banner
 Start   Aktualności   Dokumenty
 Brzask
 Galeria
 Świat
 Historia
 Forum
 Kontakt
 Linki 

Libia - terror i prześladowania
na obszarach opanowanych przez buntowników


Sygnały o tym, jaki ład chcą zaprowadzić „rebelianci” w Libii pojawiły się już na początku rewolty. 20 lutego podczas demonstracji w Al-Bajdzie manifestanci schwytali dwóch policjantów, których następnie powiesili na ulicznych latarniach. Gdy po gwałtownych starciach buntownikom udało się opanować Zawiję, pierwszym ruchem były – jak podały agencje – masowe aresztowania „zwolenników Kaddafiego”, których wyciągano z domów i zabierano nie wiadomo dokąd; trudno powiedzieć według jakiego klucza ofiary były wybierane - czy byli to urzędnicy, funkcjonariusze policji lub służb, a może każdy kto za wskazane nie uznał podpalania budynków użyteczności publicznej i rabowanie broni z baz wojskowych.


"Bojownik o wolność" pastwi się nad rannym

Bojownik o wolność” pastwi się nad ciężko rannym żołnierzem sił rządowych; szpital Jaara, Bengazi, 19 marca 2011.


Jednak prawdziwa eksplozja dążeń do „demokratyzacji” życia w Libii nastąpiła na opanowanych przez rewoltę obszarach Wschodniej Libii. Rozpoczęło się polowanie na „najemników” Kaddafiego – każdy czarnoskóry, który odmawia walki przeciw władzom w Trypolisie jest podejrzany, bez względu na wiek. Niektórych zatrzymanych zabija się na miejscu, inni zamykani są w specjalnie przygotowanych ośrodkach odosobnienia, za drutami kolczastymi – tam trafiają też pojmani żołnierze armii libijskiej, którym udało się uniknąć śmierci zaraz po schwytaniu przez „demokratów”. Z resztą wszyscy obcokrajowcy w pośpiechu opuszczają tereny „wyzwolone” spod władzy tyrana Kaddafiego, gdyż powszechna jest obawa że nie tylko czarnoskórych można oskarżyć o bycie najemnikami. Warto w tym miejscu zauważyć, że przed wybuchem wojny domowej poziom życia Libijczyków sprawiał, że z reguły nie podejmowali się oni najcięższych prac fizycznych przez co trzeba było ściągać do Libii robotników z Czadu, Gwinei i innych państw afrykańskich (to oni dzisiaj wiodą prym wśród pojmanych „najemników”).

polowanie na "najemników"

26 marca, tereny kontrolowane przez rebeliantów – polowanie na „najemników”.

Lepiej nie być czarnoskórym

Dzisiaj w Libii lepiej nie być czarnoskórym.


Jednak prawdziwie mrożące krew w żyłach wiadomości przekazał dopiero 23 marca dziennik „Daily Telegraph”, który podał że w „wyzwolonym” Bengazi trwa polowanie na „szpiegów reżimu” - rebeliantów ogarnęła paranoja, że całe miasto jest przesiąknięte agentami Kaddafiego. Jak podała gazeta miłośnicy wolności i demokracji, głównie nocami zatrzymują i przeszukują samochody, wywlekają z nich osoby podejrzane o sympatię dla rządu libijskiego (nie wiadomo jakie kryteria brane są pod uwagę), następnie schwytanych poddaje się brutalnym przesłuchaniom i często likwiduje fizycznie.

Zacytuję za TVN24 relację ze stolicy Wolnej Libii:

„Na oczach korespondenta młodzi ludzie zatrzymali samochód przy prowizorycznej blokadzie. - Kierowcy nie dano szansy na obronę. Wbito mu nóż w gardło. Trzech mężczyzn i kobieta zostali wyciągnięci z samochodu i siłą zaprowadzeni do pobliskiego meczetu - relacjonuje dziennikarz. - Kobietę tak długo policzkowano, aż przyznała się, że zamierzała zaatakować świątynie - powiedział muezzin z meczetu, Basim Mohamed. (…) Dookoła świątyni, w której przesłuchiwano zatrzymanych, na wieść o zatrzymaniu "morderców Kaddafiego" zgromadził się wściekły tłum. Ludzie rozeszli się dopiero, gdy na miejsce przybyli rebelianci i zabrali domniemanych zwolenników rządu w nieznanym kierunku.1

Bengazi ogarnął szał zabijania. Mieszkańcy miasta boją się wychodzić na ulice po zachodzie słońca. Przez nikogo nie kontrolowane uzbrojone bandy zaprowadzają porządek rozumiany na swój „demokratyczny” sposób. Wykształceni na amerykańskich i zachodnioeuropejskich uniwersytetach młodzi dowódcy nie potrafią zapanować nad swoimi oddziałami, które same wymierzają sprawiedliwość według zasady – albo my, albo nikt.

Położono pierwsze podwaliny pod trwały pokój w Libii – gdy tylko wymordowani zostaną wszyscy zwolennicy Ludowo – Socjalistycznej Dżamahiriji wojna domowa dobiegnie końca i wreszcie zachodnie koncerny będą mogły pełnymi garściami czerpać z libijskiej ropy a garstce pozostałych przy życiu pozwoli to napchać kieszenie.

1http://www.tvn24.pl/0,1696886,0,1,wolne-bengazi-zyje-w-paranoi-chaos-i-samosady,wiadomosc.html