![]() |
| Start | Aktualności | Dokumenty |
Brzask |
Galeria |
Świat
|
Historia |
Forum
|
Kontakt |
Linki |
|
Oto tekst dostarczony przez jednego z naszych kolegów, pracującego w Trypolisie na temat konferencji prasowej transmitowanej na żywo przez libijską telewizję: „W tej chwili oglądamy transmisję wystąpienia ministra spraw zagranicznych, który wyjaśnia oficjalne stanowisko rządu. Policja, armia i władze lokalne pracują jak należy. Nie ma chaosu i wszystko wróci do normalności w przeciągu kilku dni. Minister stwierdził, że niewinni młodzi ludzie zostali wyposażeni w broń ze zrabowanych arsenałów i wykorzystani przez Al-Kaidę i ekstremistów w celu szerzenia zamieszek. Postawmy sprawę jasno: JEDNYMI bombardowaniami, jakie miały miejsce, były ataki na zajęte przez „rebeliantów” magazyny wojskowe niedaleko Bengazi. Zostały one zbombardowane żeby broń nie rozproszyła się po całym kraju. Zostało ogłoszone, że ci, którzy znajdą się w posiadaniu broni, mają obowiązek zwrócić ją w ciągu 3 dni. Minister zaprosił ambasadora Kataru na spotkanie, na którym pokazano zgromadzonym „miejsce ataków bombowych” w okolicy Farszylum, niedaleko ambasady rosyjskiej w Trypolisie, o których Al-Jazeera mówiła jako o polu wyjątkowo zaciętej bitwy z udziałem samolotów wojskowych. Ambasador Kataru nie zjawił się na spotkaniu. Zamiast tego, opuścił kraj.
W konflikcie tym Al-Jazeera pełniła rolę podżegacza wojennego i rozprzestrzeniała fałszywe informacje. W związku z tym, ambasadorowi Kataru został wręczony oficjalny sprzeciw. Relacje naocznych świadków, którzy usiłowali dodzwonić się do biur Al-Jazeery z Libii i opowiedzieć prawdę o wszystkim, łącznie z „bombardowaniami”, po prostu nie uzyskały zgody na emisję. Libijskie władze uważają to, co się stało za spisek Al-Kaidy przy współudziale Al-Jazeery, zmierzający do rozbicia kraju i przekształcenia Libii w teren ciągłych niepokojów i walk (tak jak w Iraku). Władze podkreśliły także, że nie pozwolą na to, aby używano do tego celu niewinnych młodych ludzi. Minister oświadczył, że wszyscy ambasadorzy, dyplomacji i dziennikarze mogą jutro udać się do dowolnego miejsca w kraju, które wyznaczą, aby zobaczyć na własne oczy prawdę. Przede wszystkim, powinni się oni udać na „miejsca bombardowań” wskazane przez Al-Jazeerę – zaznaczył.
