chodziło o to, żeby zmiękczyć stanowisko związków zawodowych, co nie znaczy, iż premier mówił nieprawdę- dodaje polityk Po.

Pod koniec spotkania związkowcy zapytali premiera o jego stosunek do propozycji mających na celu podniesienie płacy minimalnej. – Nie ma nikogo w Polsce, kto ma zarobki wystarczające. Mam codziennie u siebie wiceministrów, którzy mówią: za takie pieniądze nie będę pracował. A są dalecy od płacy minimalnej!- Zażartował Tusk.

Na podstawie: tvp.info. Opracował:J.Ł.

***

1.12.2008

Lech Kaczyński rezygnuje z ochrony BOR

Lech Kaczyński rezygnuje z ochrony BOR. Lech Kaczyński chce lecieć z wizytą do Azji bez ochrony BOR. Jest to protest prezydenta przeciwko zawieszeniu jego szefa ochrony, ppłk. Krzysztofa Olszowca, byłego kierowcy Kaczyńskiego z okresu, kiedy był szefem Najwyższej Izby Kontroli. Informując o powyższym Kaczyńskiego Szef BOR-u gen. Marian Janicki, usłyszał bardzo grzeczną i inteligencką odpowiedzieć: „won gnoju”. Było już „spieprzaj dziadu”, „czerwona małpa” to do dziennikarki w Brukseli, „ja panią zniszczę, bądź załatwię”, to do Moniki Olejnik „podczas rozmowy kropki nad i”. Zawieszenie Olszowca to wynik, jakich dopuścili się funkcjonariusze BOR w czasie niedzielnych wydarzeń na granicy Gruzji z Osetią Płd. Z przeprowadzonej sondy przez Super Stację TV, wśród telewidzów, czy Kaczyński powinien udać się do Azji bez ochrony: 75 % odpowiedziało, iż może lecieć bez ochrony, a 24 % z ochroną.

(MS)

Powrót do:
Archiwum
Aktualności