Co się wydarzyło naprawdę? Co najważniejsze – NIE BYŁO ŻADNYCH BOMBARDOWAŃ demonstrantów, rebeliantów, powstańców czy niezamieszkałych części miasta. Jest to haniebne kłamstwo, które nie ma NIC wspólnego z rzeczywistością. Jedynymi celami, które zostały zbombardowane przez samoloty były magazyny wojskowe, z których „rebelianci” usiłowali ukraść broń. 1. Wschód (Cyrenajka). Nieznana opozycyjna „sieć”1 na wschodzie Libii2, 15 lutego (poniżej więcej o początkach zamieszek w Bengazi) wyprowadziła młodych ludzi na ulicę. Fakt, że ludzie ci byli w posiadaniu dużych ilościach narkotyków i pieniędzy, wspomniany przez Kaddafiego w przemówieniu, został dobrze udokumentowany. Protesty miały miejsce w Bengazi i kilku innych miastach i „demonstranci” usiłowali zająć magazyny wojskowe z bronią.3 Udało im się ukraść trochę broni zanim arsenały zostały zbombardowane. Głównymi sprawcami byli naćpani młodzi ludzie z kamieniami - w szpitalach i kostnicach znajdowano później narkotyki pochowane po kieszeniach – szczególnie taki rodzaj, po którego zażyciu nie czuje się bólu- podobnie jak... duże sumy pieniędzy 500-1000 dolarów. Przypominam, że mowa tu o 18-20 latkach! Nikt ich szczególnie nie ścigał, ale później posunęli się do ataków na budynki rządowe. Posterunki policji nie były strzeżone, z łatwością udało się je zniszczyć. Kilka budynków administracyjnych również zostało zniszczonych. Jednak gdy zaatakowano obiekty wojskowe, otworzono ogień. Aby była jasność, wojsko otrzymało rozkaz NIE STRZELAĆ, a w przypadku gdy komuś udało się przeniknąć do strzeżonych obiektów, a celować TYLKO W NOGI. W związku z tym strzały padały głównie w nogi, jednak naćpana młodzież dalej atakowała, będąc pod wpływem narkotyków nie czuła bólu. Dlatego też kilka osób zostało zabitych. Reszta uciekła. Podobny scenariusz miał miejsce na przestrzeni kilku dni zarówno na wschodzie jak i na zachodzie, jednak we wschodniej części kraju, gdzie istniały tendencje separatystyczne siły opozycyjne były znacznie silniejsze. Opozycja stworzyła aktywny opór, nie każdy uciekł i znaczne ilości broni zostały zrabowane. Podjęto również próby zajęcia oddzielnych, niebronionych przez wojsko, dzielnic miasta, które miały być później „oczyszczone”. Typowe dla Libijczyków (w Trypolisie i w Bengazi) było, podobnie jak wcześniej w Egipcie, organizowanie się ludności w grupy mające na celu samoobronę – przykładowo – budowę barykad ulicznych na swoich ulicach aby zagrodzić wejście do ulic lub bloków, blokowanie wejść do szpitali, aby uchronić je przed złodziejami – młodymi ludźmi, którzy wyrwali się spod kontroli i zwykłymi kryminalistami, którzy usiłowali wykorzystać sytuację. To właśnie o tym opowiadają nasi rodacy w wywiadach telewizyjnych, w szczególności o tłumach młodych ludzi, grabiących wszystko na swojej drodze. Ale raporty telewizyjne ciągle mówią o „strzelaniu do pokojowych demonstrantów”.
2. Zachód (Trypolitania). W zeszłym tygodniu, na zachodzie, w Trypolitanii, miały miejsce demonstracje poparcia dla Kaddafiego. Prawie wszystkie zdjęcia z zachodnich i rosyjskich reportaży telewizyjnych z niedzieli na poniedziałek pokazywały te właśnie wydarzenia. Przykładowo, w sobotę jeden z naszych pracowników wyjechał z Trypolisu w stronę granicy z Tunezją i we wszystkich miastach po drodze (Zawija, Surman, Sabrata) obserwował spontaniczne demonstracje poparcia dla przywódcy. Manifestacje przechodziły wzdłuż głównej drogi Trypolis-Tunezja. Były spontaniczne, jako że grupy nie były liczne, 20-30 osobowe, rozrzucone po różnych miejscach wzdłuż autostrady. Grupy te nie były zorganizowane w jedno zgromadzenie (co zwykle ma miejsce w przypadku udziału władz). Ludzie trzymali portrety Kaddafiego, flagi itd. Policja przybyła na miejsce chcąc wyjaśnić, co tam się dzieje, ale widząc że są to manifestacje lojalności, pozwoliła na ich dalszy przebieg. Główna próba przejęcia kontroli nad stolicą miała miejsce w nocy z soboty na niedzielę (20-21 lutego). Towarzyszył jej atak przypuszczony na Libię i Kaddafiego przez Al-Jazeerę i zachodnie media. Wieczorem, po ostatniej modlitwie (po zachodzie słońca), między 20:30 a 21:00 w różnych miastach w Libii i w Trypolisie RÓWNOCZEŚNIE zaczęły się zbierać grupy ludzi. W najgorszym razie, w zachodniej części kraju te zgromadzenia miały miejsce w KAŻDEJ społeczności, nawet w małych wioskach. Prawdopodobnie była to ostatnia próba przejęcia kontroli nad zachodem Libii przez „opozycję”. Nie wiemy jednak jak to wyglądało na wschodzie. Oprócz oddziałów z Trypolisu, część „rebeliantów” podeszła stolicę od dwóch stron - z zachodniej strony od miasta Al-Zawija4. Właściwie otwarte pozostaje pytanie, kto usiłował tej nocy zaatakować Trypolis od strony Zawiji. Nie wiadomo, czy byli to demonstranci czy jakaś podziemna „sieć”. W każdym razie, ktokolwiek to był, został zatrzymany przy podchodzeniu do Zanzuru (zachodniego przedmieścia Trypolisu) przez wychowanków szkoły wojskowej. Trudno powiedzieć, ilu ludzi brało w tym udział, ale miejsce, w którym „protestujący” zostali oni zatrzymani jest łatwo odnaleźć i odróżnić. Plakaty propagandowe i umieszczone wzdłuż drogi billboardy i reklamy po jednej stronie miasta są nienaruszone – po zachodniej stronie natomiast oraz wzdłuż drogi na zachód zostały one zdemolowane. „Demonstranci” zniszczyli nie tylko billboardy z „Zieloną Książeczką”, ale również zwyczajne billboardy z reklamami, spalili także opony samochodowe. Niektórym grupom udało się przeniknąć do Trypolisu od wschodu, (drogą Bengazi-Trypolis) od strony Tajury, wschodniego przedmieścia stolicy. Pracujący tam robotnicy słyszeli akcent nietrypolitański. Mówiono w dialekcie Bengazi. Biorąc pod uwagę odległość – około 1000 kilometrów, musieli oni zostać w czymś przywiezieni, albo podróżowali osobno samochodami, aby spotkać się na przedmieściach. Trudno oszacować ilu ich było – to mogły być małe grupy „sieci”. W każdym razie udało im się niemal niepostrzeżenie przeniknąć do Trypolisu, gdyż w samej Tajurze było względnie spokojnie: do szpitala Tajura nie trafiła ani jedna osoba z raną postrzałową, tylko ofiary złodziejskich napaści. Mimo iż na drodze wzdłuż morza (równoległej do głównej drogi) podpalono 4 samochody policyjne, powtarzam - nie słychać było odgłosów zbrojnego konfliktu. W każdym razie, nie byli to żadni „demonstranci”. Możliwe iż doszło do starcia z ich udziałem w pobliżu wspomnianego już Farszylum, ale znacznie poważniejszy konflikt miał miejsce w okolicy ulicy Zawija Szaria, niedaleko budynku służb specjalnych Mukhbarat, w którym najwięcej osób odniosło obrażenia. Ofiary natychmiast zabrano do pobliskiego Głównego Szpitala. To wszytko odnosi się do wydarzeń we wschodniej części Trypolisu (a raczej południowo-wschodniej części niedaleko centrum). Na zachodzie miasta, znowu – nie na obrzeżach, ale w zachodniej części centrum, przy początku ulic Gargarasz i Guridżi, podpalono Pałac Kongresu Ludowego. Nie można wykluczyć możliwości, że w tym podpaleniu brał udział ktoś, kto przybył od strony Zawiji, chociaż nie można tego uznać za pewnik. Oczywiście, tylko śledztwo może dać jasną odpowiedź. W każdym razie w okolicach Pałacu Kongresu Ludowego nie było ostrych walk.5 Najwidoczniej nie było tam ochrony poza kilkoma policjantami pełniącymi dyżur, którzy najprawdopodobniej uciekli. To samo zdarzyło się z kilkoma posterunkami policji, które zostały podpalone wraz ze stojącymi wokół samochodami – nie było tam nikogo poza paroma dyżurującymi funkcjonariuszami, którzy po prostu zdjęli mundury i uciekli.6 Nasze próby wyjaśnienia kto przepędził tamtej nocy „demonstrantów” zakończyły się niepowodzeniem. Żaden z naszych słowiańskich współpracowników ani naszych libijskich znajomych nie potrafił powiedzieć nic sensownego – policja zniknęła z ulic, armia NIE ZOSTAŁA WCIĄGNIĘTA i nie było (i dalej nie ma) żadnego sprzętu wojskowego na ulicach. Najwyraźniej wszystko jest znacznie prostsze: po „lekkich” atakach na posterunki policji i Pałac Kongresu, „demonstranci” zaatakowali cele strzeżone, takie jak dom Kaddafiego, biuro agencji bezpieczeństwa, budynki telewizji, „dom Aiszy” itd. I tak, zgodnie z rozkazami, otworzono ogień (najpierw w powietrze), użyto granatów ogłuszających i gazu łzawiącego.7 Niektórzy uciekli od razu, inni dopiero później. Dodatkowo, wielu młodych ludzi (wiek ok. 18 lat) przyłączyło się do organizatorów. Była wśród nich młodzież po prostu ciekawa tego, co się dzieje. Niektórzy weszli na dachy, były więc wśród nich przypadkowe ofiary zbłąkanych kul. Najprawdopodobniej usiłowali oni zaatakować budynki i wtedy zaczęto do nich strzelać.8 Atakujący byli uzbrojeni, trudno jednak powiedzieć, jaką ilością broni dysponowali – najprawdopodobniej nie było tego wiele. Ranni, którzy byli przyjmowani w szpitalach w noc poniedziałkową, to młodzi ludzie, 20-25 lat (a nie nastolatki 16-18), wydaje się że byli to ludzie, którzy zebrali się za pośrednictwem internetu i antyrządowej „sieciowej” organizacji, o której tyle mówiły władze. W rzeczy samej, nie było prawdziwego zbrojnego konfliktu. Organizatorzy puczu nie osiągnęli żadnego ze swych celów, gdyż napotkali twardy opór i „demonstranci” rozbiegli się po domach, a organizatorzy zniknęli gdzieś w mieście i poza nim. Znaczący procent uczestników zamieszek w Trypolisie NIE POCHODZIŁA z Trypolisu; były tam pewne grupy ze wschodu - młodzi ludzie, którzy nie mają nic lepszego do roboty i którzy zebrali się za pośrednictwem internetu i pewnych destrukcyjnych organizacji. Ci młodzi ludzie znaleźli się pod ostrzałem. Trudno oszacować liczbę rannych, były ich dziesiątki (ale nie – setki). Trzy szpitale przyjmowały poszkodowanych, ale to niewiele w porównaniu z tym, ile jest szpitali w stolicy. Przykładowo, Szpital Tajura, jak wspomniano, nie otrzymał ani jednej rannej osoby. Ich liczba nie mogła więc być duża. Podobne wydarzenia miały miejsce na całym zachodzie kraju – np. w Khums – 100 km na wschód od Trypolisu, Grajan – na południe, Zawija – na zachodzie itd., włączając w to nawet tak odległe pustynne miasta jak Gadames na południowym zachodzie, przy granicy z Algierią i Tunezją. Strzelaniny miały miejsce w różnych miastach tej nocy; byli ranni (mamy dokładne dane z Garjanu i Zawiji, gdzie spalono dom, należący do rodziny Kaddafiego). Nie mamy dokładnych informacji o ilości zabitych, gdyż lekarze rosyjscy i ukraińscy pracują na wydziałach chirurgicznych i przyjmują rannych, nie zabitych. Ale oczywiste jest to, że liczba zabitych zawsze jest znacznie mniejsza niż rannych. Jasne jest, że zgromadzenia miały miejsce nie w całym Trypolisie, nawet nie w jego centrum – na Placu Zielonym, ale w niektórych dzielnicach niedaleko centrum, równocześnie. Zgromadzenia takie odbyły się w tym samym czasie również w innych miastach na zachodzie Libii. W rzeczy samej - „spontaniczne” wystąpienie było całkiem nieźle zorganizowane. Co więcej w tym samym czasie rozpoczął się atak medialny na Libię. Pojawiały się wiadomości, że armia opowiedziała się po stronie „rebeliantów”, że „opozycja” kontroluje wiele miast libijskich, że strzela się do „demonstrantów”. To wszystko były kłamstwa, które pojawiły się po raz pierwszy 19 lutego a 20 lutego miało miejsce wielkie „przygotowanie artyleryjskie”, gdy media głosiły upadek reżimu i zwycięstwo rewolty. Było to na dzień przed rebelią! Jeśli rebelia zakończyłaby się sukcesem, nikt nie zauważyłby różnicy.9 Trypolis w poniedziałek rano był względnie spokojny; bilans gwałtownej nocy obejmował kilka spalonych samochodów, posterunków policji i Pałac Kongresu.10 Na ulicach nie było policji, sklepy były jeszcze pozamykane,11ale widać było ostrożnie wychodzących ludzi, także kobiety z dziećmi. Samochody jeździły jak co dzień, nie było demonstrantów ani łupieżców. Do wieczora wiele sklepów, które otworzono za dnia, opuściło metalowe zasłony obawiając się powrotu zdarzeń z zeszłej nocy, JEDNAK noc minęła spokojnie i jedynie słychać było kilka awantur, najprawdopodobniej wskutek przepędzania tych, którzy zbliżali się do obszarów chronionych. Nie było zgromadzeń ani niepokojów. Oświadczenie Seida i krótkie pojawienie się Kaddafiego pod parasolem w swojej rezydencji częściowo upewniło ludzi, którzy pod presją Al-Jazeery i zachodnich mediów zaczęli się bać, że przywódca ich opuścił. Wystąpienie Kaddafiego we wtorek odwróciło sytuację raz na zawsze i ludzie zaczęli świętować na nowo. Wczoraj, w środę Trypolis świętował zwycięstwo sztucznymi ogniami, tłumami szczęśliwych ludzi na ulicach itd. Swoją drogą, we wtorek policja znowu wróciła na ulicę.12 Punktem zwrotnym był poniedziałek wieczór: komunikacja nie działała zbyt dobrze przez cały dzień. Internet działał bez przerw, ale Skype się nie łączył, tak, jakby nie było wystarczającego przepływu danych, żeby się połączyć (chociaż wiadomości tekstowe dochodziły bez problemu). Tak na marginesie, historie mówiące o tym, że internet w Libii został odcięty to wszystko kłamstwa. W weekend i w poniedziałek były takie momenty, w których ruch internetowy był ograniczony (podejrzewam że była to próba utrudnienia odbioru Al-Jazeery online), ale internet nigdy nie był całkowicie odłączony. Pomiędzy niedzielą a poniedziałkiem była awaria w sieci telefonicznej Al-Madar, drugiej co do wielkości firmy telekomunikacyjnej. Libyano w zasadzie działał bez zarzutów, ale kupno doładowania nie było łatwą rzeczą (swoją drogą, aby pomóc ludziom, we wtorek wszyscy abonenci otrzymali dodatkowo 10 dinarów na swoim koncie, aby mogli się skontaktować ze sobą i nie martwić się o plotki, rozprzestrzeniane przez media). Późnym wieczorem w poniedziałek, połączenie zostało nagle przywrócone i udało nam się połączyć ze wszystkimi naszymi przyjaciółmi w różnych miejscach przez Skype. Noc była spokojna i nikt z Rosjan czy Ukraińców (no, może poza kilkoma psychopatami) nie obawiał się o swoje bezpieczeństwo. Było jasne, że rebelia poniosła klęskę. Dzisiaj, w środę, firmy telekomunikacyjne wysyłają wiadomości, że życie wraca do normy, że każdy powinien wrócić do swoich codziennych obowiązków tzn. wrócić do pracy, otworzyć swój sklep itd. Warzywniaki i kioski są częściowo otwarte – bez problemu możesz kupić chleb (stojąc w dziesięcioosobowej kolejce); stacje benzynowe są czynne, ale trzeba czekać jakieś 10 minut w kolejce, co zresztą może się zdarzyć w kiedykolwiek. W skrócie – życie w Trypolisie wraca do normalności. Całkiem możliwe, że Kaddafi poszedł na układ z lokalnymi plemionami i rewolta została stłumiona. Większość ludności nadal go popiera i zawsze były pro-rządowe demonstracje. Ogólne wrażenie jest takie, że sytuacja ustabilizowała się, mimo iż Zachód nadal naciska a media w dalszym ciągu powielają goebbelsowskie kłamstwa. Gwoli uczciwości, warto wspomnieć, że opozycja i ci „niezadowoleni”13są nawet w Trypolisie i niektórzy z nich ciągle mają nadzieję na zwycięstwo, oczekując „zemsty” w piątek. Ale ich optymizm jest głównie oparty na wiarę w propagandę, nadawaną przez Al-Jazeerę i zachodnie media odnośnie poparcia dla „opozycji” ze strony zachodu, tak więc jest to raczej płonna nadzieja.
Lotnisko w Trypolisie. Tutaj również chciałbym odnotować fałszywą propagandę mediów. W końcu tyle mówiono o tym, że lotnisko zostało zajęte i nawet – zniszczone! Nasi specjaliści latali stamtąd i nic nie zostało zbombardowane – władze mają kontrolę nad lotniskiem. Na lotnisku są tłumy ludzi i poczekalnia jest całkowicie zapchana. Nie wejdziesz nawet do środka – nasi uczniowie, nauczyciele i pracownicy spędzili 15 godzin czekając na zewnątrz (a było bardzo zimno i deszczowo) zanim wpuszczono ich do środka. Pierwszy lot był o 4 rano, inne później, łącznie czekali więc 24 godziny! Oczywiście, ludzie są wykończeni – nie spali i prawie nie jedli. Nasze potwory stworzyły tę mini-humanitarna katastrofę całą swoją potęgą żeby potem odważnie ją zlikwidować. Nauczyciele prawie płaczą – właśnie zbudowano nową szkołę, nie chcą odjeżdżać, podobnie jak wiele rodzin. Ale zostali zmuszeni do wyjazdu. Tak czy inaczej, lotnisko jest w pełni sprawne, policja działa jak należy. Gdy nasza grupa się zbliżała, tłum w korytarzu został szybko rozgoniony przez policję (tam naprawdę było wielu ludzi, łącznie z tymi na zewnątrz) i wszystko generalnie odbyło się pokojowo i spokojnie. Brednie, powtarzane przez naszych dziennikarzy, którzy wrócili tym samym lotem są wręcz śmieszne: oni sprawiają, że sytuacja wydaje się być znacznie gorsza ale opowieści świadków całkowicie temu przeczą. Snajperzy Nie słyszeliśmy nic na ten temat snajperów w Trypolisie od naocznych świadków. Być może jacyś byli, ale żaden z naszych znajomych nic o nich nie wspomniał. W Bengazi było ich trochę, na pewno, świadkowie to potwierdzają. Warto wspomnieć, że w dzisiejszym oświadczeniu zachodnich mediów, Kaddafi miał zadeklarować, że podłoży miny pod rurociągiem. Wygląda na to, że planuje się atak terrorystyczny, tak jak w Egipcie i zrzuci się winę na Kaddafiego. Pojedyncze strzały i serie z karabinów maszynowych słyszy się CZASAMI w okolicach Trypolisu. Przypuszczalnie, władze starają się wyłapać tych, którzy uczestniczyli w atakach w mieście, lub też usiłują unieszkodliwić jakieś grupy sabotażystów. Nie ma żadnych niepokojów w żadnym z miast, z których byliśmy w stanie otrzymać informacje – ani na wschodzie – ani na zachodzie. Przywódca Kaddafi twardo oświadczył, że z „renegatami” - prowokatorami i zdrajcami z Ministerstwa Spraw Zagranicznych jak i tymi, którzy uciekli na Maltę, obejdzie się bardzo surowo. Ludzie ci zdali sobie sprawę, że mogą zostać odnalezieni. Co więcej, jest to obietnica rozprawienia się ze zdrajcami w kraju jak i z „siecią” zagranicznych agentów, którzy działali w Libii.
Tekst został opublikowany na stronie: http://nstarikov.ru/en/blog/420
1 W tej chwili toczy się w tej sprawie śledztwo, które być może ujawni coś konkretnego. 2 W Bengazi i na terenach wschodniej Libii tradycyjnie istnieje sentyment separatystyczny w stosunku do Trypolitanii. W przeszłości Trypolitańczyków uważało się za dzikich i niewykształconych Beduinów. 3Kto dokładnie, tego nie wiadomo, ale podejrzewam, że nie były na „nastolatki z kamieniami”. 4Al-Zawija to najbliższe miasto na drodze do Tunezji, położone ok. 30 km od Trypolisu. Nie ma wątpliwości, że Zawija była czymś w rodzaju centrum „opozycji” w tym regionie, gdyż w niedzielę miały tam miejsce antyrządowe demonstracje, które zostały rozproszone przy użyciu gazu łzawiącego i granatów ogłuszających po tym, jak spalono dom, należący do rodziny Kaddafiego. 5 Nasi przyjaciele którzy mieszkają na ulicy obok, 800 metrów od pałacu, byli wtedy w pracy, a ich syn, chłopak w wieku szkolnym był w domu, ale... nic nie słyszał i przegapił całe przedstawienie, oglądając w tym czasie telewizję. 6W jednym ze szpitali, przykładowo, tej samej nocy trzech policjantów twierdziło, że lepiej będzie, jak zdejmą mundury, mimo iż nikt nie atakował samego szpitala. Wszyscy oficerowie policji miejskiej zachowali się w ten sam sposób i wielu z nich nie wróciło do pracy w poniedziałek, stawiając się dopiero we wtorek. 7Widzieli to nasi znajomi w szpitalu na ulicy Zawija Szaria. 8 (problematyczne jest strzelanie w nogi w nocy, przypuszczalnie o tym właśnie „tragicznym braku profesjonalizmu” wspominał później Seiful-Islam, syn Kaddafiego) 9Tak, jak miało to miejsce w Tunezji, gdy Al-Jazeera rozpoczęła na żywo transmisję pół dnia przed rozpoczęciem rozruchów, które doprowadziły do upadku reżimu. Oto zdolności prorocze Al-Jazeery! 10Ogień został już ugaszony, chociaż dym dalej unosił się znad budynku. 11Nie były jednak splądrowane, jak donosiły media. 12Być może wróciła już w środę wieczorem, nie jestem pewien. 13Mimo iż trudno dokładnie wskazać, co jest źródłem niezadowolenia, biorąc pod uwagę całą sytuację, to chodzi o brak alkoholu, łatwych kobiet i – oczywiście – milionów na kontach bankowych, tak jak w Kuweicie. |